-
Postów
86796 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez agrofoto
-
W maju bieżącego roku, w przedsiębiorstwie produkcyjnym Usines CLAAS we Francji zeszła z linii produkcyjnej 300.000 maszyna – prasa rolująca model ROLLANT 454 UNIWRAP. Z okazji jubileuszu otrzymała specjalne oznakowanie i do końca roku będzie wystawiana na targach i pokazach w całej Europie. Fabryka Usines CLAAS we Francji w Metz została założona i rozbudowana w 1958 roku przez Reinhold Claas. Dziś można tam rocznie skonstruować i wyprodukować do 5000 pras CLAAS. Także pierwszy patent CLAAS, supłacz, pochodzi w fabryki w Metz i jest sercem każdej prasy kostkującej. Program produktów z Metz obejmuje dwie serie ROLLLANT i VARIANT - prasy zwijające oraz prasy kostkujące QUADRANT. W CLAAS w Metz pracuje ponad 400 pracowników. Produkuje się tam 21 rożnych modeli pras, które są używane w ponad 100 krajach i 25 różnych kulturach na całym świecie. Oprócz zbiorów pszenicy, jęczmienia i rzepaku, prasy CLAAS pracują np. przy zbiorze bawełny w Afryce Południowej, przy uprawie orzeszków ziemnych jako pożywienie dla bydła w Ameryce, przy ryżu w Korei, lnu w Europie Wschodniej i północnej Francji, konopi w Niemczech i traw, takich jak miskant i mozga trzcinowata w całej Europie. Na całym świecie wymagania klientów oraz warunki pracy są zróżnicowane, dlatego tak ważna jest elastyczność produkcji w Metz, dzięki której firma CLAAS może zapewnić różnorodność typów maszyn oraz być zawsze niezawodna. Innowacje techniczne z Usines CLAAS we Francji znaleźć można np. w prasach kostkujących obejmujących interaktywny rotor i nagarniacz, Power Feeding System w celu zwiększenia przepustowości, jak również opcja FINECUT do produkcji krótkiej słomy z 51 nożami. Firma CLAAS jest liderem w obszarze ICT (Implement Controls Tractor) z dotychczas najpotężniejszą prasą kostkującą CLAAS QUADRANT 3400. 300.000 prasa ROLLANT 454 UNIWRAP wyróżnia się ogromnym potencjałem przepustowości, opuszczaną podłogą PRO, która pozwala zoptymalizować obciążenie, a także zintegrowaną, wysokiej jakości owijarką. Ta maszyna została zaprojektowana dla wykonawców dużych zadań i cieszy się dobrą reputacją.
-
Rozmowa z Bernardem Mycielskim – szefem biura likwidacji szkód rolnych Concordii Ubezpieczenia Lato to chyba gorący okres – dosłownie i w przenośni – dla ubezpieczyciela specjalizującego się w ochronie rolników? Zdecydowanie, lato to przecież czas wzmożonych prac rolniczych. Większość maszyn i pojazdów pracuje na polach i w budynkach gospodarczych, a od jakości i obfitości zbiorów zależy funkcjonowanie gospodarstw przez cały rok. My więc też mamy teraz pełne ręce roboty, musimy szybko szacować szkody i oceniać wnioski po to, żeby jak najszybciej wypłacać należne świadczenia. Liczba szkód odnotowanych przez nas w lipcu była bliska 2800. W ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia z szeregiem ekstremalnych zjawisk pogodowych. Jaki jest bilans strat? Powstałe straty należy rozdzielić na szkody powstałe w budynkach oraz w uprawach. Jeśli chodzi o pierwszą grupę – klienci zgłaszali się do nas zarówno z drobnymi szkodami zalaniowymi, wycenianymi na 2-4 tys. zł, jak również ze znacznymi uszkodzeniami dachów i budynków, których wartość dochodziła nawet do 100 tys. zł. Łącznie w lipcu br. odnotowaliśmy dokładnie 580 szkód spowodowanych żywiołami. Wartość wypłaconych odszkodowań wyniosła 4,5 mln zł, z czego po 20. lipca było to 409 szkód wycenionych na 3,3 mln zł. Natomiast straty w uprawach, po 18. lipca br. objęły 2200 przypadków, których wartość szacujemy na blisko 60 mln zł. Były to w większości szkody spowodowane gradobiciem. Jaka szkoda z ostatnich dni zrobiła na Panu największe wrażenie? W mojej wieloletniej pracy nie widziałem chyba jeszcze tak ogromnych zniszczeń, do jakich doszło w lipcu br. na terenie Środy Śląskiej. Kukurydza, będąca wówczas w fazie „wiechowania” (czyli pełnego rozwoju) została ścięta do wysokości 20 cm nad ziemią. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie również szkody gradowe, powstałe w małej wsi w okolicach Wrocławia. Większość okolicznych domów miała uszkodzone dachy i elewacje. Zdarzenia te pokazują, że natura jest nieprzewidywalna. Nieprzewidywalne są również rejony jakich dotknie żywioł i skala powstałych zniszczeń. Jakie uprawy ucierpiały ostatnio najbardziej? Najbardziej ucierpiały zboża i rzepak. Odnotowaliśmy również zniszczenia w innych rodzajach upraw, jak buraki, ziemniaki, kukurydza oraz na plantacjach ogórków, fasol i cebuli. Warto dodać, że straty w uprawach były tym bardziej dotkliwe, ponieważ zarówno zboża, jak i rzepak znajdowały się wówczas w bardzo wrażliwej fazie rozwojowej. Opady gradu w połączeniu z porywistym wiatrem były tak silne, że w niektórych miejscach ścinały całe rośliny. W jakich regionach szkody są największe? Do największych zniszczeń na polach doszło w rejonie Namysłowa, Środy Śląskiej oraz na pograniczu województwa kujawsko-pomorskiego, Mazur oraz Konina i Ciechanowa. Na niektórych polach straty sięgnęły nawet 100 proc. Co wg Pana jest najważniejsze w przypadku szkód masowych? Jakie udogodnienia stosujecie wówczas dla rolników? Najważniejsza jest szybka reakcja i zrozumienie specyfiki pracy rolnika. Jak zwykle w takich przypadkach uruchamiamy specjalne procedury. Skutkuje to brakiem zastoju w pracach polowych. To wszystko jest możliwe dzięki sieci naszych wykwalifikowanych rzeczoznawców, działających aktywnie na terenie całej Polski. Są to wysokiej klasy specjaliści z branży rolnej – rolnicy, doradcy rolni i naukowcy. W przypadku ostatnich zdarzeń nasi rzeczoznawcy w pierwszej kolejności pojawiali się na polach, na których najbardziej liczył się czas…, tj. na polach wymagających już zbioru - rzepaku i zbóż. W dalszej kolejności szacowaliśmy straty w kukurydzy i burakach. Dodatkowo w rejonach gdzie wcześniej dokonywano zbiorów pracę lokalnych rzeczoznawców zasilili koledzy z regionów, w których okres żniw nastąpi później. Jak wygląda procedura likwidacyjna? Rolnik, na którego polu doszło do zniszczeń zgłasza szkodę do centrali Concordii – telefonicznie lub przez Internet. Następnie wysyłamy zlecenie do naszego rzeczoznawcy, z regionu którego zgłoszenie dotyczy. W dalszej kolejności rzeczoznawca terenowy kontaktuje się z poszkodowanym, umawiając dogodny termin oględzin.
-
Dużym sukcesem ostatniego roku jest wyemitowany talk show „Rolnik szuka żony”, który gromadzi przed telewizory pokaźną liczbę widzów. Świat uczestników programu okazał się na tyle ciekawy dla oglądających, że producenci szykują kolejną edycję. Wierni fani czekają z niecierpliwością. Na początku programu poznajemy 5 uczestników, którzy spośród napływających listów wybierają kandydatki na żonę. Wprowadzają się one na kilka dni do nich, dzięki czemu mają okazję lepiej się poznać. Następnie drogą eliminacji zostaje wybrana ta jedyna, z którą rolnik chce się bliżej poznać i być może zbudować związek. Perypetie uczestników programu kończą się różnie. Między rolnikiem a kandydatkami na partnerki lub żony rodzi się chemia, albo w innym przypadku żadna z kandydatek nie wydaje się być tą jedyną. Mimo tego jest dużo kobiet, które stwierdziły: szukam rolnika. Życie na wsi jest dla nich intrygujące i chętnie chcą go spróbować. Wbrew pozorom szybko okazuje się, ze wcale nie oznacza ono sielanki, a ciężką pracę, która dopiero po czasie przynosi efekty. Przekonują się, że praca na roli wymaga wprawy i tężyzny fizycznej, mimo ogromnego zmechanizowania. Kandydatki na żonę lepiej lub gorzej radzą sobie z powierzonymi im zadaniami, dzięki którym mogą podjąć decyzję czy takie życie jest dla nich odpowiednie. O uczestnikach pierwszej edycji programu w dalszym ciągu możemy usłyszeć. Jeden z nich (Adam Kraśko) wziął udział w talk show emitowanym w telewizji polsat „Celebrity Splash”. Innego uczestnika można było również obejrzeć w odcinku „Familiady”, której prowadzącym jest Karol Strasburger. Widzowie w dalszym ciągu są ciekawi co u nich słychać i czy udało im się znaleźć wybrankę serca. Po wybraniu kandydatki, rolnik poznaje jej rodzinę, przyjaciół i miejsce, w którym mieszka. Mają okazję na zmianę miejsca i poznania być może przyszłej żony. Mogą zobaczyć czym zajmuje się na co dzień i jak wygląda jej życie. Mimo różnego przebiegu zdarzeń oboje są bogatsi o nowe doświadczenie i być może pomogło im się to przełamać w dalszym poszukiwaniu partnera czy też partnerki. Jesienią ruszy druga edycja, tym razem być może zobaczymy w niej również kobietę, która poszukuje męża. Najprawdopodobniej kolejna edycja będzie się cieszyć jeszcze większą popularnością. Świadczy o tym duże zainteresowanie uczestnikami po zakończeniu emisji pierwszej części. Program ponownie przyciągnie przed telewizory pokaźną liczbę widzów, którzy będą trzymać kciuki za znalezienie tej drugiej połówki.
