Skocz do zawartości

daron64

Members
  • Postów

    7861
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez daron64

  1. A co tu bajki opowiadać. Ja tam nie mam problemu z tym, że nie rodzi mi się najładniejsze, że wszystkiego nie wiem, że nie kupuje najlepszego najtaniej a nie sprzedaje najdrożej itd. A to nie tylko ludzie z miasta tak mają - z kolega z pracy rozmawiałem jakiś czas temu - zamierza małe gospodarstwo po rodzicach ciągnąć i jeszcze nie zaczął, a już wie, że z 10ha to na czysto 30tys na luzie wyciągnie rocznie 🤷 A co do sprzedaży, to brat tak kiedyś do mnie, że gorsze działki mu przypadły. To go pytam czy sądził, że jak nie chce gospodarzyć, tylko najpewniej opierdoli ziemię, ktora dostanie, to mam mu przepisać najlepsze orne? Potem ok, że niech będzie jak jest podzielone. Ale jak się dowiedział, że sąsiad pytał czy mu kawałka działki nie sprzedamy (siedlisko chciał sobie powiększyć) to nagle brat z bratowa, że oni jeszcze ta działkę by chcieli, bo to koło drogi, może.sie kiedyś wybudują. Mówię nie ma problemu, tylko na podział działki musicie nazbierać, bo to kawałek większej działki. Oni że spoko, a potem bratowa do matki, że jak już dzieliłem działki (jedna koło domu żeby budynki były na oddzielnej i druga co część dla brata ma iść - z własnej kieszeni) to czemu nie podzieliłem od razu i tej, która oni mają wziąć. Najlepsze, że każdy by chciał pieniędzy bez pracy. Jedna działka, która ma iść dla brata - na luzie do sprzedania dla sąsiada - w tym roku kupił zaraz obok, druga działka na spokojnie do wydzierżawienia, a za odpowiednie pieniądze może i do sprzedania dla tego samego sąsiada, a ta koło drogi na luzie dla.drugiego sąsiada - łącznie ponad 7ha - jakaś mała kupka pieniędzy mogłaby już z tego być. Ale to najlepiej jakby wszystko załatwił, a im przyniósł pieniądze w kopercie, albo jeszcze lepiej - spłacił ich. I wiem, że to tylko jedna strona medalu, że pewnie brat z bratowa to inaczej widza, ale aż przykre, że za coś takiego jakieś głupie wojny, nieodzywanie się itd.
  2. Co prawda nie pszenica, a pszenzyto, ale przy nawożeniu 400-450kg saletry w dwóch dawkach, przedsiewnie 300kg npk (w zależności jaki mają), 100kg kizerytu, dwa razy mocznik/siarczan/odżywki, skracanie + najczęściej jedna grzybowka,przy dobrym przebiegu opadów w najlepszych miejscach coś ponad 6t mi łapalo, ale ciężko powiedzieć ile dokładnie, bo zawsze średnia z całości tylko liczyłem, a mam i bardzo słabe kawałki. A tu masz "pochwalę się" jak pszenżyto po 300kg saletry + jeden oprysk mocznik/siarczan, bez ochrony wygląda. Przedsiewnie już nie pamiętam chyba 250kg npk, kizerytu w tym roku nie dawałem. Pierwsze 3 zdjęcia, to najlepsze kawałki słabszej działki. Pomysl, co się musi dziać w najgorszych miejscach. Następne zdjęcia to już koło domu - czyli lepsza działka. Ten ciemniejsze z pierwszych dwóch zdjęć to kwalifikat borwo (na drugim borwo i gringo), reszta swoje gringo rok po centrali, zaprawiane kinto. Generalnie bardzo rzadkie. Kłosy max w najlepszych miejscach 15pieterek, w średnich 13, a w najgorszych po 10 🙆 tyle, że koło domu bardziej wyrównane niż na tym gorszym kawałku. Także ten...jak pogoda pozwoli skosić, to na kredyty będzie.
