Mnie najbardziej wk***ia (już parę razy mógłbym za to mandat dostać) - dojeżdżam do przejścia, do pasów dopiero dochodzą ludzie (są jeszcze kawałek i idą po chodniku, nie że są przy samym przejściu, czy że widać że na pewno będą wchodzić) no i i tak zwalniam, ale widzę, że są jeszcze daleko, to się nie zatrzymuje, a koleś jadący z naprzeciwka hamuje nagle przed samymi pasami, gdzie ja już jestem przy samym przejściu i nie zdążę wyhamować i przejeżdżam, gdzie on staje. Jakby się trafił upierdliwy policjant to wez się potem szarp
A dla ludzi chyba brak wyobraźni i nie zdają sobie sprawy z tego, co by z nich zostalo jak auto przy 50 w nich wjedzie. Nie wiem, ja jak idę gdzieś z buta to staje przed przejściem i dopóki nie jestem pewny, że z obu stron nie stają samochody, to nie wchodzę. To samo tłumacze swojej córce, że jak gdzieś idzie to ma stać aż się samochody zatrzymają i dopiero wchodzić. A dużo ludzi nawet nie patrzy. Wczoraj jakiś dzieciak koło szkoły - na rowerze przez pasy na pełnym gazie, kaptur na głowie, nawet nie spojrzał w jedna czy drugą stronę. Moim zdaniem jesli wprowadzają takie przepisy, które stawiają w uprzywilejowanej pozycji pieszych, to powinni robić akcje żeby i tych pieszych/rowerzystów przycisnąć, czy brzydko mówiąc przeczołgać trochę.
A już w ogóle jakiś czas temu w drogowce czy czymś takim pokazywali jak policja łapała kierowców. Dwa pasy w jedną stronę, przejście dla pieszych, kamera, czy tam jeden patrol. No i na obu pasach jadą auta, tylko tym lewym koleś jedzie minimalnie szybciej. Nie, że jedzie za tym na prawym, wyskakuje na lewy i przyspiesza. Po prostu oba jadą swoimi pasami, obaj dość wolno, tylko ten na lewym ciut szybciej. No i kilkadziesiąt metrów za tymi pasami policja zatrzymuje gościa i wpiernicza mu mandat za wyprzedzanie na pasach. No zwykle k**estwo jak dla mnie.