-
6 sierpnia 2015 roku Wielton, największy w Polsce i jeden z wiodących europejskich producentów naczep i przyczep, przejął wybrane aktywa od spółki Compagnia Italiana Rimorchi, w tym wiodące włoskie marki Merker, Viberti i Cardi oraz wybrane maszyny i urządzenia, bazy klientów i know-how produktów. W następstwie transakcji, Wielton w perspektywie dwóch lat podwoi moce produkcyjne przy jednoczesnej poprawie wydajności zakładów. Klienci Wieltonu otrzymają dostęp do najwyższej jakości produktów powstałych z wykorzystaniem innowacyjnych dla branży technologii. Zakup aktywów Compagnia Italiana Rimorchi otwiera grupie Wielton drogę do zdobycia pozycji trzeciego największego europejskiego producenta naczep. Portfel Wieltonu powiększył się dziś o wiodące włoskie marki, których potencjał sprzedażowy otwiera drogę do zdobycia kolejnych europejskich klientów. W oparciu o przejęte maszyny i urządzenia podwoimy moce produkcyjne i poprawimy wydajność zakładów. Rozbudowany nowoczesny park maszynowy w połączeniu z zapleczem inżynieryjnym i naukowym w Centrum Badań i Rozwoju to także początek kolejnej rewolucji technologicznej w spółce. Dzięki temu zaoferujemy klientom innowacyjne rozwiązania techniczne i nową jakość produktów. To ugruntuje naszą przewagę konkurencyjną na rynku, mówi Mariusz Golec, Prezes Zarządu Wielton S.A. WIODĄCE WŁOSKIE MARKI W PORTFELU WIELTONU W ramach transakcji Italiana Rimorchi s.r.l., włoska spółka zależna Wieltonu, przejmie od Compagnia Italiana Rimorchi w upadłości wiodące włoskie marki Merker, Viberti oraz Cardi. Marki te od blisko 100 lat są we Włoszech synonimem jakości i niezawodności. Ich udział w rynku włoskim sięgnął w najlepszym okresie aż 20%. Obecny wyjściowy potencjał sprzedażowy zakupionych marek szacowany jest na około 15-20% udziału w rynku włoskim. Cena dóbr i praw, w tym wskazanych marek wyniosła 2,2 mln euro. Wśród aktywów produkcyjnych zakupionych przez Wielton są, między innymi, zautomatyzowane linie spawalnicze, w pełni automatyczna linia do zabezpieczania antykorozyjnego w technologii KTL, magazyn do wysokiego składowania oraz linie montażowe. Cena zakupionych aktywów maszynowych wyniosła 2,4 mln euro netto + VAT. Koszt nabycia nowych maszyn i urządzeń po cenach rynkowych jest kilkakrotnie wyższy. Nabywane aktywa odzwierciedlają pełny proces technologiczny, który pozwalał na osiągniecie w zakładzie w Pescarze wolumenu produkcyjnego dochodzącego do 25 tys. szt. pojazdów rocznie. Przejęcie aktywów, oprócz zaangażowania własnych środków spółki, zostało wsparte sfinansowaniem zrealizowanym przez konsorcjum Banku BGŻ BNP Paribas S.A. oraz Banku Gospodarstwa Krajowego. Dzisiejsza transakcja potwierdza wolę i potencjał BGK jako państwowego banku rozwoju, by wspierać zagraniczną ekspansję polskich przedsiębiorstw. Cieszy mnie, że nasza współpraca z Wieltonem rozwija się tak dynamicznie – w tym roku udzieliliśmy finansowania na zakup francuskiej firmy Freuhauf. Mam nadzieję, że wkrótce pokażemy także pierwsze transakcje kapitałowe w ramach Funduszu Ekspansji Zagranicznej, który już prowadzi rozmowy z kilkunastoma spółkami, powiedział Dariusz Kacprzyk, prezes Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego. WIELTON GOES EUROPE W maju br. Wielton przejął francuską spółkę Fruehauf, wiodącego producenta naczep i przyczep do pojazdów ciężarowych z 40% udziałem w kluczowym segmencie rynku naczep we Francji. Firma zatrudnia ponad 500 osób i produkuje rocznie ponad 4 tys. naczep. Roczne zyski firmy oscylują wokół 2-3 mln euro przy obrotach na poziomie 100 mln euro. Fruehauf posiada nowoczesny zakład produkcyjny w Auxerre we Francji, a odbiorcami produktów są klienci w Europie, w tym głównie we Francji. Partnerstwo z firmą Fruehauf oraz przejęcie czołowych włoskich marek od Compagnia Italiana Rimorchi otwiera drogę do zdobycia pozycji trzeciego największego europejskiego gracza na rynku naczep. Przejęcie aktywów Compagnia Italiana Rimorchi to drugi – po partnerstwie z francuskim liderem rynku, firmą Fruehauf – przełomowy projekt Wieltonu w bieżącym roku. Przed nami wiele wyzwań związanych z integracją wszystkich kluczowych aktywów w jeden organizm w ramach grupy Wielton. Jesteśmy jednak bardzo dobrze przygotowani do tego projektu. Jestem przekonany, że to najlepszy czas dla dalszego rozwoju Wieltonu, podkreśla Prezes Golec. Wielton jest obecny na ponad 35 rynkach, w Europie, Azji i Afryce, gdzie wypracował przewagę konkurencyjną w segmentach wywrotek i zestawach wysokogabarytowych, dzięki stałemu wdrażaniu nowoczesnych rozwiązań. Odbiorcami pojazdów Wieltonu są firmy transportowe, budowlane, produkcyjne i dystrybucyjne w kraju oraz zagraniczni dealerzy pojazdów ciężarowych i naczep. W szczególności klientami grupy są firmy z Rosji, Ukrainy, Białorusi, Norwegii, Węgier, Litwy, Łotwy, Czech, Bułgarii, Rumunii, Słowacji, Estonii, Niemiec, Austrii, Francji, Holandii, Słowenii oraz Serbii. Zarząd zakłada również ekspansję zagraniczną w Europie, szczególnie w krajach sąsiedzkich. W planach jest ekspansja w Afryce, Azji i na Bliskim Wschodzie. WIĘKSZE ZAPLECZE PRODUKCYJNE, WIĘCEJ INNOWACYJNYCH PRODUKTÓW W OFERCIE W następstwie dwóch transakcji, po realizacji całej inwestycji, spółka powiększy znacząco bazę produkcyjną, co przekłada się na podwojenie mocy produkcyjnych. W oparciu o obecne i przejęte aktywa produkcyjne, Wielton może osiągnąć w perspektywie 2 lat potencjał produkcyjny w wysokości ponad 16 tys. sztuk, a w kolejnych latach do 25 tys. sztuk rocznie. W związku z unowocześnieniem zakładów i optymalizacją procesów produkcji – po wdrożeniu zakupionych maszyn – Zarząd zakłada długoterminowo wzrost wydajności i obniżenie kosztów produkcji. W planach na najbliższy rok jest pogłębianie kompetencji w zakresie badań i rozwoju (R&D). W mającym powstać jeszcze w tym roku Centrum Badawczo-Rozwojowym w Wieluniu zatrudnienie znajdzie kilkudziesięciu inżynierów. Wielton S.A. ma status Centrum Badawczo-Rozwojowego, co pozwala działać mu jak jednostce naukowej i finansować prace badawczo-rozwojowe ze środków zewnętrznych, m.in. z funduszy unijnych oraz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. W Centrum Badawczo-Rozwojowym Wieltonu będzie jedyna w tej części Europy stacja do całopojazdowego badania naczepy. Stanowisko to pozwoli na przeprowadzenie badań symulacyjnych pojazdu odzwierciedlających realne warunki panujące podczas eksploatacji na drodze. Możliwe będzie zrealizowanie badań trwałości pojazdu w taki sposób, aby zminimalizować, lub wręcz wykluczyć ryzyko powstania usterki u klienta. W czerwcu br. spółka otworzyła również Biuro Projektowe w Parku Naukowo-Technologicznym Technopark Gliwice. Biuro projektowe będzie wspierać transfer innowacyjnych technologii z Politechniki Śląskiej do biznesu i zwiększać konkurencyjność Wieltonu. Innowacyjność rozwiązań produktowych zapewni spółce trwałą przewagę konkurencyjną na rynkach europejskich. Źródło: Wielton
-
Organizatorzy edukacyjnej akcji Aktywne odżywianie roślin i gleby Składniki pokarmowe to dziś za mało intensywnie promują efektywne nawożenie upraw, zgodne z wytycznymi Komisji Europejskiej. Do tej pory priorytetem było przekazanie producentom rolnym jak największej ilości informacji o samej glebie, gdyż jej kondycja warunkuje efektywność produkcji. Ponieważ 85-90% gleb w Polsce zostało wytworzonych z kwaśnych skał osadowych, a stosowanie nawozów azotowych i środków ochrony roślin dodatkowo przyczynia się do zakwaszania gleb, inicjatorzy kampanii szeroko omawiali technologie wapnowania. Uregulowanie odczynu gleby to warunek uzyskania wysokich plonów dobrej jakości. Także dlatego, że makroskładniki lepiej pobierane są przy pH obojętnym. Ale wapnowanie to nie tylko gwarancja odpowiedniego pH gleby. Zabieg ten powinien działać także na strukturę i właściwości gleby, a przez to na prawidłowy wzrost i rozwój roślin. Właściwości gleby dzielimy na fizyczne i chemiczne. Do właściwości fizycznych gleby zaliczamy: skład mechaniczny, gęstość (właściwa, objętościowa), porowatość, zwięzłość, plastyczność, lepkość, kurczenie się i pęcznienie. Właściwości chemiczne stanowią: substancja organiczna (próchnica), sorpcja, chłonność, odczyn, zawartość składników pokarmowych. To bardzo ważne wskaźniki (parametry) gleby, które świadczą o jej dobrej lub złej kondycji, a które