No także ten - 3dni z życiorysu i posiane. Najgorsza glinę i pochyłe odpuściłem. Na wiosnę będzie trawa na gruntach ornych. W ogóle nie wiem po jaki uj ja się z tym szarpałem dotychczas. Tak jakby mi to do czegokolwiek potrzebne bylo. Człowiek to głupi jednak. Już dawno powinienem się tego pozbyć. Obrabiać sobie na spokojnie najlżejsze kawałki i nie marnować zdrowia. Kawałek tego najgorszego musiałem zrobić, bo obok jest z pół ha takiej fajnej lekkiej ziemi. Także żeby z tej ziemi z pierwszego zdjęcia zrobić to co na drugim i trzecim potrzeba było 2 x talerzowka, kultywator/packer/brony wzdłuż, ósemki, w poprzek zarownac. Żeby całość chcieć tak zrobić, to chyba dnia by zbrakło, no ale tu to dosłownie parę arów, a większy kawałek doszedł. A ostatnie zdjęcie to jak mniej więcej na takiej średnio-lzejszej ziemi się uprawilo (2 przejazdy tym pseudoagregatem).
Jade na chatę, jakieś piwo po drodze zgarne, coś opiernicze, bo od wczoraj w sumie nic nie jadłem, wyłączam telefon i wstaje pojutrze 😅