Mam taką sprawę, może ktoś coś podpowie. Mam sobie 30ha pół na pół tuz/orne. W tym roku skończył mi się program roknosrodowiskowy na tuzy. Nie brałem nowego, bo w tym roku pozbywamy się całkowicie bydła i chciałem większość tuzów przeorać. Wszystko mam na naturze 2000. Rozmawiałem w odr i niby sprawdzali, że działki nie są ja żadnej liście z żadnym programem, który by nie pozwalał ich przeorać. Ale chcąc mieć pewność napisałem do agencji do Olsztyna (jak łatwo się domyśleć jestem z warmińsko mazurskiego). W piśmie napisałem po prostu, że planuje przeorać część tuzów na wymienionych działkach i prowadzić tam uprawę zbóż i czy są ku temu jakiekolwiek przeciwskazania z ich strony. Odpisali mi po miesiącu, że na tym konkretnym obszarze, na którym są moje działki jest stworzony jakiś plan ochrony ptactwa i jeśli w momencie wejścia w życie tego planu wymienione działki były tuzami, to nic nie mogę z nimi zrobić. Oczywiście w momencie wejścia w życie planu - były już tuzami. Na końcu napisali, że regionalny dyrektor ochrony środowiska może dać zgodę na działania mające negatywny wpływ na obszar chroniony, jeśli przemawia za tym min ważny interes społeczny itd.
Trochę mnie to dobija, bo nie mając bydła niby na co mi te tuzy? Raz, że zmniejsza się pogłowie bydła w rejonie i niespecjalnie jest dać komuś wypaść. Dwa, że to są stare tuzy, więc i wartość paszy z nich pozyskana jest niewielka, więc i ciężko byłoby znaleźć kupca ja baloty etc.
No i teraz - czy ktoś ma doświadczenie z czymś takim, tzn pisał podobne pisma i jak ochrona środowiska się na takie sprawy zapatruje?
Czy jest szansa, żeby przychylił się do zgody na likwidację części tuzów? Jestem w stanie nawet założyć tuz w innym miejscu (najgorsze do uprawy miejsca wtedy bym na to poświęcił) - zawsze to łatwiej byłoby sprzedać lepszej jakości trawy. Pisać będę i tak i tak, tylko jestem ciekaw jakie są szanse na zgodę, ewentualnie może ktoś przechodził coś podobnego i inaczej to załatwiał? Choć pismo z agencji nie pozostawia zbyt wielkiego pola manewru