możemy korzystnie modyfikować m.in. przez wapnowanie. Zakwaszenie gleb prowadzi do wymywania wielu substancji niezbędnych do życia roślin, np. azotu, magnezu, wapnia, a dodatkowo powoduje zwiększenie zawartości metali ciężkich w glebie (kadmu, ołowiu), które są szkodliwe dla samych roślin, ale przede wszystkim są bardzo niebezpieczne dla zdrowia człowieka. Gleby ubogie w składniki pokarmowe będą kiepskim środowiskiem dla wzrostu i rozwoju roślin, podobnie jak i gleby o małej żyzności, złej strukturze, niewłaściwych stosunkach powietrzno-wodnych, niewłaściwym odczynie. Ale to wszystko można skorygować przez wapnowanie gleby. Nie należy zapominać, iż wapń ważny jest nie tylko dla gleby, ale przede wszystkim dla roślin. Buduje ściany komórkowe roślin. Tworząc kompleksy z pektynami i celulozą zwiększa wytrzymałość, stabilność mechaniczną ścian komórkowych, a przez to także odporność organizmu na ataki patogenów. Dzięki zawartości wapnia budowa tkanek jest stabilna. Pierwiastek ten odpowiedzialny jest za jędrność i trwałość owoców. Ponadto oddziałuje na gospodarkę hormonalną roślin, wpływa na podziały komórek, ich wzrost oraz funkcjonowanie. Jest składnikiem enzymów oddechowych, co także przekłada się na jakość plonów – przy niskiej zawartości wapnia owoce intensywniej oddychają, bardzo szybko tracą turgor. Wysoka zawartość wapnia w owocach zapobiega występowaniu chorób przechowalniczych. Uszkodzenia spowodowane niedoborem wapnia są rezultatem zniszczenia ścian komórkowych spowodowanym zwiększoną przepuszczalnością tkanek i zaburzeniem funkcji komórkowych. Na pobieranie wapnia przez rośliny wpływ ma wiele czynników. Jednym z nich jest przebieg pogody, zwłaszcza wiosną. Niskie temperatury i intensywne opady na początku wegetacji ograniczają rozwój i aktywność systemu korzeniowego, a tym samym i pobieranie tego pierwiastka. Podobnie dzieje się w okresach suszy. Ograniczone jest nie tylko pobieranie, ale i transport wapnia do nadziemnych części rośliny. Słaby kompleks sorpcyjny i niskie pH gleby także niekorzystnie wpływają na pobieranie wapnia z gleby. Nawożenie doglebowe azotem w formie amonowej oraz nadmierne nawożenie potasem, magnezem, fosforem i siarką także zakłócają pobieranie wapnia. Na skutek niedoboru wapnia lub zaburzenia dystrybucji tego pierwiastka w roślinie, dochodzi do występowania wielu chorób fizjologicznych, które powodują straty ilościowe i jakościowe w plonie. A zatem ważne jest odżywianie wapniem i samej gleby (dla poprawy jej właściwości) i samych roślin, dla poprawy wielkości ich plonowania i jakości. Wapń jest bowiem ważnym składnikiem pokarmowym w odżywianiu roślin, najważniejszym makroskładnikiem obok azotu, fosforu i potasu. Dlatego istotnym elementem nawożenia roślin w ogóle, jest także nawożenie doglebowe/dokarmianie dolistnie wapniem. Od dawna wiadomo, że korzeń jest „gębą rośliny”. Rośliny pobierają wodę i składniki pokarmowe przede wszystkim za pomocą korzeni włośnikowych. Im lepiej rozwinięty jest system korzeniowy, zwłaszcza korzenie boczne i włośnikowe, im jest ich więcej, im są dłuższe, tym lepsze jest pobieranie, tym skuteczniejsze jest zaopatrzenie rośliny. Doskonałym rozwiązaniem jest stosowanie nawozów zawierających aminopurynę. Jest to naturalna substancja pochodząca z alg morskich, która łącząc się z receptorami komórkowymi działa jak sygnał, po wychwyceniu którego roślina zaczyna intensywniej pobierać wapń. Zwiększone pobieranie wapnia intensyfikuje podziały komórek, wpływa na wzrost i rozwój korzenia głównego i korzeni włośnikowych. W sytuacjach, w których z różnych względów, na ogół pogodowych, nie można było właściwie przeprowadzić nawożenia doglebowego lub też kiedy doszło do dużego wypłukania składników pokarmowych z gleby, a także w sytuacjach kiedy istnieje nagła potrzeba bardzo pilnego uzupełnienia składników pokarmowych w trakcie wegetacji – szybkiego zlikwidowania ich niedoborów w roślinie. Sytuacje, w których system korzeniowy nie rozwija się prawidłowo albo z różnych względów nie działa właściwie (np. w wyniku podtopienia). Wtedy pobieranie wapnia (składników pokarmowych w ogóle) przez korzenie jest utrudnione albo wręcz niemożliwe. W takich sytuacjach, dokarmianie nalistne roślin wapniem staje się szczególnie ważne. Wapń determinuje jakość plonu. Pierwiastek ten należy do kluczowych czynników produkcji, które w głównym stopniu decydują o poziomie plonowania roślin. Zaopatrzenie roślin w wapń ma istotne znaczenie nie tylko dla wielkości plonów, ale przede wszystkim dla ich jakości. Pamiętajmy, iż najważniejszym zadaniem producentów rolnych jest zwracanie szczególnej dbałości o jakość plonów. Na konieczność poprawy jakości wpływa wzrost wymagań jakościowych oraz rezygnacja dużej grupy przetwórców i konsumentów z zakupu plonów niskiej jakości. Ponieważ poprawa jakości plonów aktualnie jest priorytetem rolników i sadowników, inicjatorzy akcji Aktywne odżywianie roślin i gleby. Składniki pokarmowe to dziś za mało będą prowadzić działania i edukacyjne i informacyjne poświęcone zagadnieniom związanym z rolą wapnia w kształtowaniu się przyszłego plonu. Anna Rogowska
-
Jesienne nawożenie rzepaku decyduje o przygotowaniu do zimy i rozwoju generatywnym roślin. Ale nie tylko. Rzepak jesienią przygotowuje się do wydania określonego plonu nasion. Jako rolnicy mamy wówczas realny wpływ na sukces bądź niepowodzenie w tej uprawie. Dobrze rozwinięty rzepak to taki, w którym szyjka korzeniowa jest gruba (min.1,5-2 cm średnicy), a co za tym idzie zgromadzona jest w niej odpowiednia ilość cukrów potrzebnych do wiosennego ruszenia wegetacji. Po wykształceniu się rozety w stożku wzrostu następuje przejście z fazy wegetatywnej w generatywną. Pojawiają się zawiązki liści, pędów bocznych, a następnie kwiatów. Wielkość rozety powiązana jest z liczbą rozgałęzień, na których wiosną pojawią się łuszczyny. I tak: 8 liści 4-6 rozgałęzień, 10 liści 6-7 rozgałęzień, 12 liści 9-10 rozgałęzień. Rzepak przy plonie 4 t/ha (a to w dzisiejszych realiach cenowych gwarantuje dopiero zysk z tej uprawy) pobiera średnio 240 kg N, 120 kg P2O5, 320 kg K2O, 100 kg CaO, 32 kg Mg oraz 60 kg S. W przypadku kiedy rzepak jest słabo odżywiony jesienią, wytwarza słabszy system korzeniowy, a w konsekwencji także słabszą rozetę. Przez to gorzej zimuje, ale nie tylko. Tych zaległości związanych z ilością rozgałęzień i ilością łuszczyn programowaną jesienią, wiosną nie da się już odrobić. Większość azotu 150-180 kg/ha i potasu ok. 200 kg/ha, rzepak gromadzi wiosną, do momentu początku kwitnienia. W sytuacji, kiedy rzepak ma słaby system korzeniowy, nie został dobrze odżywiony jesienią, zima była długa i/lub mroźna lub wiosna się opóźniła, rośliny nie są już w stanie odrobić tych zaległości i nie ma możliwości pobrania tak dużej ilości składników, w tak krótkim czasie. Prawidłowe nawożenie powinno więc uwzględniać zasobność gleby w składniki pokarmowe oraz ilość pozostawionych resztek pożniwnych z przedplonów. W całym bilansie składników należy zwrócić uwagę na fakt, że fosfor „wyjeżdża z pola” w postaci materii zapasowej w nasionach, natomiast potas wraca w postaci organów wegetatywnych, na przykład słomy. Należy też zwrócić uwagę na odczyn gleby, który decyduje o pobieraniu składników pokarmowych – optymalne pH wynosi ok. 6-7. Odczyn decyduje o intensywności życia mikrobiologicznego gleby, a aktywność mikrobiologiczna decyduje o tempie mineralizacji. Fosfor powinien trafić w całości na pole przed uprawą pod rzepak. Powinien być dobrze wymieszany z glebą. Potas szczególnie na glebach lekkich może być podzielony na dawkę jesienną i wczesnowiosenną w proporcjach 50/50. Należy też pamiętać, że już jesienią rzepak potrzebuje znacznej ilości siarki, wapnia oraz magnezu. Rola fosforu jest nie do przecenienia – wpływa on przede wszystkim w początkowych fazach rozwoju na rozwój systemu korzeniowego (dobrze rozwinięty korzeń to więcej pobranej wody, składników pokarmowych oraz lepsza zimotrwałość), a potem w okresie kwitnienia, na jakość plonu. Problem polega jednak na tym, że fosfor ulega w glebie przemianom, które uniemożliwiają pobieranie go przez rośliny w niektórych przypadkach. Po pierwsze to pH gleby. Jest tylko wąski przedział, w którym fosfor w glebie nie ulega uwstecznieniu – to pH między 6,5 a 7,2 pH. W innym przypadku przy niskim pH rozpuszczony fosfor w roztworze glebowym łączy się z jonami glinu i żelaza, a w pH zasadowym z jonami wapnia i tworzy nierozpuszczalne związki fosforu. W jednym i drugim przypadku jest on wtedy bardzo słabo dostępny dla roślin. Szczególnie dotyczy to zbóż, które mają jednak mniejszy system korzeniowy niż rzepak. Można jednak temu niekorzystnemu zjawisku przeciwdziałać – dzięki zastosowaniu nawozów zawierających unikalną cząstkę fosforu Top Phos. Fosfor w takiej formie nie ulega uwstecznieniu i jest pobierany zarówno w warunkach kwaśnych, jak i zasadowych. W glebach kwaśnych różnica pomiędzy dostępnością fosforu z nawozów tradycyjnych, a tych innowacyjnych wynosi nawet 33 %. Waldemar Maś
