Skąd wiesz, że od razu na krzywdzie?
Pamiętam jak za dzieciaka rodzina od strony ojca miała ziemię po swoim ojcu - 8ha, graniczące bezpośrednio z jednej strony z drogą (a zaraz za droga nasze pole), a z drugiej strony też z naszym polem. Nikt jej nie uprawial od śmierci ich ojca, nikt nie płacił podatku, nikogo nie interesowała. Szła na handel za jakieś śmieszne pieniądze (tylko troszkę zadłużona była). Jakbyśmy to wtedy kupili, to mielibyśmy 15ha w jednym kawałku koło domu i tylko przejechać w poprzek asfalt i ponad 20ha też w jednym kawalku. Ojciec nie chciał jej kupić, bo mówił, że będą gadać, że się na ich krzywdzie dorobiliśmy. Jaki finał sprawy? Kupił to jakiś warszawiak. Ja go nigdy nie widziałem na oczy. Sąsiad obrabia mu to pole - znaczy się obrabia to za dużo powiedziane - ma 8ha pod nosem, na które w marcu wypuszcza bydło i ma darmowe pastwisko. A tamta rodzina? Z nikim nie mamy i tak od lat kontaktu.
Także ja bym taki skory do generalizowania nie był.