  3. Aż tak to nie jak już go kupiłem to będę w to brnął Tylko na pokrętłem nie ma żadnej strzałki, a jak kręcę to nic się nie przestawia. Coś się zjebawszy? Już czytałem o testerach. A jeszcze na próbę wrzuciłem mu 3/zająć/zwalniacz - nie wywalało nic, a już mało mi nie zgasł. Ale jak stanąłem to wywaliło wężykiem. No nic. To co mam skończę bez katowania go, kupię tester i muszę wujka mojej Natalii uruchomić - niby najlepszy mechanik w okolicy, ale już po ludziach nie robi, ale może chociaż coś doradzi
  4. Więc tak - jadąc po równym, czy nawet pod lekka górkę - nic nie kapie, no może gdzieś tam czas od czasu, ale to dosłownie kapnie. Za to jak ma za ciężko pod górę, to wtedy z wezyka daje jak ze strzykawki. To samo jak dostaje w pizde i się zatrzymam - wywala wężykiem taka jak pianę - spieniany płyn, bez oleju. Jadąc z tą talerzówka 8km/h - 2/zajac/zwalniacz - nie dzieje się nic. Nawet 2/zajac/przyspieszacz - nic. Dopóki ma stosunkowo lekko. Już pod górke większą 2/zajac/zwalniacz - wyrzuca, ale już 1/zająć/przyspieszacz - nie wyrzuca. To samo np jak z przy małych obrotach zapuszczę talerzówka i dodam dopiero gazu - wyrzuci. Czyli w skrócie - obciążony, ale nie ma mocno ciężko - nie wyrzuca w zasadzie nic. Jak dostaje mocniejsze obciążenie chwilowe - mocna górka, za mały gaz przy zapuszczaniu talerzówki - wyrzuca dość mocno. Jaka diagnoza?
  5. ch*ja - żaden nie wysłał. To jest mechaniczny reduktor - troszkę za słabo sprzęgło wcisnąłem i już troszkę zgrzytał. Na górki napewno większej (i cięższej nie trzeba). Pod spodem zdjęcie jak on wygląda. Kręcę pokrętłem z przodu - nienawidzę różnicy w pracy fotela i nie ma zresztą żadnej srltrzalki na tym pierścieniu. Boczna regulacja to muszę przod do dołu opuścić (jest tylko albo do góry albo do dołu) a ryl muszę podnieść, bo jak opuszczę, to przód jest za wysoko i jeszcze gorzej mi do pedałów sięgać. Zobaczę jak go rozgrzeje co będzie. Narazie jest taka o temperatura. Jak mu dałem na swoich górkach to podskoczyła na kreskę wyżej i wtedy chyba wyrzuciło. W ogóle nie jest to za niska temperatura? A w ogóle w domu próbowałem odkręcić termostat - nie ch*ja, śruby jak zaspawane. Na klej wzięte? Jakaś chemia to trzeba potraktować? Boje się, żeby ich nie pourywać. Od razu jak na zdjęciach widać - tapicerka jest domeną. Co idzie z tym zrobić? Kupić taką do oklejania, czy nie będzie to się trzymać i poza tapicerem nie ma ratunku? To tam jest szkiełko? Nie widziałem. Ja leje tak aby na kratkach był płyn to od takiego stanu wywaliło tak że 3litry A temperatura, jak ma lżej to wygląda tak. Jak dostanie po garach to wskakuje na te kreske wyżej i tyle
  6. Niby z ludźmi sprzedaje - w kilka osób wszystko ogarniają
  7. A tu nie wiem w sumie nie próbowałem bez sprzęgła - zmieniam że sprzęgłem
  8. Nie sądzę. Tu jest mechanicznie wszystko. Ostygł, wytarlem, odpaliłem - delikatnie na dole przy wężu zapocony, a tak to nie widać nigdzie nic - tylko cały czas delikatnie jakby z góry od korka wilgotne (nie wyrzuca wężykiem). Dziś mocniej go rozgrzałem niż w sobotę. Wywaliło może że 3litry płynu. Dolalem i chyba jadę na pole znowu go dogrzać, zobaczyć czy znowu zacznie wywalac. Jak wywali to wyrzucic termostat i zobaczyć wtedy, a jeśli będzie tak samo to wtedy uszczelka? Czy od razu wywalić termostat? Albo pojadę rozgrzeje go i najwyżej na polu wywale
  9. No niestety - weze całe, chłodnica od dołu sucha. Wygląda na to, że korkiem i wężykiem wywala. Termostat, czy być już czarnowidzem i uszczelka? Jak w sobotę talerzowalem to nigdzie nie było widać żadnych wycieków. Temperatura niska, płyn chłodniczy - nie widać oleju, olej - wygląda ok.