-
Drugie życie zabytkowych silników stacjonarnych
agrofoto opublikował(a) wpis na blogu w Mini galerie
W 2015 roku Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu realizuje II etap zadania pod nazwą „Konserwacja silników stacjonarnych” w ramach programu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Dziedzictwo kulturowe - priorytet 2. – Wspieranie działań muzealnych. Projekt dofinansowany jest ze środków MKiDN pochodzących z Funduszu Promocji Kultury oraz środków Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego. W tym roku do zabiegów konserwatorskich i ponownego usprawnienia technicznego wytypowano 6 silników: polski silnik spalinowy Machczyński z 1890 r., niemiecki silnik parowy Lauchhammer z lat 1900-1905, niemiecki silnik spalinowy Sendling D10A z lat 1932-1939, niemiecki silnik spalinowy Deutz MA 416 z 1929 r., ukraiński silnik spalinowy Diesel z lat 1931-1941, niemiecki silnik spalinowy Deutz MAH 914 z 1941 r. 15 slajdów Wybrane do konserwacji silniki są bardzo cennymi zabytkami z zakresu techniki rolniczej w Polsce. Stanowią one część jednej z największych w tej chwili muzealnych kolekcji silników stacjonarnych w Polsce. Cała kolekcja liczy obecnie 37 obiektów wyprodukowanych w latach 1890 - 1988. Składa się na nią 11 silników polskich, 13 niemieckich, 6 czeskich, 1 radziecki, 1 szwajcarski, 1 rosyjski, 1 ukraiński i 1 jugosłowiański. Wszystkie silniki znajdujące się w muzealnej kolekcji były w minionych latach używane na terenie Polski. Najstarszym w kolekcji jest silnik z 1890 r. wyprodukowany w warszawskiej Fabryce Motorów Gazowych i Naftowych Rajmunda Machczyńskiego. Najmłodszym polski silnik S320 ER wyprodukowany w 1988 r. przez Wytwórnię Silników Wysokoprężnych "Andoria" w Andrychowie. Niektóre z wytypowanych do konserwacji silników są bardzo rzadkimi okazami, jedynymi zachowanymi na terenie naszego kraju, np. polski silnik firmy Machczyński czy niemiecki silnik parowy Lauchhammer. Firma Machczyńskiego istniała w Warszawie w latach 1885-1906 i przez cały okres swej działalności wyprodukowała kilkaset silników (nie więcej niż 1000) o różnych mocach. W latach 80. i 90. XIX w. reklamowała się jako „pierwsza w kraju fabryka najnowszych motorów gazowych i naftowych oraz lokomobil naftowych”. Silnik tej firmy jest również jednym z najstarszych, jeśli w ogóle nie najstarszym, zachowanym silnikiem spalinowym w Polsce. Natomiast stacjonarny silnik parowy Lauchhammer został wyprodukowany na początku XX w. przez niemiecką Hutę Lauchhammer w miejscowości Lauchhammer w Branderburgii. Jest to potężny silnik, ważący ok. 3 t., który pierwotnie poruszał urządzenia gorzelniane. Przy konserwacji tego silnika odtworzono instalację parową z wytwornicą pary, aby móc zademonstrować jego pracę. Jest to pierwszy czynny stacjonarny silnik parowy w polskich muzeach. Bardzo ciekawym konstrukcyjnie i historycznie jest silnik ukraiński pozostawiony przez Rosjan w okolicach Ciechanowca po czerwcu 1941 r. Służył on żołnierzom radzieckim do przemiału zboża na mąkę w jednym z młynów za czasów tzw. pierwszego Sowieta. Tereny wokół Ciechanowca były, bowiem, od września 1939 do czerwca 1941 r. pod okupacją radziecką. Dotychczas po zabiegach konserwatorskich i usprawnieniu do Muzeum powróciło 5 spośród 6 silników. W pracowni konserwatorskiej pozostaje nadal najstarszy silnik Machczyńskiego. "Przywrócenie zabytkowych silników do życia" poprzez ich usprawnienie i nadanie obiektom pierwotnego, fabrycznego wyglądu znacząco poprawiło ich stan zachowania. Takie działanie wpłynie istotnie na uatrakcyjnienie oferty programowej Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. Silniki będą wykorzystywane do pokazów pracy w trakcie organizowanych cyklicznie w Muzeum imprez, np. majowej Nocy Muzeów, sierpniowego Podlaskiego Święta Chleba czy wrześniowym festynie "Jesień w polu i zagrodzie". Turyści odwiedzający nasze Muzeum będą mogli obejrzeć i zobaczyć w pracy stacjonarne silniki, które wykorzystywali nasi przodkowie do prac w rolnictwie. Najbliższe pokazy ich pracy odbędą się 16 sierpnia w trakcie XV Podlaskiego Święta Chleba, a następnie 20 września br. w czasie festynu „Jesień w polu i zagrodzie”. Serdecznie zapraszamy wszystkich miłośników techniki do ich obejrzenia! Marek Wiśniewski Kustosz Kierownik Działu Techniki Rolniczej Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu Oglądaj galerię -
Wieloletnie doświadczenia rolników wskazują, że kondycja upraw ozimych wiosną uzależniona jest od ich jesiennego przygotowania do zimy. Decyzje podjęte jesienią mają wpływ na przyszły plon-to właśnie w tym okresie rzepak ‘programuje’ liczbę rozgałęzień i potencjalną liczbę łuszczyn. Zboża natomiast rozkrzewiają się i to, jak wiele rozkrzewień zostanie wytworzonych przekłada się na liczbę źdźbeł kłosonośnych. Po zasiewie oziminy mają przed sobą 60-100 dni wegetacji jesiennej, ich rozwój i kondycja z jaką rozpoczną okres zimowania, zależy w dużej mierze od warunków atmosferycznych w tym okresie. Spośród czynników, które wywierają wpływ na przezimowanie upraw najważniejsze są: wilgotność gleby po siewie oraz dostatecznie długi okres przedzimowej wegetacji, podczas którego rozwijają się korzenie. Dobrze rozbudowany system korzeniowy to gwarancja prawidłowego pobierania wody i efektywnego gromadzenia substancji odżywczych, zwłaszcza, że niektóre z nich tj. fosfor i potas- tak istotne w przygotowaniu roślin do zimy, mogą być słabiej pobierane w niskich temperaturach jesienią. Wiadomo, że rzepak ozimy mając nieuszkodzony stożek wzrostu, może przetrwać zimę nawet po utracie liści, o ile ma dostatecznie wykształcone zdrowe korzenie, które dostarczają ze zgromadzonych zasobów substancji odżywczych do regeneracji w okresie przedwiosennym. Zapas składników pokarmowych w korzeniach oraz łagodny proces hartowania roślin są kluczowe dla dobrego przezimowania. Przygotowując uprawy do zimy powinniśmy pamiętać o odpowiednim nawożeniu, zwłaszcza zaopatrzeniu we wspomniany fosfor i potas. Uprawy odpowiednio zaopatrzone w fosfor racjonalnie gospodarują wodą, co jest ważne w przypadku coraz częstszego braku opadów jesienią. Potas odgrywa istotną rolę w budowaniu rozety liściowej- chroniącej stożek wzrostu oraz zagęszcza sok komórkowy- zwiększając tym samym zimotrwałość. Oprócz nawożenia makroskładnikami, bardzo ważna jest również dostępność mikroskładników: boru, manganu, miedzi, molibdenu i cynku. Bor jest niezbędny dla prawidłowego rozwoju systemu korzeniowego i rozety liściowej, mangan stymuluje pobieranie fosforu, a tym samym pośrednio wpływa na budowę korzeni. Niedobór np. molibdenu wchodzącego w skład enzymu- reduktazy azotanowej może skutkować nagromadzeniem azotanów w soku komórkowym, a tym samym dużym uwodnieniem tkanek i większą podatnością na przemarzanie. Aby wspomóc przyswajanie makro i mikroskładników rolnicy coraz częściej sięgają po preparaty biostymulujące. Zawierają one substancje biologicznie czynne, aktywujące kluczowe procesy fizjologiczne w roślinie, takie jak stymulacja aktywności enzymów odpowiedzialnych za odżywianie mineralne, a co za tym idzie zwiększają szansę na maksymalne wykorzystanie zastosowanych nawozów. Jeśli chodzi o nawożenie azotem, to należy do niego podejść z umiarem, gdyż zbyt duża jego ilość, może skutkować nadmierna stymulacją wzrostu wegetatywnego i zwiększoną podatnością na choroby. Pamiętajmy, że uprawy ozime budują plon już od jesieni, a nasze błędy i zaniedbania mogą skutkować stratami, które trudno będzie nadrobić wiosną. Tylko rośliny prawidłowo rozwinięte i dobrze odżywione są w stanie dobrze przezimować i zapewnić satysfakcjonujący plon.
