To już chyba ostatni jego sezon u mnie. O ile uda się sprawić żeby do końca dotrwał. Na sam koniec zapowietrzyl się (pewnie syfu zaciągnął), jutro się sprawdzi ile dokładnie jest paliwa, bo jeśli była końcówka, to wychodzi, że spalił jakieś w ogóle absurdalne ilości paliwa. Oprócz tego zagotował olej hydrauliczny, zagotował wodę. A w międzyczasie jeszcze by się spalił, bo jeden z przewodów gdzieś miał uszkodzona izolacje i zajęła się...
Nawet mnie to nie denerwuje. Bardziej taka bezsilność - starałem się uczciwie go przejrzeć przed sezonem, jeszcze starego mechanika wziąłem, żeby pozagladal, posłuchał. Ja wiem, że wszystkiego nie zobaczysz itd, ale to już chyba jest, k**wa, troszkę przesada..
To jest złom, ale co by o nim nie mówić - kosił zawsze czysto i mało gubił. Dziś to tych kłosów momentami naprawdę dużo leciało - ale tylko z górki, jak jechał pod górę, to jakiś tam pojedynczy tylko. Już z sitami kombinowaliśmy na wszystkie sposoby - dolne domknięte tak, że tylko nasiona sie nie zatrzymują, górne różnie próbowaliśmy - otwierać, przymykać. No k**wa pierwszy raz taki problem. A do tego sporo ziarna mieli. Już klepisko odpuszczalismy dość mocno, tyle jest dokręcone, byle za kombajnem nie było niedomloconych kłosów. Nie wiem co o tym myśleć. Wilgotności nie mierzyłem, ale w ręku suche, za kombajnem też świata nie widać - szkoda, że zdjęcie tak słabo to oddaje.
Do tego dopiero zjechałem na chatę, a za 4h trzeba wstawać do pracy.
Ehh ale jest i plus - sypie jak narazie w miarę ok. Co prawda nie tak, jak tu ludziom na 5klasie bez nawozu, ale średnia z tego co skoszone wychodzi (przy zalozeniu, że gęstość podchodzi pod 70 - już nie mierzyłem dziś) >6, przy czym pole tak pół na pół - najlepsze miejsce i najsłabsze (pod drzewami, część po pleśni itd) . Jak średnia taka, to w tym lepszym miejscu powinno być dobrze >7, czyli narazie chyba najlepsze jakie miałem. No ale zobaczymy co tam z całości wyjdzie (jak uda się to jakimś cudem kiedyś skosić..)
A pogoda zmienia się w prognozach kilka razy w ciągu dnia. Jedna pokazuje jutro pogodę, druga deszcz, jedna deszcz dopiero w środę, inna w poniedziałek - można sobie naprawdę wybierać, co komu pasuje.