  10. @mirro to zabudowania po starym pgr z boku miejscowości. Ale w sumie z 3stron otoczone swoim polem, a od wioski i tak krzaki i pojedyncze ddomki. Większość, jak nie wszystkie, pola wkoło. Jeszcze chyba nie sprzedane, więc jakbyś chciał się przenieść - zapraszam
  11. @slawek74 Czego to ja nie miałem kupować 🙆 Zamiast wywrotki jest 120T kruszywa i 350podkladow kolejowych, a zamiast wału do pługa/wałów kruszących solo jest remont skrzyni w zetorku. Tak o sobie naplanujesz na tej gospodarce. Z przykrych rzeczy - jest pierwszą awaria. Talerzuje - kurcze skąd woda na drążku z przodu jak koła suche. Pewnie płyn sp***dala - no i oczywiście że tak. Zjechałem z pola i czekam niech ostygnie trochę. Mam nadzieję, że tylko jakiś waz spróchniał. Aha no i wjechałem z talerzówka na najcięższy kawałek - glina i w jednym miejscu bardzo stromo - taki tester kombajnistow-cwaniakow. No i jednak nie będziemy musieli zmieniać talerzówki. Pod górę (w łagodniejszym miejscu - taki dłuższy podjazd) dwójka/zająć/przyspieszacz - czarny dym, ale dawal radę. Na dwójce/zającu i zwalniaczu na luzie, bez dymka. Ale w takim najbardziej stromym miejscu to już na 2nie dał rady. Jedynka/zająć/przyspieszacz - bez problemu. No i ten fotel mnie dobija - nie uja nie idzie go wyregulować pod siebie. Muszę zobaczyć jak on tam jest dokładnie zamocowany, bo za wysoko mi. Żeby dobrze do pedałów sięgać to muszę przod opuścić, tył podnieść - ale wtedy na stromym to dosłownie z niego zjeżdżam.
  12. No właśnie wszystko, bo właściciel chyba do Anglii wraca, tam ma jakieś bodaj pola golfowe. Domyślam się. Ale no nie potrafię tego zrozumieć - trzeba było robic - nikogo nie interesowała gospodarka. Przyszło do dzielenia, to powiedziałem matce, że albo dzielimy tak jak chciał ojciec (pół pola na nas dwóch do podziału, a to co koło domu zostaje dla matki do emerytury i potem ten, który zostaje na gospodarce to bierze) i dla mnie jest to obojętne czy będę to ja, czy brat. To ona że może pół na pół podzielimy. Od razu powiedziałem, że jak chce pół na pół, to może całość dla brata a ja się zawijam stąd i złego słowa odemnie nie usłyszy. Bo takie dzielenie bez sensu, potem kto decyduje? Kto bierze sprzęt? Budynki? Kto remontuje budynki, sprzęt itd? Najlepsza bratowa - gospodarkę widziala tyle co w telewizji, albo jak w niedzielę na godzinę przyjeżdżała, a oczywiście pierwszy agronom. "A bo z 30ha (takiej klasycznej uprawy zbóż itd) to można na bardzo wysokim poziomie żyć" itd. Oczywiscie do mnie nikt nie ma odwagi się odezwać, tylko matce ucho pompują 🤷 jak była raz gadka o tej ich części ziemi (jeszcze sobie na przepis nie nazbierali przez 10lat), to wyszło, że chcieli dopłaty, a ja żebym obrabiał. Powiedziałem, że nie ch*ja i jak chcą to przecież mogą sobie obrabiać, choćby i jutro możemy ich część przepisać i wtedy ten kto obrabia płaci podatek i bierze dopłaty. Ziemia była wtedy w programie i mieliby zwykle dopłaty + za cały okres programu jakieś 30tys zł. Tylko skosić i zebrać, no ale trzeba by bylo to samemu zrobić. No i jakoś temat ucichł.
  13. Weź nic nie mów nawet. U mnie jest to samo - jak ojciec chorował i trzeba było w domu za***rdalać, czy jak zmarł i trzeba było wszystko ogarnąć z gospodarką to nikomu ziemia nie była potrzebna. Jak zacząłem porządkować kwestie formalne (zgodnie z wolą ojca) to brat (choć bardziej bratowa) nagle sobie przypomnieli, że jest gospodarka.
  14. Dodalbym, że jak jest woda w odpowiednim czasie
  15. Tym bardziej, że niektóre modele - jak ten, są dość mocno cenione i poszukiwane. A tu sensacja większa niż jak ciężka serie po stówie wystawiają. Nie żebym bronił ceny jedenego czy drugiego
  16. A, tak z ciekawości, zachodnie mają podawana moc na silniku, czy na wałku, czy różnie? Druga sprawa takie straty to duże straty, czy małe straty, czy normalne? Mierząc na wałku, mamy wynik ile traci na skrzyni, tak?