-
Badania wykazują, że nasiona kwalifikowane pozwalają uzyskać plon wyższy o około 10–20% w porównaniu z plantacjami założonymi na bazie niekwalifikowanego materiału siewnego. Bezpiecznym, i w ogólnym rozrachunku tańszym, rozwiązaniem jest zaopatrzenie się w kwalifikowany materiał siewny od solidnego i sprawdzonego producenta. 10 slajdów Optymalizacja uprawy dzięki znanym parametrom siewnym i profesjonalnemu zaprawieniu nasion gwarantuje nie tylko właściwą obsadę, niższe zagrożenie chorobami oraz równomierne wschody, rozwój i dojrzewanie roślin, ale również łatwiejsze prowadzenie plantacji. Zaprawa od profesjonalnego producenta to także lepsza zaprawa, a co za tym idzie lepsze pokrycie i ochrona wschodów. Ważne jest, że w trakcie czyszczenia i zaprawiania nasion usuwane są przenoszone wraz z nimi choroby, takie jak pleśń śniegowa; zgorzel siewek i fuzaryjna zgorzel podstawy źdźbła; pasiastość liści; septorioza plew; śnieć cuchnąca, karłowa i gładka oraz głownia zwarta, pyląca i pyłkowa. Warto zatem zainwestować w sprawdzony materiał kwalifikowany od renomowanego producenta. Proces zaprawiania nasion w Top Farms Nasiona jest kontrolowany w zagranicznych laboratoriach Syngenta pod kątem jakości zaprawiania (czyli stopnia pokrycia zaprawą) i zawartości pyłu. Stopień pokrycia zaprawą jest bardzo istotny, ponieważ zbyt mała ilość zaprawy jest oczywiście nieskuteczna, a zbyt duże pokrycie także negatywnie wpływa na rośliny. Oglądaj galerię
-
Zaprawianie nasion jest bardzo skutecznym, oszczędnym i bezpiecznym dla środowiska zabiegiem chemicznym ochrony roślin. Nanoszenie preparatu w formie rozpuszczonej w wodzie zaprawy na nasiona umożliwia ich ochronę zarówno przed chorobami występującymi w glebie, jak i tymi przenoszonymi z ziarna. Chroni także przed szkodnikami zagrażającymi roślinom w początkowych fazach ich rozwoju (mszyce i skoczki). 10 slajdów Rolnicy zdają sobie sprawę, że zaprawianie materiału siewnego pozwala uniknąć wielu zagrożeń mogących wpłynąć zarówno na wysokość, jak i jakość plonów. Muszą jednak stanąć przed ważnym wyborem – zaprawiać samodzielnie czy zaopatrzyć się w kwalifikowany materiał siewny u sprawdzonego producenta? W czasach gospodarki rynkowej zadaniem właścicieli gospodarstw rolnych jest nie tylko troska o uprawę, ale także ścisła kontrola finansów. Nie mając wpływu na ceny zbóż w skupie, analizują każdą złotówkę wydawaną na środki do produkcji rolnej, jednocześnie dążąc do realizacji zamierzonego celu, jakim jest zysk. Oglądaj galerię
-
W strukturze upraw dominującymi roślinami stały się zboża. Taka sytuacja, chociaż najczęściej uzasadniona ekonomicznie, niesie za sobą konieczność stosowania coraz większych uproszczeń w zmianowaniu. W niektórych przypadkach dochodzi wręcz do monokultury. Z upływem czasu skutkuje to spadkiem urodzajności gleby, a w uprawie zaczynają pojawiać się różne problemy. 8 slajdów Ograniczone zmianowanie i wieloletnie przyorywanie słomy powoduje nie tylko zubażanie ilości i różnorodności materii organicznej gleby, co wpływa na spadek aktywności biologicznej gleby, ale także wywołuje szereg negatywnych zmian jej właściwości fizykochemicznych. W efekcie pogorszeniu ulega struktura gleby, spada dostępność wody i składników pokarmowych oraz wzrasta występowanie chorób. Od wielu lat w polskim rolnictwie na słomę stosuje się azot mineralny w celu jej łatwiejszego rozkładania, a następnie polepszenia warunków glebowych pod dalszą uprawę. Z czasem jednak pojawiły się inne rozwiązania. Jednym z nich jest UGmax – naturalny preparat użyźniający glebę, którego stosowanie na słomę daje dodatkowe pozytywne rezultaty. Oglądaj galerię
-
Witaj, Dane zostały przekazane do sponsora nagrody. Który ma 40 dni roboczych na wysyłkę nagrody. (Dni robocze poniedziałek-piątek)
-
Wspólnie z popularna marką Husqvarna, zorganizowaliśmy mini konkurs. Sprawdź swój refleks w popularnej grze memory! Połącz w pary dwa takie same obrazki w najkrótszym czasie. Osoby z najszybszym czasem otrzymują gadżety od marki Husqvarna. Dla najszybszych do wygrania GADŻETY! Graj: http://www.agrofoto.pl/husqvarna.php
-
Drony w ciągu ostatnich kilku miesięcy stały się bardzo popularne nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Pasjonaci rolnictwa bardzo często wykorzystują je do tworzenia unikalnych i nietypowych filmików związanych z pracami w gospodarstwie. Ale czy wszyscy wiedzą jak ukształtowane jest prawo jeśli chodzi o drony? Czy wiece, że dron to samolot bezzałogowy? W ostatnich dniach wiele słyszało się o niebezpiecznej sytuacji, w której to dron stał się zagrożeniem dla samolotu i naraził wiele osób na niebezpieczeństwo. Podchodzący do lądowania na lotnisku Chopina w Warszawie, należący do Lufthansy, samolot Embraer 195, lecący z Monachium do Warszawy zameldował kontrolerom lotu, że na wysokości ok. 700 m widzi jakiś obiekt. Był to dron. Na szczęście nikomu nic się nie stało, jednak incydent ten poruszył dyskusję na temat tego, w jaki sposób powinno się obsługiwać drona. Wszystkich operatorów oraz pilotów dronów obowiązują te same zasady prawa lotniczego, które są wspólne dla wszystkich statków powietrznych. Są one niezależne od charakteru lotu, mogą być np. loty komercyjne czy rekreacyjne. Przed kupnem drona, a tym bardziej przed jego użyciem należy zapoznać się z podstawowymi informacjami na temat przestrzeni lotniczej oraz poznać przepisy, jakie panują w polskim prawie lotniczym. Ważne informacje Dla operatorów dronów najważniejsza jest przestrzeń ok. 3km od ziemi. Powyżej tego poziomy drony nie powinny latać. Wykorzystywanie maszyn powinno mieć charakter rekreacyjny lub sportowy. Lot powinien odbywać się w zasięgu wzroku operatora. Dron nie powinien ważyć więcej niż 25 kg. Jeśli te warunki są spełnione, można latać bez zezwolenia. W przypadku, jeśli przekraczamy podstawowe nakazy obowiązuje nas prawo dotyczące statków powietrznych. Dron musi posiadać m.in. nawigację, łączność. Potrzebna jest specjalną licencja. Pozwolenie wydawane jest przez Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Jeśli lot dronem ma charakter komercyjny należy uzyskać odpowiedni certyfikat UAVO wydawany przez Urząd Lotnictwa Cywilnego. fot. Skywolf Unia Europejska pracuje obecnie nad przepisami dotyczącymi cywilnego wykorzystania tych maszyn. Według rzecznika KE ds. transportu Jakuba Adamowicza plan działań w tej sprawie będzie gotowy do końca roku. Prawo może zawierać informacje na temat produkcji, sterowania dronami i ich kontroli. Na pewno pojawią się wymagania dla operatorów samolotów bezzałogowych, którzy powinni mieć wiedzę dotyczącą meteorologii oraz nawigacji. Dodatkowo producenci powinni instalować czujniki, które pozwolą policji na jego identyfikację. - Do końca lipca Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) ogłosi dokument konsultacyjny w tej sprawie. Konkretny plan działań będzie przygotowany do końca 2015 r. - dodał rzecznik. fot. Skywolf Warto podkreślić, że Niemcy oraz Francja mają uregulowaną sprawę dotyczącą dronów. Zainteresowanie dronami stale rośnie. Wg Komisji Europejskiej za 10 lat, na drony może przypadać aż 10% rynku lotniczego. fot. kamil96
-
Logistyka poprzez swój interdyscyplinarny charakter znajduje miejsce w licznych sektorach gospodarki, w tym coraz częściej w agrobiznesie. Nowoczesne rozwiązania w zakresie transportu mogą stać się istotnym obszarem poprawy konkurencyjności przedsiębiorstw przetwórstwa rolno-spożywczego. Agrologistyka, rozumiana jako logistyka w agrobiznesie obejmuje planowanie, organizację, realizację i kontrolę przepływu towarów rolno spożywczych. Łańcuch ten obejmuje procesy od wytworzenia surowców rolnych, poprzez kanały związane z ich skupem, magazynowaniem, produkcją czy dystrybucją, aż do finalnego odbiorcy. Celem działań jest zaspokojenie wymagań rynku oraz zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego przy minimalnych kosztach czy zaangażowaniu kapitału. Rozwój zagadnień związanych z agrologistyką jest naturalną konsekwencją zmieniającego się charakteru rolnictwa, które staje się w coraz większym stopniu zautomatyzowane i skomputeryzowane. Postęp procesów produkcji żywności, a także rosnące wymagania rynków produktów żywnościowych oraz konsumentów sprawiają, że sektor agrobiznesu staje się polem do wprowadzania nowych rozwiązań logistycznych – to one stają się powoli podstawą konkurencyjności przedsiębiorstw rolno-spożywczych, zarówno na rynku lokalnym, jak i globalnym. Istnieje duży potencjał do wdrożenia nowoczesnych rozwiązań informatycznych w zakresie logistyki w sektorze agrobiznesu – mówi Sławomir Woźniak, dyrektor ds. sprzedaży marki SOOT. Stosowane w logistyce systemy IT, gwarantują właściwe planowanie oraz organizację transportu, ułatwiają komunikację czy współpracę z przewoźnikami, zapewniają przyspieszenie całego procesu w konsekwencji zmniejszenie jego kosztu. W przypadku produktów rolnych sprawność procesu logistycznego ma szczególne znaczenie, a tym samym może zadecydować o przewadze konkurencyjnej przedsiębiorstwa. Niewłaściwy transport produktów rolniczych i wyrobów gotowych może przyczynić się do obniżenia ich jakości, jak również stanowić istotne zagrożenie dla zdrowia konsumentów. Lepsza organizacja procesów związanych z transportem, magazynowaniem, zapasami, czy zarządzaniem informacją w przedsiębiorstwach przetwórstwa rolno-spożywczego może prowadzić do podniesienia poziomu obsługi klientów. Tymczasem polskie firmy z sektora agrobiznesu skupiają się na działalności produkcyjnej, często zapominając o roli logistyki. Świadczy o tym chociażby niski poziom kosztów logistycznych w kosztach całkowitych przedsiębiorstwa, lub brak komórki organizacyjnej zajmującej się organizacją transportu. Niewielki odsetek firm inwestuje w technologie informatyczne, które pozwoliłyby optymalizować łańcuch dostaw. Znaczenie logistyki w agrobiznesie stopniowo wzrasta, jednak w wielu firmach nadal brak świadomości w tym zakresie – dodaje Sławomir Woźniak. Nowoczesne rozwiązania informatyczne, pozwalają usprawnić proces planowania, kontroli czy realizacji transportu. Jak doskonale logistyka oraz rozwiązania IT wpływają na kondycję przedsiębiorstw, można zaobserwować na przykładzie światowych liderów w agrologistyce. Przykładowo spółka Glencore, działająca na terenie Polski, a także prowadząca działalność eksportową do krajów sąsiadujących, osiąga tak dobre wyniki, dzięki pełnej kontroli procesów logistycznych w obszarze transportu oraz sprawnemu zarządzaniu procesami logistycznymi. Wszystko wskazuje na to, że coraz więcej przedsiębiorstw agrobiznesu, aby rozwijać się, będą potrzebowały podobnych narzędzi by dorównać liderom na rynku. Źródło: materiały prasowe www.soot.pl
