Skocz do zawartości

daron64

Members
  • Postów

    7850
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez daron64

  1. No gdzieś wieczorem będę, bo muszę auto zgarnąć od wujka. W ogóle pojechałem z flacha podziękować, że mi d*pę z koszeniem uratował i....chyba kupiłem kombajn 🤔😅
  2. k**wa, a żeby jedno 😅 jak wytrzeźwieje, to zapraszam na jutro na priv
  3. Wydaje mi się, że dopóki zwyżka plonu pokrywa poniesione nakłady, choćby minimalnie, to warto. Chociażby psychicznie - wolę cały sezon widzieć ładne zboże na polu, niż chujnie. Nawet jeśli poniesione nakłady pieniężne i pracy nie przekładają się mocno na wynik finansowy. No jeszcze do saletry grzybowka i skracanie. No ale i tak jeszcze zwyżka plonu pokrywa zwyżkę nakładów. A tak w ogóle to między najlepszym miejscem na lepszej działce (3b, niedużo gliny, co roku obornik/gnojówka, co roku zostaje słoma, co roku npk (ten sezon wyjątek), zasobności średnie/wysokie, pH ~6), a słabym miejscem na gorszej działce (3b, ale większość ciężka glina, nigdy nie szedł obornik, npk raczej co roku (ten sezon wyjątek), słoma zawsze zostaje, zasobności średnie/niskie, pH <5), przy dokładnie takiej samej agrotechnice różnica w plonie była na poziomie 3-4t (orientacyjnie oczywiście). Do tego słabsza działka była dużo bardziej nierówna jeśli chodzi o plon - były miejsca, gdzie nie odbiegała dużo od tej lepszej, były takie, gdzie była słabsza, ale akceptowalna, a były takie, że zboże było przerzedzone jakby ktoś po nim teraz pojeździł.
  4. Ostatnia przyczepa w domu przykryta, także chyba dożynki. Wujas mi d*pę uratował. Jutro trzeba z flaszka jechać. Pszenżyto w porównaniu z ubiegłym rokiem dało ~2t/ha więcej. Dostało w porównaniu z ubiegłym rokiem - 100kg saletry więcej, 2zabiegi na grzyba i skracanie. Saletra kupowana teraz po 3.7k zł, w tamtym roku po 1600, zboże w tamtym roku sprzedane po trochę ponad 1200, a w tym ostatnio cena była 690netto z tendencją spadkowa. Interes po chuju A jeszcze rano z agroloku dostałem SMS, że skupują pszenicę po 700zl i żeby się spieszyć bo ograniczoną ilość 🤦
  5. Ja coś takiego napisałem? Stary mechanik z pgr nie potrafił zdiagnozować j**nietego łożyska na kole odrzutnika..dwa dni straciliśmy z kolegą siedząc w tym kombajnie i robiąc niepotrzebna robotę, bo "to napewno to". Dwa, k**wa, dni. Dwa, k**wa, dni zajebistej pogody. Moglem za ten czas zacisnąć zęby i zrobić to łożysko. Wczoraj jak to się stało z rana, jakby to zdiagnozował dobrze, to nawet jakby ch*jowo szło, to dziś by był już kombajn poskładany. A tak pokazują 3dni deszczu co najmniej. Zboże koło domu miejscami po ponad 7t sypało, a teraz ch*j wie, co z tym będzie. Znowu przyjdzie mi jeździć w łaskę po ludziach.
  6. A to z robota w polu kiedyś pisałem po zakupie case'a - po swoich doświadczeniach czułem cały czas, może nie stres, ale takie nieswoje uczucie - że nic się nie psuje, że coś musi nie grać. No i się zjebało w końcu - od razu lżej na duszy - powrót do "normalności" 😅 A tak poważnie, to inne graty, to raczej nie napsuly mi mocno nerwów - nawet skrzynia w zetorku - no kurcze 30paro letni ciągnik - można było się spodziewać, że kiedyś się to stanie. Reszta sprzętów też bez jakiegoś dramatu (choć często na coś narzekam, ale to już chyba wiek daje o sobie znać). Za to ten kombajn, to była od początku porażka. Ale wiem chociaż, że nigdy więcej nie kupię niezadbanego sprzętu, albo inaczej - takiego, że "a to sobie powoli doprowadzę wszystko do porządku".