  17. Ale wydaje mi się, że krajowe raczej jakościowo były bdb. To moje cultory w małym zetorku podobnie 2012 albo 2013. Jak są w miarę czyste, to zaraz wrzucę zdjęcie. Dobra więc tak. Pierwsze dwa zdjęcia do kormorany 14.9/28 minimum 15letnie. Od kilku lat 60tka mało używana. Moim zdaniem wyglądają super. Dwa kolejne zdjęcia to cultory 16.9/28. Mają 9-10lat. 7011przedtem jako główny ciągnik, teraz emeryt. Nie widać żadnych widocznych spękań. Kolejne zdjęcie to mitas 13.6/28. Mają max 10lat. Kumpel kupił je po zakupie ciągnika, ale nie wiem czy zaraz po zakupie czy kilka lat po zakupie. Moim zdaniem dramat. Kolejne zdjęcie to goodyery 18.4/38. Ciężko powiedzieć ile mają lat, ale jak tak zjechane to podejrzewam, że nie mało. Są z tego samego ciągnika co mitasy. Mają jedną poważniejsze pęknięcie na boku, reszta to tak jak widać na foto. Ostatnie zdjęcie to klebery 460/85/34 rok nieznany, ale po tym jak zużyte też można przypuszczać że trochę pojeździly. Na 8145 mam jeszcze te 4-5letnie cultory 12.4/24 ale w garażu stoi i słabo cokolwiek widać - spękania wkoło na boku. @Alchemik wrzuciłem foto
  18. I jak wrażenia? Zboża mają praktycznie zawsze najładniejsze. Nawet w tym roku była z wiosny bieda, ale wyrobiło się praktycznie wszystko. Sprzęt częściowo nowy, duży. Nie wiem tylko w jakim tam dokładnie stanie budynki są. Nie wiem czy wtedy jeszcze partycypuje w zyskach. Zresztą tam największym problemem jest raczej podejście do młodych, a nie kasa. Można zarabiać i dychę miesięcznie, ale jak się psychicznie wykanczasz to co z tych pieniędzy
  19. Kilka wiosek dalej jest rodzinne gospodarstwo. Jakieś 10lat temu wykupili dzierżawy - coś ~200ha mają. Część nowego sprzętu, część używanego, nowa obora. Matka wszystko żelazna ręką trzymała. Córka z mężem czasem pomagali, a syn z żoną ryli na tym. W tym/tamtym roku tak się pożarli, że syn z żoną zabrali się z gospodarki i nagle wszystko stanęło - rozwalona maszyna na polu, nie porobione w polu itd. W końcu się zgodził, że wróci, ale na pierwszego ma mieć 4tys na koncie. Jeden dzień spóźnienia i się zawija. Narazie ponoć wypłacają. Ale tam to wszystko ta matka pier**li, syna z synowa nic nie szanuje. A jak ktoś nie chce dzierżawy to wrzucalem link z okolicy - zadbane gospodarstwo 1100ha, z budynkami i maszynami 50baniek. Ponoć 3chetnych narazie
  20. Cultor przecież nie jest żadną pro marka, więc w sumie nie wiem skąd zdziwienie. W jednym ciągniku mam je na tyle ~10lat - żadnych widocznych spękań. W drugim na przodzie 5letnie - już spękane po bokach. Może jakbym wydał 2-3razy więcej za oponę, to mógłbym marudzić, ale jak kupiłem jedne z najtańszych europejskich to też nie będę płakał. Taka jakość, co zrobisz 🤷
  21. Ja wiem, że temat cen ciągników używanych, a już w szczególności zetorow i ursusów, pierdylion razy się przewijał, ale osobiście (jako posiadacz 2 zetorow i ursusa) po prostu nie wyobrazam sobie żeby kłaść takie pieniądze za taki ciągnik. Oczywiście chciałeś, miałeś kasę, to kupiłeś - nic nikomu do tego na co własne chajsy wydajesz, ale to i tak jakiś kosmos
  22. Nie da rady. Mam kilka bardzo wąskich pomieszczeń, z których korzystam w żniwa i niekiedy przodem ciężko wjechać. Kiedyś robiłem zdjęcie, ale nie mogę znaleźć. Wjazd zrobiony dosłownie na centymetry
  23. Przemyśle temat. A z takich bardziej bzdetowych spraw - z przodu wrzucony jest obciążnik - tata kolegi mówił, że chyba od deta (górna część odkręcana). Zrobił takie o mocowanie. Nie ruszalbym go, bo nic większego u mnie nie będzie targał niż u kolegi, ale potrzebny jest mi z przodu zaczep. Widzicie jakiś pomysł jak tu dorobić ucho? Dwie opcje widzę, ale nie będę wyskakiwał z nimi. A może mocowanie jest za słabe żeby dawać do tego zaczep, albo materiał taki, że się nie pospawa? Ucho potrzebne byłoby do wpychania przyczep, dlatego nie wiem czy jest sens w tym rzeźbić, czy spróbować porzezbic coś pod obciążniki z zetorka? Niektóre widzielem seryjnie miały dość podobne, więc taki z ruska chyba by wizualnie też pasował.
  24. @songodosłownie kilka postów wyżej pisałem, że mam oddzielnie. To że do krzyni przekładniowy, to też żadna Ameryka. Bardziej liczyłem na jakieś konkrety.
  25. Panowie, spokojnie - nie stoję przecież nad wlewem z bańka hipolu, tylko pytam o radę. Jak widać po Waszych postach macie różne opinie. Nie ma problemu żeby dopłacić do lepszego oleju, jeśli jest to uzasadnione.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v