-
- logistyka
- agrobiznes
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Podczas tegorocznych żniw zderzyły się najnowsze technologie na rynku rolniczym. Najnowszy kombajn Case IH Axial Flow 8240 wyposażony w System Precyzyjnego Rolnictwa sprawdził jak plonują odmiany ozimego jęczmienia hybrydowego HyvidoTM firmy Syngenta. W dniu 16 lipca w miejscowości Zieliniec (powiat wrzesiński, gmina Kołaczkowo) w gospodarstwie rolnym pana Marka Śmidowicza odbył się oficjalny pomiar plonu. Na tę imprezę zorganizowaną przez Syngenta, Case IH oraz Gospodarstwo Rolne Marek Śmidowicz mógł przyjść każdy, kto chciał przekonać się jak plonują odmiany ozimego jęczmienia hybrydowego HyvidoTM. Informacja o wydarzeniu dostępna była na stronie internetowej organizatorów, jak również rozesłano zaproszenia do rolników z tego regionu. Podczas spotkania plon z każdej odmiany został odczytany z komputera kombajnu, ale również dodatkowo, aby potwierdzić wynik – został zważony na oczach około 60 uczestników pomiaru. Wszystko działo się ‘na żywo’ i każdy uczestnik, mógł sprawdzić wynik, przekonać się o jego autentyczności. Wynik plonowania najnowszej odmiany HyvidoTM - Wootan – potwierdził przewagę odmian hybrydowych nad konwencjonalnymi. Wootan plonował 12,50 t/ha czyli + 1,53 t/ha i tym samym + 14 % więcej niż odmiana konwencjonalna. Określenie ponadprzeciętny plon HyvidoTM idealnie odzwierciedla potencjał jęczmienia hybrydowego. Należy podkreślić, że odmianą konwencjonalną - na której również dokonano pomiaru plonowania i do której porównywano plony odmian hybrydowych HyvidoTM - była jedna z czołowych odmian konwencjonalnych jęczmienia ozimego w Polsce. Średni plon wszystkich 3 odmian HyvidoTM (Galation, Wootan i Hobbit) wyniósł 11,9 t/ha, natomiast odmiana konwencjonalna plonowała na poziomie 10,9 t/ha. Oznacza to, że testowane odmiany HyvidoTM średnio plonowały lepiej o 9,3 dt na ha czyli o 9% więcej niż wiodąca odmiana konwencjonalna. Testowane odmiany, zarówno konwencjonalna jak i hybrydowa chronione były tym samym programem ochrony. Na uwagę zasługuje istotny fakt, że w drugim zabiegu w ochronie przed chorobami zastosowano fungicyd Syngenta do ochrony jęczmienia o nazwie Bontima (grupa SDHI), co miało znaczący wpływ na plon. Zastosowanie preparatu Bontima sprawia, że rośliny są przez długi czas są wolne od chorób i lepiej znoszą warunki stresowe a przy tym dłużej zachowują zieloność liści, przez co fotosynteza jest dłuższa i w rezultacie wyższy plon. Bontima stanowi integralną część technologii HyvidoTM . Źródło: materiały prasowe Syngenta
-
Lato to czas wzmożonych prac rolniczych, większość maszyn i pojazdów pracuje na polach i w budynkach gospodarczych, ponieważ od jakości i obfitości zbiorów zależy funkcjonowanie gospodarstw przez cały kolejny rok. W tym gorącym okresie – dosłownie i w przenośni –nie można zapomnieć o bezpieczeństwie. Niestety nie wszystko zależy od pracowitości i umiejętności rolników. Jest wiele czynników ryzyka - począwszy od pogody, poprzez sprawność maszyn i ludzi, na uwarunkowaniach prawnych kończąc. Wsparcia w tym trudnym okresie mogą udzielić towarzystwa ubezpieczeniowe. Dysponując różnymi produktami o charakterze ubezpieczeniowym lub oszczędnościowym pomagają rolnikom i ich rodzinom zapewnić spokój i bezpieczeństwo finansowe. Zarówno na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń losowych, związanych ich życiem i zdrowiem, a także posiadanym majątkiem (m.in. autem, domem, sprzętem rolniczym) oraz prowadzoną działalnością rolniczą (m.in. uprawami). Ważne jest, aby ochrona obejmowała zarówno zdarzenia, do których dochodzi w następstwie nieszczęśliwych wypadków (szkody osobowe i majątkowe), zdarzeń wywołanych czynnikami atmosferycznymi (szkody majątkowe), jak i wskutek chorób (szkody osobowe). Ponad 1 mln rolników ubezpieczonych w Concordii - Praktycznie od początku naszej, już ponad 18-letniej, działalności szczególnym zainteresowaniem otaczamy rolników. Dostrzegamy ich potrzeby ubezpieczeniowe i przygotowujemy dla nich dedykowane oferty. Naszą misją jest bowiem zapewnianie rolnikowi i jego rodzinie spokoju oraz bezpieczeństwa. Zarówno w zakresie ochrony ich życia i zdrowia, jak również posiadanych dóbr rzeczowych - wyjaśnia Jacek Smolarek – Prezes Concordii Ubezpieczenia. I dodaje: – Do tej pory zaufało nam już około 1 mln osób, powierzając pod naszą ochronę siebie, swoje rodziny, a także prowadzone gospodarstwa i posiadany majątek. Szybsza wypłata odszkodowań za wypadki na drodze Chcąc zapewnić swoim klientom jeszcze większe poczucie komfortu, Concordia Ubezpieczenia udoskonala swoje produkty i systemy. Jednym z przykładów są ubezpieczenia komunikacyjne (zarówno OC, jak i AC). 1. kwietnia br. Towarzystwo przystąpiło do systemu Bezpośredniej Likwidacji Szkód (BLS), w ramach Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU). Obecnie Concordia poszła krok dalej i z dniem 1. lipca br., równolegle do systemu BLS – PIU, uruchomiła własną – Bezpośrednią Likwidację Concordii (BLC). - Wszystko po to, aby klienci posiadający w Concordii ubezpieczenie komunikacyjne mieli pewność, że w sytuacji, gdy ktoś w wyniku kolizji uszkodzi ich samochód, otrzymają należne mu odszkodowanie. Concordia z kolei zajmie się wszelkimi formalnościami związanymi z kontaktem i odzyskaniem wypłaconego odszkodowania od ubezpieczyciela sprawcy zdarzenia – wyjaśnia Piotr Adamczyk – Dyrektor Biura Likwidacji Szkód Concordii Ubezpieczenia. Przykładem innych udogodnień przygotowanych przez Concordię dla kierowców są zmiany w produktach Auto Casco oraz Auto Assistance. W zakresie pierwszego z nich, bez ponoszenia dodatkowych kosztów, możliwe jest zniesienie zmniejszenia sumy ubezpieczenia po wypłacie odszkodowania za pierwszą szkodę. Wydłużony został także okres obowiązywania stałej sumy ubezpieczenia z 6 do 12 miesięcy dla pojazdów fabrycznie nowych. Natomiast przy ubezpieczeniu Auto Assistance Towarzystwo rozszerzyło zakres ochrony o jednoślady (motocykle i motorowery). Rozszerzeniu uległ również zakres terytorialny świadczenia ochrony o terytorium Rosji (część europejska), Ukrainy, Białorusi oraz Albanii. Źródło: materiały prasowe Brandscope fot. Daniel974
-
Produkcja dobrej jakości kwalifikowanego materiału siewnego zbóż jest procesem skomplikowanym, pracochłonnym i kosztownym (chociażby z uwagi na bardzo drogi sprzęt do czyszczenia i zaprawiania oraz konieczność magazynowania ziarna). W dodatku nie każdy jest w stanie dobrze go przygotować. Bezpieczniejszym rozwiązaniem jest zatem zaopatrzenie się w ziarno do siewu przygotowane przez specjalistyczne firmy. 10 slajdów Stosowanie kwalifikowanego materiału siewnego należy rozpocząć od wyboru odpowiedniej odmiany. Genetyka roślin z roku na rok osiąga wyższy poziom. Rozwój w rolnictwie nie dotyczy tylko maszyn do uprawy i zbioru, ale także postępu biologicznego różnych gatunków i odmian roślin uprawnych. Na przestrzeni ostatnich 20 lat poziom plonowania nowo rejestrowanych odmian pszenicy ozimej zwiększył się blisko 2-krotnie. Co roku hodowcy rejestrują odmiany, które charakteryzują się wyższym poziomem plonowania, ale i podwyższonymi cechami użytkowymi, na przykład zwiększoną odpornością na choroby, wyleganie czy porastanie ziarna w kłosie. Wprowadzanie nowych odmian do uprawy w gospodarstwach rolnych daje szansę uzyskania wysokiego plonu o pożądanej jakości spełniającej wymagania rynku. Dla rolników wysiewanie nowych odmian jest po prostu opłacalne! Oglądaj galerię
-
