ch*ja się tam znam - tyle ile jest mi niezbędne, tyle zrobię. Nigdy mnie to nie pociągało, ale jak miałbym do wszystkiego brać mechanika, to przy ilości usterek jakie mam, to bym tylko na tych mechaników musiał pracować.
Takie rzeczy jak most, zwolnice itd to sobie ogarnę sam. Czasem biorę znajomego mechanika, ale to bardziej żeby na czasie zaoszczędzić. Takie rzeczy już jak skrzynia i silnik, to rozebrać bym rozebrał. Złożyć bym złożył - tylko najgorzej jak pojawia się taki moment, że człowiek nie jest czegoś pewny, albo np czy po złożeniu czegoś mas jakiś luz i czy to jest luz jaki ma/może być, czy to już oznaka, że coś źle złożyłem itp. A przyjdzie mechanik i on się nie musi zastanawiać, on wie.
Tak nawet nie sam fakt usterki mnie dobija, bo to wiadomo - staruszek, to tam człowiek wie, że w każdej chwili coś może się stać - tylko że tak jest cały czas - jedno zrobisz, już k**wa następne rozjebane i znowu trzeba grzebac się w tym gownie.
W dużym zetorku jebnela zwolnica - zrobiło się, to zaraz potem walnęła skrzynia. W małym zrobiło się niby wszystko, to pierdolnela przekładnia kierownicza. To w casie niby wsio chodziło, tylko z tą pompa mialem zrobić porządek, to z d*py całkowicie ten most wyskoczył. To miałem zaczynać case'a, to w zetorku wyciek - niby pierdoła, ale znowu rozbieraj, szukaj, składaj i tak cały czas.