timo
Members-
Postów
3339 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez timo
-
To nie krajówkę zrobili koło targowiska, tylko targowisko koło krajówki. Droga była pierwsza. Jakby został, to wystarczyłoby załadować ponownie zbiorniki i spłukać drogę, a nie zamykać praktycznie całe miasto na parę godzin. Jak się narozrabiało, to trzeba czasem wziąć na klatę konsekwencję i pomyśleć nie tylko o sobie, ale też o innych, którym się narobiło problemów - w tym przypadku o tych wszystkich ludziach w korku. Skąd ten wniosek? Nikt gościowi źle nie życzy, ale takiej nieodpowiedzialności nie można pochwalać. Spotkał się ze słuszną krytyką. Co innego wypadek, którego nie można przewidzieć - wiadomo, że czasem "coś się stanie". Ale co innego kompletny brak wyobraźni. Załadować 3 zbiorniki na blaszaną podłogę, nie założyć ani jednego pasa i zapierniczać po rondzie? No sorry, ale sam sobie facet zasłużył na to, co jest wyżej napisane. Rozumiem, jakby mu pękł pas, wypadek losowy. Ale tam ani jednego pasa nie było!
-
-
-
-
Na pewno? Ja go widziałem z dość daleka i przez wysepkę, ale byłem przekonany, że Zetor - w sumie głównie po kolorze, (bo z czerwonych to jeszcze jedynie Ursus, MF, Same i McCormick, a byłem pewien, że żaden z nich), a Tyma wcześniej żadnego w okolicy nie widziałem, więc jakoś mi nie przyszedł do głowy. Zresztą policja też mówiła, że Zetor (chyba słyszeli tak od świadków). W każdym razie jeśli jest tak, jak mówisz, to sorry za pomyłkę. Nie będę już edytował opisu, bo ostatnio przy edycji wszystko się pokasowało
-
-
-
"Kwiatki" na środku ronda robi się celowo - ograniczenie widoczności ma na celu wymuszenie zmniejszenia prędkości na dojeździe do ronda. Akurat to rondo jest dość spore, więc "darcie opon" przez ciężarówki nie jest drastyczne. No fakt, 41 lat będzie miał w tym roku i z racji wieku ma swoje humory. Od wielu lat były starania o wymianę na nowszy, w końcu się udało. To jego ostatni rok u nas, koło września ma przyjść fabrycznie nowy SLRT (lekki ratownictwa techicznego). Moim zdaniem już dawno powinno być nowsze auto "wypadkowe", bo mamy dwie drogi krajowe o dużym natężeniu ruchu i sporo wyjazdów (w zeszłym roku 121, a w tym już prawie 30, z czego ten staruszek wyjeżdżał chyba 16). Atego w tle też jest nasze, rocznik 2013. Oprócz tego w jednostce jest 32-metrowa drabina z 1984 (chyba) roku na podwoziu Mercedesa i bus Opel Vivaro (bez wyposażenia bojowego, służy do dojazdów na szkolenia, uroczystości itp. oraz do celów kwatermistrzowskich i m.in zabezpieczanie imprez).
-
- 44 komentarzy
-
- ursus
- rozrusznik
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Najśmieszniejsze jest to, że powiedział policji, że "nie zauważył", więc dostał tylko mandat za niezabezpieczony ładunek. Świadkowie widzieli, jak się zatrzymał, a potem uciekł. Moim zdaniem powinien zapłacić za akcję, ale cóż... Najbardziej szkoda tych ludzi w korkach, którzy stracili sporo czasu przez czyjąś nieodpowiedzialność. Jakby się zatrzymał i od razu byłoby wiadomo, co to za ciecz, to akcja trwałaby może ze 20 minut i droga byłaby przejezdna. A tak utrudnienia trwały ponad 2,5 h.
-
Nic się nie zmieniło w tym zakresie i wszystko jest jasne. Jest tak jak piszesz, pod warunkiem posiadanie prawa jazdy B+E lub C+E, jeśli suma DMC auta i przyczepy przekracza 3500 kg. Żadnego zagmatwania nie ma, a jeśli policjant tak twierdzi, to jest zwyczajnie niedouczony. Co zresztą wcale nie jest rzadkością, nawet ci z ruchu drogowego nieraz nie znają przepisów.
-
-
Pewien pan kierujący Zetorem "zapomniał" o przypięciu ładunku. Efekt: 3 "mauzery" RSM-u fiknęły mu przez burtę na rondzie. Jako że kierowca uciekł, a rodzaj przewożonej cieczy nie był znany, wdrożona była cała procedura dla "niezidentyfikowanej substancji chemicznej", czyli została wydzielona strefa bezpieczeństwa i całkowicie zamknięty ruch m.in na ruchliwej drodze krajowej. Przez kilkadziesiąt minut nie odbywał się ruch tranzytowy, nie mogli też dojechać pracownicy na zmianę do sąsiedniego dużego zakładu. Wezwany został pluton chemiczny z odległego o ok. 100 km Kędzierzyna-Koźla. Dopiero po ok. 1,5 godziny od zdarzenia na miejsce powrócił kierujący ciągnikiem, który zadeklarował i przedstawił dokumenty, że rozlana ciecz to RSM. Dopiero wtedy można był zrobić wahadło, a skutki zdarzenia przez niemal 3 godziny objęły kilkuset kierowców, którzy utknęli w korkach przez czyjąś bezmyślność. A wystarczyło zapiąć 3 pasy. Fot. OSP w Praszce (moja jednostka, uzyskałem zgodę na wykorzystanie zdjęcia)
-
-
Mniej więcej taka, jak włożyć palec w d*pę, a włożyć palec w zupę. Jeśli tego nie ogarniasz, to szczerze współczuję. P.S. Jest taki dowcip z brodą... Czasy głębokiego PRL-u, żołnierze są od miesiąca na poligonie i nagle dociera do nich wiadomość, że wieczorem będzie dla nich wyświetlany szwedzki film pornograficzny "Baba na żołnierzu". Tłumy się zeszły, film się zaczyna i okazało się, że: 1) nie szwedzki, a radziecki; 2) nie pornograficzny, a biograficzny; 3) nie "Baba na żołnierzu", tylko "Ballada o żołnierzu". I to mniej więcej obrazuje różnicę między DMC a MMC.
-
-
-
To chyba jest jakaś druga Europa I chętnie zobaczę skan/zdjęcie Twojego dowodu, jak masz w nim DMC przyczepy. Bo jeśli tak jest, to znaczy, że jest niezgodny z wzorem polskiego dowodu rejestracyjnego i możesz go wyrzucić do kosza To jest legalny polski dowód rejestracyjny: http://bip.poznan.pl/public/bip/druki.html?co=show&dr_id=12349&type=pdf Serio nie ogarniasz różnicy między DMC a MMC?
-
-
Też mamy czerwoną Sipmę z 1997 roku, łańcuchy smarowane może nie z regularnością zegarka, ale przynajmniej kilka razy w sezonie. Tak jak u kolegi - główny nie był nigdy wymieniany ani skracany. Niektóre napędowe były wymienione, zawsze zakładane te mocniejsze. Do ok. 2010 roku prasa chodziła tylko z 60-konnym Ursusem 4512 (i najwięcej z nim przepracowała, bo wtedy jeszcze zdarzały się usługi), później z Renault (zwykle 105 koni, czasem z mocniejszym).
-
-
- 8 komentarzy
-
- John Deere
- John Deere
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