W lipcu 2015 roku został zarejestrowany produkt FruitSmart 3,3 VP zawierający 1-metylocyklopropen (1-MCP). Produkt będzie sprzedawany już w obecnym sezonie. Za dystrybucję odpowiedzialna jest firma INNVIGO - nowy polski producent środków ochrony roślin. Produkt będzie dostępny w sprzedaży do samodzielnego stosowania, a także możliwe będzie zlecenie aplikacji FruitSmart w przechowalni. Synteza substancji aktywnej i formułowanie produktu odbywa się całkowicie w Polsce. FruitSmart 3,3 VP - wpływa na utrzymanie wysokiej jędrności jabłek, opóźnianie procesów ich przejrzewania i zmniejszenie oparzelizny powierzchniowej podczas przechowywania w chłodni. Powoduje wyhamowanie produkcji etylenu w owocach, ale także wszelkich procesów zachodzących w owocach pod wpływem etylenu znajdującego się w otoczeniu. Jego oryginalna forma handlowa – proszek w wodnorozpuszczalnych saszetkach – jest gwarantem bezpieczeństwa dla użytkownika, ułatwienia i przyspieszenia pracy oraz precyzji dozowania. Więcej informacji o dostępności i stosowaniu FruitSmart 3,3 VP będzie w najbliższym czasie dostępne w informacjach prasowych, internetowych a także na spotkaniach sadowniczych. FruitSmart etykieta MinRol2015.pdf Komunikat FruitSmart lipiec 2015.pdf Źródło: Innvigo
-
- fruitsmart
- produkt
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Zbliżają się żniwa, czas pomyśleć w jaki sposób przygotować glebę pod nowe zasiewy. Uprawa ścierniska to bardzo ważny proces przygotowania stanowiska pod kolejną uprawę. Czasami nie zdajemy sobie sprawy w jak wielkim stopniu błędy popełnione na tym etapie mogą zaważyć na przyszłorocznym plonie. Aby doprowadzić do siewu w optymalnym terminie i na dobrze przygotowanym stanowisku mamy do wykonania wiele niezbędnych prac. Zaczynając od pozbierania słomy, zastosowania nawozów ułatwiających rozkład resztek pożniwnych, poprzez zwalczenie chwastów i wreszcie uprawę mechaniczną. To również czas na zbadanie zasobności gleby i ewentualne wykonanie mapowania pól. To bardzo wiele działań jak na tak krótki okres. W ekstremalnych sytuacjach to zaledwie kilka dni. Dlatego priorytetem każdego rolnika powinno być działanie zmierzające do wydłużenia tego okresu, by nie trzeba było rezygnować z zaplanowanych wcześniej prac. Oczywiście najważniejszym z zadań jest siew w optymalnym terminie w dobrze przygotowaną i nieprzesuszoną glebę. Kluczowym elementem w przygotowaniu gleby pod nowe zasiewy jest zastosowanie glifosatu. Jest to jeden z filarów zielonej rewolucji (efektywne nawozy, wydajne odmiany i ich wcześniejszy siew, środki ochrony roślin z glifosatem włącznie). Oprócz efektywnej walki z chwastami zastosowanie tej substancji aktywnej pozwala nam zredukować problem związany z przesuszeniem gleby. W warunkach polowych woda jest czynnikiem decydującym o powodzeniu uprawy. Niestety, na jej ilość mamy niewielki wpływ. Zbyt bujny rozwój chwastów na ściernisku i zbyt późne ich zwalczenie powoduje duże straty wody. Uprawa przesuszonej gleby jest niezwykle uciążliwa, a wschody na takim stanowisku są nierównomierne i opóźnione. Zastosowanie szybko działającego glifosatu zablokuje parowanie chwastów, a dodatkowo wytworzony mulcz i osłoni glebę. Należy dlatego pamiętać, by nie czekać z zabiegiem do ostatniej chwili przed uprawą. Z oszczędnością wody wiąże się również zastosowanie glifosatu na ściernisku po kukurydzy. Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że wiosenna orka oznacza utratę wody w ilości około 10 l/m². Zwalczenie niepożądanych chwastów i przygotowanie stanowiska jeszcze jesienią gwarantuje duże oszczędności w zasobach wody i dobre wschody roślin sianych wiosną. Pamiętajmy, że najważniejszym zadaniem w tym okresie jest walka z czasem, zdobycie kilku dodatkowych dni na przeprowadzenie zaplanowanych wcześniej prac. Zastosowanie szybko działających formulacji glifosatu pozwoli na uprawę mechaniczną już po dwóch dniach (samosiewy zbóż i rzepaku, chwasty jednoroczne) lub po pięciu dniach od zastosowania w przypadku gdy zwalczamy perz i inne chwasty wieloletnie. W przypadku siewu pszenicy po pszenicy konieczne jest przerwanie tzw. „zielonego mostu” – połączenia pomiędzy przedpolonem, a uprawą następczą, dzięki któremu patogeny glebowe przedostają się z korzeni samosiewów na korzenie kiełkującej nowej uprawy. Jedynie aplikacja szybko działającego glifosatu pozwoli na zniszczenie korzeni samosiewów przed siewem. Przykładem takiego preparatu, którego formulacja gwarantuje skuteczność tego typu zabiegów jest Roundup Max 2. W przypadku ścierniska nie możemy sobie pozwolić na stosownie słabej jakości herbicydów. Nie mamy po prostu czasu na powtórzenie zabiegu w przypadku, gdy za wcześnie spadnie deszcz lub dawka preparatu okaże się być niewystarczająca. Nie mamy czasu na czekanie na odpowiednie warunki pogodowe. W tym przypadku wspomniany preparat wykazuje bardzo wysoką efektywność. Warto też podkreślić, iż skutecznie działa w zakresie temperatur 2-30º C, a opad deszczu po godzinie od wykonania zabiegu nie obniża jego skuteczności. Ciekawostką jest możliwość zastosowania tego preparatu po siewie, ale jeszcze przed wschodami pszenicy, rzepaku i innych roślin uprawnych. Jest to zarejestrowana i bezpieczna metoda zwalczania wszystkich skiełkowanych chwastów. Anna Rogowska
-
- ściernisko
- woda
- (i 4 więcej)
-
Prognozowanie infekcji zgorzelą podstawy źdźbła ze stuprocentową pewnością jest niemożliwe, tak samo jak całkowite wyeliminowanie jej wystąpienia. Jednak bardzo dobrze znane są czynniki zwiększające zagrożenie chorobą, do których możemy zaliczyć wczesne terminy wysiewu, płodozmian, a także konkretne warunki atmosferyczne i glebowe. 9 slajdów Ponieważ zgorzel podstawy źdźbła występuje na korzeniach i węźle krzewienia zbóż, w znaczącym stopniu wpływa na obniżenie krzewienia, zmniejszenie ilości kłosów oraz wysokość uzyskiwanego plonu ziarna, pogarszając przy tym jego parametry jakościowe i masę tysiąca ziaren. Zwalczanie tej choroby jest niezwykle trudne ze względu na nieprzewidywalność jej rozwoju. Infekcja może bowiem przebiegać w różnym tempie, powodując pojawienie się objawów w innym czasie, nawet w obrębie tej samej uprawy. Dobrze znane są symptomy choroby występujące na źdźbłach w późniejszych fazach wegetacji: przede wszystkim smolistoczarne przebarwienia na dolnych międzywęźlach, widoczne po usunięciu pochwy liściowej. Dodatkowo po kwitnieniu zbóż można zauważyć przedwczesne „dojrzewanie” i zamieranie roślin, czyli tak zwaną białokłosowość. W tym momencie na walkę ze zgorzelą jest już niestety za późno. Jedynym skutecznym i racjonalnym sposobem ochrony zbóż ozimych przed grzybem odpowiedzialnym za występowanie zgorzeli jest zaprawianie ziarna. Prof. dr hab. Tomasz P. Kurowski, podsumowujący serię badań Katedry Systemów Rolniczych UWM w Olsztynie, stwierdza, że najwyższą skuteczność działania można uzyskać, stosując po dwie zaprawy, na przykład: Raxil® 020 FS i Latitude® 125 FS lub Maxim® 025 FS i Latitude® 125 FS. Oglądaj galerię
-
Jednym z najważniejszych kryteriów, jakie leżą u podstaw wielu decyzji zakupowych konsumentów, jest wygląd produktu. Ta zasada ma również zastosowanie w przypadku owoców. Choć wielu konsumentów deklaruje, że walory smakowe i wartości odżywcze są dla nich bardzo istotne, to faktycznym impulsem do zakupu jest ich wygląd. Klienci najczęściej wybierają dorodne, ładnie wybarwione owoce. Jak zatem uzyskać owoce, które spełnią oczekiwania klientów? Klienci chętniej sięgają po dojrzałe, wybarwione owoce, ponieważ takie postrzegane są jako odpowiednik dobrego smaku kupowanego towaru. Sadownicy dobrze wiedzą o tej prawidłowości, dlatego w odpowiedzi na zapotrzebowanie rynkowe, starają się, by ich produkty zachęcały klientów także wizualnie. Na proces wybarwiania się jabłek wpływa wiele czynników. Ważna jest odmiana jabłoni, podkładka, stosowane zabiegi agrotechniczne (cięcie, nawożenie), jak również przebieg temperatur w okresie dojrzewania owoców. Na niektóre z nich, takie jak niestabilne warunki pogodowe w trakcie uprawy nie mamy wpływu, ale czy jest jednak coś, co możemy zrobić by wspomóc lepsze wybarwianie owoców? Aby uzyskać zamierzony efekt, sadownicy z coraz większym zainteresowaniem i powodzeniem stosują Colorado - biostymulator poprawiający wybarwienie i odżywienie dojrzewających owoców. Za powstanie rumieńca bezpośrednio odpowiadają antocyjany – synteza tych barwników zachodzi efektywniej w owocach odpowiednio zaopatrzonych w cukry. Biostymulator Colorado poprawia odżywienie owoców, podwyższając zawartość cukrów, a także stymuluje syntezę barwników. Działanie preparatu oparte jest na technologii PhysioActivator, a w jego skład wchodzi mangan, cynk oraz biologicznie aktywny filtart GA 142- źródło między innymi cukrów prostych tak istotnych w procesie wybarwiania. Producent preparatu, firma Arysta LifeScience, zaleca wykonanie dwóch zabiegów w dawce 5 l/ha: 4 oraz 2 tygodnie przed planowanym zbiorem owoców. Zarówno przeprowadzone doświadczenia, jak i obserwacje sadowników potwierdzają, że uzyskany rumieniec jabłek ma większą intensywność i pokrywa większą powierzchnię owoców niż w przypadku zbiorów z upraw kontrolnych. Źródło: Arysta LifeScience
-
Sprzedaż nowych ciągników rolniczych w czerwcu 2015 r.
agrofoto opublikował(a) wpis na blogu w Mini galerie
Przedstawiamy ranking najlepiej sprzedających się ciągników w czerwcu. Dane za AgriTrac 2005-2015. Sprzedaż mierzona jest liczbą rejestracji. 10 slajdów W czerwcu zostało zarejestrowanych 2002 nowych ciągników rolniczych. Jak wygląda czołówka? Czy nowe modele poprawiły sprzedaż mniejszych producentów? Zobacz czerwcowy ranking. Dane dostarcza: Martin & Jacob Oglądaj galerię -
Sprzedaż nowych przyczep rolniczych w czerwcu 2015 r.
