Do niedawna w ogóle nie zabezpieczaliśmy. Od niedawna owszem, ale tylko przy maszynach, które odciążają jedną stronę (przede wszystkim kosiarka 4 m - to już duże ramię i spore siły działają na zespół hak-kula w górę (na lewym ramieniu).
Odpowiadam jako użytkownik T088: nic się nie dzieje.
Dokładnie, przecież wyciągną się proporcjonalnie, a nie w jednym miejscu, więc najwyżej belki nie będą do siebie równoległe, tylko lekko rozbieżne.
Przyjeżdżaj i zabieraj, bobrów mogę dostarczyć każdą ilość i za każdego zabranego osobnika daję litra. I jeszcze pokryję koszty dojazdu w obie strony.
Poczytaj może jakieś elementarne podstawy o pracy hodowlanej, bo na razie to piszesz totalne farmazony.
Też uważam, że to idiotyzm. Każdy z nas za gówniarza jeździł maszynami, ale akurat ładowarka (każda, a przegubowa szczególnie) jest zbyt wymagająca i niebezpieczna, żeby na niej sadzać dzieci w tym wieku. Oby z tego nie było tragedii, bo już niejeden zmądrzał dopiero po pochowaniu dziecka.
Chętnie (ponownie - może coś się poprawiło w jakości) przetestujemy noże do kosiarek Krone (Easy Cut 400, AM323S, AFL282 i innych). Dysponujemy sporym areałem dość trudnych użytków zielonych oraz dużym doświadczeniem w zakresie maszyn zielonkowych. Ogólnie możemy przetestować wszystko, co związane z procesem pozyskiwania paszy objętościowej z łąk. Noże do kosiarek, palce do zgrabiarek (Kverneland, Deutz Fahr) i przetrząsarek (Deutz Fahr), poza tym np. elementy hydrauliki siłowej... Bijaków do naszego mulczera chyba nie macie w ofercie, ale gdyby się pojawiły (albo przed wprowadzeniem do sprzedaży), to też chętnie przetestujemy.
Prawda jest w dużej mierze taka, że wygrywają zawody jednostki, które mają bardzo mało wyjazdów, za to sporo młodych druhów. Oni mają czas ćwiczyć. U nas (i podejrzewam, że w wielu innych jednostkach KSRG, które mają podobną liczbę akcji rocznie) po pierwsze wyjazdów jest sporo (100-120 rocznie), po drugie praktycznie wszyscy pracują, więc mało kto ma czas na solidne przygotowania do zawodów.
Odpowiadając na drugie pytanie: tak.
Może nie dokładnie takie, ale podobne. Różnią się materiałem (te nowe mają coś w rodzaju plandeki), stelaż jest minimalnie inny (stabilniejszy) i niektóre mają wgrzany w plandeką na dole zbiornika rękaw (usztywniony) zakończony złączem do węża ssawnego 110. W innych jest zwykły spust do opróżniania.
Również polecam. Trójsłodowy szczególnie.
Gust jak d*pa, każdy ma swój. Dobre piwo, ale do najlepszego moim zdaniem sporo mu brakuje. Wspomniany wyżej Trybunał Trójsłodowy o niebo lepszy.
Kasztelan od dawna należy do grupy Carlsberg Okocim. Kasztelan Niepasteryzowane to, moim zdaniem, koncernowa masówka, ale pijalna. Dobre są Kasztelan Pszeniczne i seria Kasztelan Specjały (niefiltrowane, białe i chmielowe).
Kozel jest dla specyficznego odbiorcy. W Czechach jest inny smak piwny, u nas trzeba do tego konesera, a tam podchodzi prawie każdemu. Owszem, Namysłów był znacznie lepszy. Perła nie jest zła, ale jak dla mnie średnia pólka.
Ej, ale od Namysłowa to Ty się odczep Moim zdaniem jedno z lepszych piw regionalnych spośród tych powszechnie dostępnych (pomijam rzemieślnicze, małe browary, krafty itp., bo to inna liga). Niestety, browar w Namysłowie został sprzedany Grupie Żywiec i podobno już widać spadek jakości, zmianę smaków itd.
