Problema mam.
Woziłem dziś wapno i w pewnym momencie trzasnął mi hydromotor. Tzn jak od dołu wychodzi z niego wałek (który przez gumowe sprzegielko napędza tarcze wysiewajaca) to na ten wałek nachodzi dekielek z oringiem i simmerringiem i jest do obudowy silnika przykręcony na 3srubki 5ki. No i ścięło mi jedna śrubę, przez co dekielek odszedł w tym miejscu i łał się olej. Myślałem, że ścięło przez to, że na tarcze spadło za dużo wapna(jest wilgotne mocno) i nie dało rady obrocic. Zjechałem do domu, rozebralem, złożyłem, wyjechałem na pole, odpalam, ruszam - to samo. Stanąłem - rozebrałem, złożyłem. Odpalam bez ruszania - normalnie chodzi. Wsiadam do ciągnika i ruszam małym biegiem i wysiadam zobaczyć co się będzie działo - ścięło. Zjechałem do domu, rozbieram jeszcze raz, składam, odpalam - na postoju chodzi, ruszam chodzi, dodaje więcej gazu - ścina. Nóż k**wa myślę złożę jeszcze raz i może na małym gazie pojadę rozsieje. No i kolejny raz rozłożyłem, złożyłem, puszczam na postoju - leci olej. Dałem sobie spokój.
Początku myślałem, że to przez te wapno, za dużo spadlo, nie dał rady obrócić o olej wypierniczyl w najsłabszym miejscu. Potem zacząłem iść w stronę tego, że moze coś przez "kostkę" (przewód idzie od ciągnika, na kolo załącza napęd taśmy, dalej przez taką kostkę na hydromotor i z hydromotoru też przez te kostkę do ciągnika), albo że coś z taśmą, że za.ciezkie wapno- ale tylko załączanie napędu taśmy jest hydrauliczne, potem już przez tryb i przekładnie.idzie napęd. Jeszcze myslalem, że za dużo gazu, tzn za szybko jadę, ale na postoju też wywaliło olej.
Silnik padł? Gdzie szukać przyczyny?