agrofoto opublikował(a) wpis na blogu w Mini galerie
Zobacz 10 najpopularniejszych marek przyczep rolniczych w czerwcu 2015 roku. Która z nich cieszy się największą popularnością i zainteresowaniem? Jakie modele dominują? Sprawdź! 10 slajdów W czerwcu zarejestrowano 1421 nowych przyczep rolniczych, a więc o 72 proc. więcej niż w maju i o 103 proc. więcej przed dwunastoma miesiącami. Od początku roku na drogi wyjechało już 4081 sztuk – informuje agencja Martin & Jacob, monitorująca rynek rolniczy. Od początku roku sprzedaż przyczep sukcesywnie rosła. Wynik osiągnięty na koniec półrocza jest o 45 proc. wyższy niż w analogicznym okresie roku 2014. Zapowiada się, że rok 2015 będzie rekordowy pod względem sprzedaży nowych przyczep. – W pierwszym półroczu 2015 roku rolnicy wyjątkowo chętnie inwestowali w przyczepy. Wydaje się, że w pierwszych miesiącach roku to brak środków na zakup ciągników powodował, że rolnicy finansowali zakup tańszego sprzętu z własnych funduszy. Później na rynku pojawiło się wsparcie unijne w postaci dopłat obszarowych i zaległego PROW. Wszystko to sprawiło, że każdy kolejny był dla producentów przyczep lepszy od poprzedniego – mówi Mariusz Chrobot z firmy Martin & Jacob. Źródło: AgriTrac Oglądaj galerię -
Jabłka dobrej jakości ? – smaczne, zdrowe, odpowiednio wybarwione i wyrośnięte (nie za duże i nie za małe), no i bez… „niespodzianek w środku”. Pomijając pozostałe aspekty (choć przynajmniej równie ważne), chciałbym się skupić na temacie odpowiedniej wielkości owoców. Ciągle napotykamy nowe wyzwania i ciągle się uczymy – praca w sadownictwie ma taki urok. Nie wszyscy w tych samych warunkach mają takie same osiągnięcia – jest to oczywiste i naturalne. Lata doświadczeń wpływają na pewne schematy, które powielamy w następnych sezonach. Jak właściwie wykorzystać potencjał, który otrzymaliśmy w tym sezonie od natury? Wiadomo, że poprzez zaniedbanie można zmarnować każdą szansę, a złośliwi twierdzą, że w naszym narodzie zdolność do psucia jest szczególna. Przejdźmy do rzeczy: tak jak każdy sadownik, tak i każda kwatera ma swoją specyfikę i potencjał. Dodatkowo każdy z nas ma wypracowane schematy, jak sobie radzić w konkretnych sytuacjach. Dobre schematy warto powtarzać, ale nie należy ich stosować ślepo. Każdy sezon jest inny, więc wypracowane schematy trzeba modyfikować, przystosowywać do obecnych warunków. O tym jeszcze wspomnę na końcu. W bieżącym roku mamy do czynienia z dość rzadką sytuacją, kiedy to w większości polskich sadów po opadzie czerwcowym na drzewach pozostała niemal idealna ilość owoców. Przyczyną silnego opadu był układ pogody, w którym decydującą rolę odegrały bardzo zimne (jak na czerwiec) noce. Praktycznie na wszystkich odmianach pozostało po jednym owocu z kwiatostanu, rzadziej po dwa, a po kilka owoców – sporadycznie i tylko na końcach pędów. Tegoroczną ilość owoców na drzewach zazwyczaj można skomentować słowami: jak po idealnym przerzedzaniu! Co bardzo ważne – pozostały niemal wyłącznie owoce z kwiatów centralnych, co świetnie wróży jakości jabłek! Możemy się spodziewać owoców nie tylko dobrze wyrośniętych, ale również z dużą zawartością wapnia – wiemy przecież, że owoce z kwiatów centralnych zazwyczaj zawierają o 20% więcej wapnia niż te powstałe z kwiatów bocznych. W sytuacji, kiedy poważnie myślimy o wejściu na nowe, bardziej wymagające rynki zbytu – jakość tegorocznego opadu czerwcowego wydaje się nam wyjątkowo sprzyjać. Może się nam wydawać, że w tym sezonie przerzedzanie chemiczne było zbędnym zabiegiem, skoro drzewa „same” się z tym problemem dobrze uporały, ale to nie jest prawda. Jeśli nawet w chwili obecnej mamy tyle samo owoców na drzewach przerzedzanych i nieprzerzedzanych, to musimy pamiętać, że jabłka z drzew przerzedzanych mają zdecydowanie wyższy potencjał wzrostu i jakości, ponieważ w wyniku przeprowadzonego zabiegu pozbyły się konkurencji o 2-3 tygodnie wcześniej i w dodatku nastąpiło to w okresie intensywnych podziałów komórkowych. Przewaga zawiązków z drzew przerzedzanych chemicznie jest więc oczywista. W danym sadzie, dla optymalnego plonowania, w poszczególnych latach może być potrzebna inna ilość owoców na drzewie. Jak wspomniałem, w większości przypadków, w tym roku na jabłoniach mamy niemal idealną ilość zawiązków. Ale pamiętajmy, że ta sama ilość zawiązków w przeciętnym sezonie może być idealna, ale jeśli drzewom w danym roku zabraknie wody lub składników pokarmowych – taka sama ilość owoców na drzewie będzie zbyt duża do wykarmienia dorodnych jabłek. Jeśli natomiast trafi się rok bardzo sprzyjający – być może drzewa mogłyby wykarmić więcej owoców. Idealne plonowanie to plonowanie optymalne w danych warunkach i przy konkretnej pielęgnacji, dla danej odmiany. Gdy jabłek jest zbyt mało… Niestety, nie wszędzie jest idealnie – mamy w tym roku również wiele sadów, w których odnotujemy słabsze niż zazwyczaj owocowanie. Najczęściej problem ten dotyczy odmian z grupy Jonagolda i Ligola, a także Glostera, który to w tym roku w wielu sadach kwitł bardzo słabo (lub wcale). W takich przypadkach musimy się liczyć ze zbyt silnym wzrostem drzew i przerastaniem jabłek. W takich sadach ograniczamy nawożenie i dokarmianie do niezbędnego minimum, ponieważ jabłka i tak wyrosną. Aby „odciąć” azot, np. rzadziej kosimy trawę i delikatniej niż zazwyczaj obchodzimy się z chwastami. Ograniczamy też nawadnianie. Natomiast zwiększamy dawki i ilość zabiegów w programie pozakorzeniowego dokarmiania wapniem, ze szczególnym uwzględnieniem nawozów bezazotowych. Gdy jabłek jest więcej niż zwykle… Jeśli w naszym sadzie zazwyczaj mieliśmy plonowanie na poziomie 50-60 t/ha i nasze nawożenie było dostosowane do tego plonu, a w tym roku szacujemy z ilości jabłek, że plon może wynieść np. 70-80 t/ha, to musimy zadbać o dodatkową ilość wody i składników pokarmowych. W takiej sytuacji potrzebne będzie nie tylko intensywniejsze niż zazwyczaj dokarmianie dolistne, ale również uzupełniające nawożenie doglebowe. Zasada wydaje się być oczywista: im większe obciążenie drzew owocami – tym pielęgnacja musi być na wyższym poziomie. Dotyczy to nie tylko wody i nawożenia/dokarmiania, ale również odpowiedniej ochrony przed chorobami i szkodnikami. Pamiętajmy, że osłabione drzewa (np. w wyniku porażenia liści przez choroby lub opanowane przez przędziorki) nie są w stanie wykarmić połowy tych jabłek co drzewa silne i zdrowe. Mało tego – osłabione drzewa wydadzą nie tylko mniejsze i brzydsze owoce, ale również nie przygotują się tak dobrze do zimy i wytworzą dużo gorszej jakości pąki kwiatowe na następny sezon. Jeśli mamy duże obciążenie drzew owocami, warto skorzystać z wysokiej jakości odżywek, również z aminokwasów i substancji o działaniu biostymulującym. Jeśli widzimy, że sad „idzie na rekord” – nie robimy „oszczędności”, które w efekcie końcowym drogo nas kosztują. Jako produkt wybitnie sprzyjający jakości owoców i kondycji drzew polecam nawozy algowe, które zazwyczaj stosuje się 3-4 razy w sezonie, co 2 tygodnie, w dawce 3-5 l/ha. Preparaty te poprawiają nie tylko wielkość owoców, ale również ich wybarwienie, jędrność, zdolności przechowalnicze i smak. Oprócz wapnia zawierają też potas, azot, bor i aktywny kompleks Seactiv o działaniu biostymulującym. W przypadku wysokiego plonowania, zwłaszcza odmian wrażliwych na choroby fizjologiczne lub gdy mamy do czynienia z czynnikami stresogennymi (np. upałami), warto zastosować górne dawki, a ilość zabiegów zwiększyć. Pamiętajmy, że produkujemy „pod chmurką”, więc dla naszych drzew owocowanie nie jest jedynym „problemem” – muszą się też jednocześnie zmagać z różnymi sytuacjami stresowymi, a to oznacza, że samo dostarczenie optymalnej ilości składników pokarmowych może być niewystarczające. Ilość owoców większa od potrzebnej (dla uzyskania owoców dobrej jakości) , kwalifikująca do przerzedzania ręcznego, pozostała głównie na drzewach odmiany Gala. Plenność tej odmiany powoduje, że trzeba ją przerzedzać niemal każdego roku i zazwyczaj przerzedzanie chemiczne trzeba uzupełniać ręcznym. Co prawda jest to odmiana , której owoce można sprzedać nawet gdy są drobniejsze, ale „prawdziwe pieniądze” dostaje się za jabłka grube. Jeśli jest to więc konieczne, nie zwlekajmy z ręczną przerywką. Im wcześniej wykonamy tę pracę, tym lepiej. W przypadku Gali (i nie tylko), nie warto czekać aż zbędne owoce dorosną i będzie je można sprzedać jako przemysłowe. Co prawda przemysł przetwórczy chętnie widzi takie owoce ze względu na ich wysoką kwasowość, ale pamiętajmy, że trudno w ich przypadku zachować okresy karencji przy stosowaniu normalnej ochrony sadu. Z jednej więc strony mamy do czynienia z chętnym kupowaniem „przerywki”, a z drugiej słuchamy narzekań o pozostałościach środków ochrony roślin. Pamiętajmy, że nasz produkt będą spożywać ludzie… I jeszcze jedna uwaga na koniec, na temat schematów i zmodyfikowanych uzupełnień: jeśli w programie dokarmiania wapniem, w „schemacie” zalecamy 3-4 zabiegi preparatami algowymi (co powinno zapobiec GPP), to traktujemy to jako zalecenie ramowe, które warto uzupełnić zależnie od sytuacji w tym roku. Jeśli więc jest to „przeciętny” sezon – moglibyśmy na tym poprzestać, ale dla poprawy jędrności warto dodatkowo zastosować w sierpniu/wrześniu inne (np. tańsze) dokarmianie wapniem. Jeśli jabłek jest mało i boimy się „przerostów” – oprócz ramowego „schematu” obowiązkowo stosujemy inne nawozy wapniowe – najlepiej bezazotowe. A jeśli plonowanie jest bardzo obfite – ramowy „schemat” dokarmiania rozszerzamy o dodatkową ilość zabiegów, zwiększamy dawki, a także pomiędzy zabiegami nawozami biostymulującymi dokarmiamy sad innymi, dobrymi preparatami – w takiej sytuacji nie powinniśmy oszczędzać. Zbigniew Marek fot. http://www.agrofoto.pl/forum/gallery/image/322121-jablon-jonatan/