  7. A nie chce mi się już nawet gadać. Jestem chyba bardziej psychicznie, niż fizycznie zmęczony ta gospodarka. Jeszcze wracam do mieszkania, cała drogę myślałem o dwóch specjalach, co to je w lodówce ostatnio widzialem. Zaglądam...a tam jeden..chyba połowica pcha się w gips 😅 No nic, jutro będzie lepszy dzień.
  8. Jestem o krok od wyjechania tym gównem na środek zagrody i przejściem się do niego z bańka benzyny.. Rano po robocie rozładowalem zboże, a kolega, który mi kosi, razem ze znajomym mechanikiem, poszli do komabjnu przy obrotach młocarni popracować (cos się zjebało i chyba pradniczka pokazuje zaniżone obroty i tam jeszcze parę pier**l). Ja zrzuciłem, oni ogarnęli wszystko - już kosi czysciutko, ale znajomy mówi, że coś stuka. Szukamy, słuchamy - cep napierdala po odrzutniku..jak ktoś coś robił przy odrzutniku, to chyba nie muszę mówić jak przyjemna jest to praca..okazało się, że dwie śruby (do których dostęp oczywiście jest najgorszy ze wszystkich strub) się poluzowały (były źle zakręcone) i listwa lekko się przesuwała - raz stukała, raz nie. Cały dzień psu w d*pę. Dramat k**wa. Byłbym dziś już po żniwach, a tak jestem dalej w d*pie. Jutro rano skończymy dopiero składać, a jedna pogoda pokazuje jutro możliwy deszcz, a pojutrze już wszystkie pokazują pewny. Nie jest to najlepszy z moich tygodni. Jeden plus, że sypie przyzwoicie.
  9. Jak to mówią - sky is the limit 😅 Udało się wczoraj ogarnąć trochę Złomka - pod wieczór trochę ukosilismy, na noc do pracy i teraz zaraz przejrzeć kombajn i jazda - rosy w zasadzie nie było w ogole. Cena u nas w dół - na wczoraj 690netto
  10. O chłopie 🤦 jak pierwszy raz pojechałem nim do galerii, to na ślimaku wyjazdowym z z parkingu musiałem cofać, bo się nie wyrobiłem 😅 ale po czasie to już kwestia przyzwyczajenia. W czwartek będzie rzeczoznawca i wtedy będziemy decydować czy kasa, czy serwis, czy ASO
  11. Są i hakowe, są i nasadki. Zależy czym mu lepiej podejść
  12. https://www.google.pl/m?q=klucz+do+nakretek+km6&client=ms-opera-mobile&channel=new&espv=1
  13. Łożyska, koła wszystkie wczoraj dwa razy w pracy sprawdzaliśmy - raczej wszystko w normie
  14. Inflacja za***rdala, nie ma co. Pany szybkie dwa pytania. Co może być przyczyną, że bizon: - pali jakieś w ogóle absurdalne ilości paliwa? Silnik po odpaleniu kopci lekko na siwo, później nic strasznego z wydechu nie widać, ciśnienie na obrotach jak się zsgrzeje 3 (na zimnym i na niskich obrotach 1-2), kilkadziesiąt ha temu wtryski były sprawdzane, pompa po regeneracji, turbo po regeneracji - zaczął się nie z tego nie z owego grzać (woda, olej w normie)- chłodnica wygląda na czystą (jutro jeszcze zrzucę bęben dla pewności) bęben się kręci lekko, pompa wody kilkadziesiąt ha temu wymieniona na nową. Kosił kolega wcześniej, to nie wiem jak dokładnie się zachowywała wskazówka, ale jak dziś zjeżdżałem z pola, to wjechałem w łan i przejechałem ~200m, to po 100m wskazówka już przekroczyła 100st, miałem zjechać, ale ni z tego ni z owego po chwili spadła na 80, tak dojechałem do końca, a jak podjezdzalem wysypać, to znowu wzrosła na 100st. Przy wysypywaniu trzymała 100, a później jak zjeżdżałem z pola spadła na 80. Czujnik raczej ok, bo jak pokazywal 100 i temperatura nie spadała i go po dłuższej chwili wyłączyliśmy, to było słychać, że woda bulgocze i wywaliło ~4litrow góra. Termostat się przycina? Jakieś sugestie? Jeszcze jest kwestia tego, że za***iście grzeje mi się olej hydrauliczny, ale to już się naczytałem ile może być przyczyn, to jutro będę się za to brał.
