A co tu bajki opowiadać. Ja tam nie mam problemu z tym, że nie rodzi mi się najładniejsze, że wszystkiego nie wiem, że nie kupuje najlepszego najtaniej a nie sprzedaje najdrożej itd.
A to nie tylko ludzie z miasta tak mają - z kolega z pracy rozmawiałem jakiś czas temu - zamierza małe gospodarstwo po rodzicach ciągnąć i jeszcze nie zaczął, a już wie, że z 10ha to na czysto 30tys na luzie wyciągnie rocznie 🤷
A co do sprzedaży, to brat tak kiedyś do mnie, że gorsze działki mu przypadły. To go pytam czy sądził, że jak nie chce gospodarzyć, tylko najpewniej opierdoli ziemię, ktora dostanie, to mam mu przepisać najlepsze orne? Potem ok, że niech będzie jak jest podzielone. Ale jak się dowiedział, że sąsiad pytał czy mu kawałka działki nie sprzedamy (siedlisko chciał sobie powiększyć) to nagle brat z bratowa, że oni jeszcze ta działkę by chcieli, bo to koło drogi, może.sie kiedyś wybudują. Mówię nie ma problemu, tylko na podział działki musicie nazbierać, bo to kawałek większej działki. Oni że spoko, a potem bratowa do matki, że jak już dzieliłem działki (jedna koło domu żeby budynki były na oddzielnej i druga co część dla brata ma iść - z własnej kieszeni) to czemu nie podzieliłem od razu i tej, która oni mają wziąć.
Najlepsze, że każdy by chciał pieniędzy bez pracy. Jedna działka, która ma iść dla brata - na luzie do sprzedania dla sąsiada - w tym roku kupił zaraz obok, druga działka na spokojnie do wydzierżawienia, a za odpowiednie pieniądze może i do sprzedania dla tego samego sąsiada, a ta koło drogi na luzie dla.drugiego sąsiada - łącznie ponad 7ha - jakaś mała kupka pieniędzy mogłaby już z tego być. Ale to najlepiej jakby wszystko załatwił, a im przyniósł pieniądze w kopercie, albo jeszcze lepiej - spłacił ich. I wiem, że to tylko jedna strona medalu, że pewnie brat z bratowa to inaczej widza, ale aż przykre, że za coś takiego jakieś głupie wojny, nieodzywanie się itd.