Jak ktoś pije Heinekena, to 80% innych piw będzie dla niego lepsze (pomijając te totalnie żulerskie).
Np. dlatego, że dolny zaczep obniża o kilka cm prześwit, więc przy dużych wałach siana może być ciasno pod spodem (dodatkowo o wystającą końcówkę bolca siano często się zaczepia i pod zaczepem zbiją się w "kule"). W dodatku w razie zapchania prasy lepsze dojście do podbieracza jest przy dyszlu ustawionym do górnego zaczepu. Jeszcze parę powodów by się znalazło.
Najpierw się chłopie doinformuj, a potem pytaj innych o samopoczucie. Mamy 3 Renault tej serii, więc może jednak mam o nich jakieś pojęcie? Poza tym nawet, jakby były mokre, to po pierwsze też mogą się zapiec, a po drugie jest jeszcze ręczny, który jest suchy.
Ogólnie do ciągnika to gaśnica proszkowa 5 kg. Te 1-kilogramowe, które są wymagane przepisami w samochodach, to jest gówno i jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś tym coś ugasił (chyba, że komuś pet spadł i tliła się tapicerka). W osobówce 2 kg może coś zdziałać, ale w ciągniku i to mało.
Atego każde skacze. Resor czy poduszka, puste czy pełne, ten typ tak ma.
A MAN sądząc po zabudowie to Moto-Truck. Bocar nie maluje na biało całego panelu nad kołem (spodu podestu), tylko samą krawędź nad kołem.
W straży auto na poduszkach? Praktycznie niespotykane.
Piękne auta, proste i niezawodne. Ten w dodatku w ciekawej zabudowie - nie jest to typowy "strażak", tylko zabudowa niemieckiego THW (Technisches Hilfwerk - taka ichsza ochotnicza służba ratownicza, przeznaczona głównie do likwidacji skutków wszelkiego rodzaju katastrof i klęsk żywiołowych; na wyposażeniu mają bardzo dużo sprzętu inżynieryjnego: żurawie, koparki, ładowarki, wywrotki, łodzie itd.). Ale to nie jest odpowiednik naszej OSP - takie coś też w Niemczech istnieje. Tyle, że u nich odpowiednik OSP jeździ głównie do pożarów, a THW "obsługuje" powodzie, katastrofy budowlane itp. Pochodzenie tego auta z THW potwierdza też kolor we wnętrzu - auta tej służby są właśnie w takim kolorze.
Co do przebiegu, to moim zdaniem nawet dość mały, jak na THW, ze względu na specyfikę ich funkcjonowania (bywają przerzucani w rejony działania dość odległe od baz; co ciekawe ich organizacja jest taka, że np. w razie dużych powodzi ściąga się sprzęt z całego kraju, ale bez załóg - po to mają więcej ludzi niż sprzętu, żeby miejscowi mogli działać na sprzęcie z innego regionu, dzięki czemu odpada konieczność organizacji zakwaterowania dla kadry). Jeśli chodzi o przebieg, to w naszej OSP (jednostka ma ok. 100-120 wyjazdów rocznie) ciężki gaśniczy robi ok. 1000 km rocznie (ale on jest w odwodzie wojewódzkim, więc czasem jeździ np. na ćwiczenia do innych powiatów), lekki techniczny pewnie znacznie mniej niż 500 km, a drabina może z 200-300 km rocznie.
Sorry, że się tak rozpisałem, ale straż to moja pasja, więc mógłbym o tym bez końca
EDIT: Czy ja dobrze widzę, że ten Star "zwyżka" nie ma rozłożonych podpór?
Reklamacja jest Twoim świętym prawem i nikt łachy nie robi, że ją przyjmuje.
No to powiedz mi, jakie są te nożyki, które jednocześnie szybko się zużywają, często deformują (zginają, skręcają) i równie często pękają. Za słabo czy za mocno zahartowane?
Czytaj ze zrozumieniem... Napisałem, że NOŻE z Granita są lepsze. Granit to nie fabryka, tylko dystrybutor, widocznie akurat na noże mają dobrego producenta (firma Radura) i trudno się do nich przyczepić. Co do pozostałych części z Granita, to masz pełen przekrój, od totalnego gównolitu po naprawdę dobre części.