Te przedłużki to szmelc. Przy maszynach wymagających dużej mocy skręcają się jak papier. Poza tym praktycznie niemożliwe jest założenie jej idealnie w osi końcówki WOM, co powoduje bicie wałka i wibracje. Trochę pracy z tym badziewiem i łożysko WOM-u do wymiany.
I nie patrz na długość (tzn. nie zamawiaj takiej, jak potrzebujesz bez sprawdzania ceny innych), bo czasem warto wziąć na zapas. Swego czasu było tak, że niektóre z wersji rur kosztowały ~110 zł za odcinek 1 m, a ok. 130 czy 140 za 2,5 albo 3 m.
To jest Waltersheid seria G: G7, G7.1, G8, G9.
W katalogu Granita występując wszystkie te rury. Niektóre są dostępne z różną grubością ściany, do cięższych zastosować warto wziąć grubszą.
To tym bardziej idiotyczne jest robienie hamulca ręcznego tylko na przednie koła ciągnika, które z założenia są mniej obciążone (czyli mają mniejszą przyczepność, a co za tym idzie mniejszą zdolność hamowania).
Chłopie, Ty tak serio?!
Kręci się, bo przecież nie odłączasz wału od przedniego mostu. Nie jest połączony z resztą układu przeniesienia napędu, więc hamowane będą tylko przednie koła (o to mi chodziło w poprzednim poście - że hamulec będzie działał na cały ciągnik tylko przy załączonym napędzie). Naprawdę uważasz, że to utrzyma załadowany zestaw na pochyłości?
To nie jest dobry pomysł. Powiem więcej, to bardzo zły i niebezpieczny pomysł. Żaden układ hydrauliczny nie jest w 100% szczelny. Nawet w przypadku idealnie poskręcanych złączek i braku widocznych wycieków każde uszczelnienie (nawet nowe i najlepszej jakości) minimalnie przepuszcza i ciśnienie w układzie stopniowo maleje. Tak skonstruowany hamulec w pewnym momencie puści i zestaw się potoczy. Taka tykająca bomba.
Do tego służą hamulce postojowe, tzw. ręczne - nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przy hamulcach hydraulicznych założyć taki sam ręczny, jak przy pneumatycznych (pokrętło ze śrubą napinającą linkę przymocowaną do dźwigni przy osi).
To chyba trawnik w ogródku albo siane łąki Wjedź na naturalną wieloletnią łąkę na podmokłych terenach, to inaczej będziesz gadał. Trawa na wilgotnych stanowiskach jest cholernie gęsta. Nawet jak jest niska, to stawia spory opór, a w dodatku mokrych łąk często nie da się wcześnie skosić i kosi się je, jak trawa jest już całkiem spora. Wtedy to dopiero ciężko idzie - 135 km z przednią 2,8 i tylną 3,2 ma co robić w większej trawie.
Nasze łąki też jakieś idealne nie są (wręcz przeciwnie) i trochę się obawialiśmy tej szerokości, ale o dziwo się sprawdza. Oczywiście na centralnym zawieszeniu - kopiowanie o niebo lepsze, niż w 3.2 m z bocznym zawieszeniem.
Zapnij kosiarkę 4-metrową, to się zdziwisz. 6-cylindrowe 105 km ma co robić, w gęstej trawie bywa, że trzeba schodzić z biegów. 135 km daj sobie radę bez problemów. Ale to kosiarka bez kondycjonera/zgniatacza, więc jakby dołożyć kondycjoner, to te 150 km do kosiarki wcale nie jest jakieś absurdalne. A jak jeszcze dojdą górki, to tym bardziej.
Z tego co piszesz wynika, że nie masz bladego pojęcia, co oznacza klasa wytrzymałości śruby i jakie ma znaczenie dla konstrukcji i przenoszonych obciążeń.