Co do światłowodu. Przyjechali panowie, na 4auta (covida i nie mogą jeździć razem) z koparką włącznie. Wstawili dwie studzienki, poszło 120m światłowodu (8zylowego czy jak to tam się mówi) - a bo na dwie studzienki to norma jest minimum 60 + coś tam i że tyle musi iść. Protokół spisany. Pracownik, który go spisywał mówił, że ten brak taśmy to niewiele zmieni, bo to stara instalacja, wtedy przepisy tak nie precyzowaly wszystkiego. Raczej panowie nie byli sluzbistami. Także wpisane jest, że przerwana linia podczas prac związanych z odwodnieniem podwórka, przyznanie się do winy ze strony właściciela że wskazaniem w uwagach braku taśmy i podanie numeru polisy. Nie wiem czy lepiej było się nie przyznawać i się z nimi kłócić o te taśmę, czy próbować to polubownie zalatwic. Mam nadzieję, że przejdzie to przez ubezpieczalnie i nie trzeba będzie się z nikim w sądzie kopac. Jakby ubezpieczyciel nie chciał wypłacić, to wtedy będzie się opierać na tym braku taśmy. Tak przynajmniej kminie sobie.
Mają się teraz kontaktować bezpośrednio z ubezpieczycielem, także trzeba czekać czy towarzystwo będzie chciało się wywinąć od odpowiedzialności. Ciężko było im podać jakie mogą być koszty, jeden mówił że ponad 3k, drugi że 5-7.