  15. daron64

    Patras

    Na szybko szukając mercator ma zbiornik 2.5 m3 x 3 i 1/3 to daje 8750 x niech gęstość 80 to daje 7, nie 8.5. Chyba, że dane odnośnie pojemności zbiornika są zle, bo przyznam, że szukałem na szybko i na jednej stronie tylko znalazlem
  16. Chyba 5 lat temu 261, tylko bez elektroniki kupowałem poniżej 3k, normalnie w sklepie stihla. Z elektroniką była minimalnie drozsza
  17. To tam lepsze były silniki niż ten. To ja mam 2.5t w manualu. Coś tam jedzie, może nie jest to zapierdalaczka, ale całkiem przyjemnie się nim jeździ. Elastyczny silnik, skrzynia spoko przełożenia. Niby tylko 5 i dość długie , ale od dołu ładnie ciągnie. Fotele bardzo wygodne (te "sporty"), np dużo wygodniejsze niż w nowszym kumpla V70 (S80 II). Minus - bardzo mało miejsca, zwłaszcza na tyle. Z przodu do przeżycia, ale tył do dramat - w starym S40 mam więcej miejsca. Aha no i jeden z największych plusów - dźwięk 5garow - bajka Juz robiłem z AC to nie było zwyżek. No ale tam to taka drobnice w sumie, tu już grubszy temat. Dobra wyzaliłem się, sorry za ot.
  18. S60 pierwszy, ostatni polift No skąd, toć to nawet nie podobne do S40. Że stara s40 to się teraz muszę przeprosić. Mam AC na oryginałach bez amortyzacji w ASO, ewentualnie jak mi nie pasuje, to kosztorys. No i pewnie tak się skończy, bo sam ksenon skrętny że zderzakiem z lakierowaniem to w ASO pewnie koło 10 się zakręci, a gdzie cała reszta. A jak przekroczy wartość na ubezpieczeniu, to oczywiście firma tylko do kwoty z kwitu wypłaca, a resztę musiałbym dopłacic. Później będę miał chwile to zadzwonię do ubezpieczalni dopytam dokladnie. Jeszcze auto zastępcze będę bral. Kiedyś robiłem w ASO z ubezpieczenia sprawcy - wymiana tylniego zderzaka, tylnia lampa, naprawa nadkola i poletka drzwi + pierdoły, to wyszło prawie 11tys.
  19. Jeszcze jakby było za dobrze, to na dobitkę sarna jak rano do roboty jechałem 🤦 Grill, listwa ozdobna, klapka od spryskiwacza, zderzak, ksenon, halogen, osłona pod silnikiem, chyba maska, i coś mi płyn chłodniczy gdzieś pociekł chyba...elegancko. jeszcze powoli jechałem - z 80, ale przed samą maskę wyskoczyła suka, tylko zdążyłem przycinac hamulec.
  20. Oszczedze sobie tego.. To generalnie był kupiony kombajn od znajomego, do tego znałem wieloletniego kombajniste, który nim jeździł, więc teoretycznie wiedziałem wszystko o tym kombajnie. Miał tylko jeden minus - słaba blacharka (dlatego nie będę wrzucał zdjęcia). No i tak myślałem, że to to się ogarnie na spokojnie po kawałku co roku. No ale jednak nie da się. Okazało się później, że ten znajomy jak ostatnie kilka lat nie kosił, to pożyczył kombajn dla szwagra. A szwagier nie robił w nim nic - doj**al go, a jak już trzeba by było coś do niego zajrzeć, to odciągnął dla tego znajomego, do którego żadnej pretensji oczywiście nie mam, bo on nic nie ściemniał, sam nie znał dobrze stanu tego komabjny, a osoba, z którą go oglądałem tak chyba podeszła na lajcie do sprawdzania go (bo od znajomego) efekt jest, jaki jest. Jedno wiem napewno po tym - nigdy już nie kupię niezadbanego sprzętu.
