No właśnie wszystko, bo właściciel chyba do Anglii wraca, tam ma jakieś bodaj pola golfowe.
Domyślam się. Ale no nie potrafię tego zrozumieć - trzeba było robic - nikogo nie interesowała gospodarka. Przyszło do dzielenia, to powiedziałem matce, że albo dzielimy tak jak chciał ojciec (pół pola na nas dwóch do podziału, a to co koło domu zostaje dla matki do emerytury i potem ten, który zostaje na gospodarce to bierze) i dla mnie jest to obojętne czy będę to ja, czy brat. To ona że może pół na pół podzielimy. Od razu powiedziałem, że jak chce pół na pół, to może całość dla brata a ja się zawijam stąd i złego słowa odemnie nie usłyszy. Bo takie dzielenie bez sensu, potem kto decyduje? Kto bierze sprzęt? Budynki? Kto remontuje budynki, sprzęt itd?
Najlepsza bratowa - gospodarkę widziala tyle co w telewizji, albo jak w niedzielę na godzinę przyjeżdżała, a oczywiście pierwszy agronom. "A bo z 30ha (takiej klasycznej uprawy zbóż itd) to można na bardzo wysokim poziomie żyć" itd. Oczywiscie do mnie nikt nie ma odwagi się odezwać, tylko matce ucho pompują 🤷 jak była raz gadka o tej ich części ziemi (jeszcze sobie na przepis nie nazbierali przez 10lat), to wyszło, że chcieli dopłaty, a ja żebym obrabiał. Powiedziałem, że nie ch*ja i jak chcą to przecież mogą sobie obrabiać, choćby i jutro możemy ich część przepisać i wtedy ten kto obrabia płaci podatek i bierze dopłaty. Ziemia była wtedy w programie i mieliby zwykle dopłaty + za cały okres programu jakieś 30tys zł. Tylko skosić i zebrać, no ale trzeba by bylo to samemu zrobić. No i jakoś temat ucichł.