timo
Members-
Postów
3339 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez timo
-
-
Ja bym się obawiał, że poziomy profil się "otworzy" pod dużym obciążeniem. Miałem podobny przypadek w jednej z moich pierwszych konstrukcji tego typu. W Twoim przypadku te skosy zrobiłbym z profilu o jednym wymiarze takim samym jak poiomy (jeśli dół to 100x100, to skos 100x50) i przyspawałbym od czoła (tzn. na zdjęciu od boków poziomego, a nie od góry), który wcześniej przyciąłbym pod kątem.
- 8 komentarzy
-
- widly
- przenosnik
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 51 komentarzy
-
- fortschritt
- d038
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
-
-
Jak się policzy np. różnice rozmiarów opon (np. 480 a 600 mm szerokości z tyłu i 420 a 480 z rzodu), to się trochę nazbiera (w dodatku waga opon w tym samym rozmiarze może być inna zależnie od producenta i wzoru bieżnika). Poza tym masa drobiazgów (sworznie w zaczepach, wyposażenie - gaśnica, radio, klimatyzacja lub jej brak, różnica pomiędzy minimalnym a maksymalnym stanem oleju w skrzyni to co najmniej 10 kg, w silniku pewnie ze 2...) - każdy z nich to nic przy masie ciągnika, ale jak się je pozbiera do kupy, to będzie kolejne kilkadziesiąt kg. Jak to mówią: ziarno do ziarnka...
-
Mój ojciec zrobi coś na podobnej zasadzie jakieś 25 lat temu Też montaż był na co drugą śrubę, czyli 4 dziury były małe i trzymały bliźniak, a 4 duże, żeby się zmieściła nakrętka trzymająca wewnętrzne koło. Tyle, że ta tuleja była wspawana w felgę bliźniaka. Zakładało się to bardzo prosto - pamiętam, że mając 12-13 lat radziłem sobie z tym sam bez problemu. Był tylko potrzebny specjalnie zrobiony długi klucz, który sięgał głęboko w felgę.
-
-
-
-
Na Zachodzie ludzie często sprzedają sprzęt w pakietach, tzn. bierzesz wszystko albo nic. Możesz od jednego rolnika przywieźć np. 5-6 maszyn, z tego 3-4 będą ok na handel, a 2 tylko do huty. Widocznie zarobek na tych lepszych jest na tyle dobry, że opłaci się zabrać też wraki, z których będzie dodatkowo jakaś kasa za złom.
-
Przyłbica spawalnicza samościemniająca
timo skomentował(a) tytanowyJanusz grafika w Narzędzia / Urządzenia
- 12 komentarzy
-
- przyłbica
- spawalnicza
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
-
-
DCS to seria "odziedziczona" po Dolmarze, a nie projektowana przez Makitę. Nasza to najwyższy model, czyli raczej zaliczany do "profesjonalnych", więc mam nadzieję, że nie będzie z nią problemów. Zresztą tak jak pisałem - nie będzie pracować dzień w dzień po parę godzin, tylko okazjonalnie jak trzeba będzie przeciąć coś większego. Na razie na próbę zrobiłem kilka cięć pnia o średnicy ok. 70-75 cm i muszę powiedzieć, że czuć moc. Ale fakt, że nie mam wielkiego porównania, bo nie pracowałem nigdy wcześniej tak mocną pilarką (do tej pory największa, jaką ciąłem, miała ok. 4,5 konia i 45 albo 50 cm prowadnicę). Ja na nic nie narzekam. Częściowo się z Tobą zgodzę, ale z drugiej strony postęp np. w dziedzinie tworzyw sztucznych ciągle poprawia ich parametry i pozwala w szerszym zakresie zastępować metale. Poza tym pisanie, że lżejsze materiały są gorsze, jest daleko idącym uproszczeniem - np. tytan jest dużo lżejszy od stali, a znacznie wytrzymalszy; podobnie magnez w porównaniu do aluminium. Nawet w samych stalach - lepsza stal (o większej wytrzymałości) pozwala na zmniejszenie grubości elementów i redukcję wagi.
-
Kurde, jak czytam o tych awariach i cenach części, to się cieszę, że mamy takiego starocia. Maszyna z 1990 czy 91 roku, na liczniku prawie 10000 mth (a realnie cholera wie ile...), a robione były pierścienie tłokowe i częściowo głowica oraz regeneracja sprzęgła hydrokinetycznego. To tyle przez jakieś 6 lat, odkąd maszyna jest u nas, a zrobiła w tym czasie 1000 mth. A, i jeszcze regeneracja chłodnicy.
-
Czytałem opinie, popytałem ludzi, którzy mieli okazję tymi piłami pracować. Ogólnie mówią o nich dobrze. Pewnie jest trochę gorsza, niż Stihl, ale coś za coś - różnica w cenie jest bardzo duża, a to nie ma być piła do pracy w lesie po 8 godzin dziennie. Myślę, że na nasze potrzeby jest dobrana idealnie. Taka sama moc (a dokładniej o 0,1 KM mocniejsza) kosztuje ok. 1250-1300 zł więcej, ale z prowadnicą 40 cm. Więc dokładając prowadnicę wychodzi grubo ponad 1500 zł różnicy na niekorzyść Stihla (który jest też cięższy).
-
Nowy nabytek (na drugim planie, Stihl MS 180 postawiony do porównania). Mieliśmy problem z cięciem grubych pni drzew, które przewracały się na nasze łąki np. w wyniku wiatrów. W okolicy trudno o mocną piłę z długą prowadnicą, a jeśli już, to nikomu nie chce się jeździć do małej roboty albo ceny są z kosmosu. Własna duża piła to wygoda, nie trzeba się prosić.