  21. To już chyba ostatni jego sezon u mnie. O ile uda się sprawić żeby do końca dotrwał. Na sam koniec zapowietrzyl się (pewnie syfu zaciągnął), jutro się sprawdzi ile dokładnie jest paliwa, bo jeśli była końcówka, to wychodzi, że spalił jakieś w ogóle absurdalne ilości paliwa. Oprócz tego zagotował olej hydrauliczny, zagotował wodę. A w międzyczasie jeszcze by się spalił, bo jeden z przewodów gdzieś miał uszkodzona izolacje i zajęła się... Nawet mnie to nie denerwuje. Bardziej taka bezsilność - starałem się uczciwie go przejrzeć przed sezonem, jeszcze starego mechanika wziąłem, żeby pozagladal, posłuchał. Ja wiem, że wszystkiego nie zobaczysz itd, ale to już chyba jest, k**wa, troszkę przesada.. To jest złom, ale co by o nim nie mówić - kosił zawsze czysto i mało gubił. Dziś to tych kłosów momentami naprawdę dużo leciało - ale tylko z górki, jak jechał pod górę, to jakiś tam pojedynczy tylko. Już z sitami kombinowaliśmy na wszystkie sposoby - dolne domknięte tak, że tylko nasiona sie nie zatrzymują, górne różnie próbowaliśmy - otwierać, przymykać. No k**wa pierwszy raz taki problem. A do tego sporo ziarna mieli. Już klepisko odpuszczalismy dość mocno, tyle jest dokręcone, byle za kombajnem nie było niedomloconych kłosów. Nie wiem co o tym myśleć. Wilgotności nie mierzyłem, ale w ręku suche, za kombajnem też świata nie widać - szkoda, że zdjęcie tak słabo to oddaje. Do tego dopiero zjechałem na chatę, a za 4h trzeba wstawać do pracy. Ehh ale jest i plus - sypie jak narazie w miarę ok. Co prawda nie tak, jak tu ludziom na 5klasie bez nawozu, ale średnia z tego co skoszone wychodzi (przy zalozeniu, że gęstość podchodzi pod 70 - już nie mierzyłem dziś) >6, przy czym pole tak pół na pół - najlepsze miejsce i najsłabsze (pod drzewami, część po pleśni itd) . Jak średnia taka, to w tym lepszym miejscu powinno być dobrze >7, czyli narazie chyba najlepsze jakie miałem. No ale zobaczymy co tam z całości wyjdzie (jak uda się to jakimś cudem kiedyś skosić..) A pogoda zmienia się w prognozach kilka razy w ciągu dnia. Jedna pokazuje jutro pogodę, druga deszcz, jedna deszcz dopiero w środę, inna w poniedziałek - można sobie naprawdę wybierać, co komu pasuje.
  22. Oczywiście było za pięknie. Wysypujemy część - obchodzimy kombajn, a tam ze zbiornika od hydrauliki się leje - pęknięty. Do domu, spuścić olej, zdjąć zbiornik, wymyć, pospawać - pęknięty w 3miejscsch (już był łatany), założyć, zalać - 2.5h psu w d*pę. A tak by koło domu skończyli, ale oczywiście tak się nie da
  23. Na jesieni mam kredytu, muszę sprzedać zboże, bo ch*j wie jak z dopłatami będzie w tym roku. Prawie dwie h ustawialiśmy komabjn, a i tak jadąc z górki rzucan nam niedomlocone kłosy do zbiornika 🤔 z góry nie wygląda tak źle, ale szałowi nie sypie jak narazie (choć ustawialiśmy na najsłabszym miejscu, w lepsze dopiero będziemy wjeżdżac. Nie wiem ile ma, ale pod ręką suche. To co pierwsze pół zbiornika unoszone (zaczęliśmy koło 14) to takie nie za szałowe, potem już lux.
  24. Napewno moment opierdola cenę. No ja niestety muszę się jesienią pozbyć zboża, także po ile by nie było będę sprzedawał zaraz po skoszeniu 🤷 ale to narazie jeszcze nie wyjechałem nawet w pole. Cena jest w tej chwili kwestia drugorzędną.
  25. 738 brutto to szal. Nie ogarniam tego, że mamy tak blisko portów, a zboża najtańsze. No ale z czegoś te nowe hale stawia 🤷 I nie robił problemu z wigotnoscia? W tamtym roku coś pod 16 miało moje jak mu sprzedawałem, to poszło bez problemu niby, tzn nie marudził. Znajomy na przyjechać gdzieś po 12, to skoczymy koło domu zobaczymy jak sytuacja.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v