Raczej nie, IFA ma bardziej rozgięte w górę i w dół blachy paszczy i duże gumy na mocowaniu. Zresztą wcale nie mam pewności, czy on nie jest łamany - widać tam chyba jakąś poprzeczną śrubę/sworzeń między paszczą zaczepu a belką mocowania.
Na razie najzimniej było ok. -2 i działała. W niższej temperaturze nie miałem okazji testować.
Aha, bredzę. Rozumiem, że na paragonach też mam brednie napisane? Nie umiesz się pogodzić z tym, że ktoś inny może mieć rację?
Powiem krótko: bredzisz
Klucz do kół 249 zł chyba bez aku (kolega kupił jakiś miesiąc temu - jest mechanikiem samochodowym, więc używa go sporo i bardzo sobie chwali), wkrętarkę udarową kupiłem ze dwa lata temu za 159 z aku, zwykła wkrętarka 129 zł (nie pamiętam, czy był akumulator - na 99% tak). Jakoś nie mam problemów z nimi pracą w niskich temperaturach, ostatnio pracowałem na mrozie (2-5 stopni na minusie) wkrętarką, szlifierką kątową, piłą szablastą i wyrzynarką (wszystko z serii 20V) i wszystkie te urządzenia działały.
Ostatni nabytek do gospodarstwa to wkrętarka bez udaru z serii Performance (bezszczotkowa, 5 lat gwarancji) za 199 zł.
Jakoś u nas w cholerę sprzętu z Parkside'a i nic nie wisi na żadnej ściance, raczej cały czas w użyciu. Póki co awaria (a raczej wada fabryczna) trafiła się w jednej szlifierce kątowej na 230V, reszta sprzętu śmiga bez zarzutu od ładnych kilku lat. Złego słowa nie powiem na te urządzenia, bo stosunek ceny do jakości mają rewelacyjny. Oczywiści nie są to narzędzia profesjonalne do pracy ciągłej. Ale spokojnie wystarczają, jeśli się ich używa okazjonalnie (aczkolwiek np. szlifierki kątowe 125 mm mamy dwie, które pracują BARDZO dużo i nie chcą się popsuć, wiertarka stołowa też sporo robi i to m.in. z otwornicami o dużej średnicy i wiertłami do 25 mm). Reszta to narzędzia rzadziej używane (wyrzynarka, strug do drewna, frezarka itp. - a w drewnie mało co robię), więc musiałbym być zdrowo stuknięty, żeby wydawać kilka razy więcej kasy na coś, czego używam 1-2 razy w miesiącu albo rzadziej.
Że nie wieje to spoko, ale że mrozu nie ma, to nie wiem czy dobrze... Od razu błoto pod nogami. 1-2 stopnie na minusie i od razu fajniej się chodzi. A i powietrze lepsze przy lekkim mrozie suche niż mokre ledwo co na plusie.
Zależy do czego, kumpel ma warsztat samochodowy, kupił Parkside'a i jest bardzo zadowolony. W osobówkach ogarnia 95% śrub. Do ciągników i maszyn pewnie faktycznie może być ciut za słaby przy większych naprawach, ale ja np. widzę u siebie fajne zastosowanie dla tego urządzenia - np. przy szybkich bieżących robotach takich jak wymiana palców przy zgrabiarce i przegrabiarce, a przy grubszych tematach też jest sporo śrub, z którymi taki sprzęt sobie poradzi. Do cięższych tematów jest pneumat 1600 Nm
Z rzeczy mało przydatnych to jedynie te dwa największe torxy z dziurką, raczej w tych rozmiarach nie występują śruby z bolcem. Ale dwie sztuki to jeszcze nie połowa zestawu... Poza nimi nie widzę tu niczego, czego by się normalnie nie używało.
Co jest "jeden stalowy śrut"? Bo śrut to jest albo w naboju myśliwskim na ptactwo lub drobne ssaki, albo w komorze śrutowniczej do śrutowania stali - i jakoś sobie nie wyobrażam, jak jedna malutka kuleczka miałaby naprawić lewarek. Pytam serio, bez złośliwości.
Chyba w ultrafiolecie.
Zagłuszarka GPS kosztuje grosze w stosunku do wartości maszyn.
Tzn. jak? Bo u nas każdy przegląd zaczyna się od kontroli numerów.
Jasne, że nie prom kosmiczny. Ale robić coś nowego tak, żeby wyszło krzywe i od razu prostować to moim zdaniem bez sensu. Lepie zacząć przygodę ze spawaniem od zupełnie prostych rzeczy albo przynajmniej poczytać trochę teorii, żeby nie robić głupich błędów i nie tracić czasu na ich naprawianie.
Nie przetop, tylko wtop.
Paru znajomych ma różne modele Ideala i sobie chwalą. Ja mam małego Varstroja (chyba 145A - do blacharki samochodowej idealny, z profili do ścianki 4 mm też fajnie się robi konstrukcje, a jak trzeba, to i coś grubszego się pospawa) i dużego Magnum (330A - spawa wszystko) i z obydwu jestem bardzo zadowolony.
Całkiem prawdopodobne.
Mniej niż co? Na pewno mniej niż gaz (tzw. autogen). Czy mniej niż elektroda? Raczej nie, może minimalnie. Ale jakby nie ściągał, to właśnie wiedza o tym co, gdzie, jak i kiedy ściąga jest jedną z podstaw spawalnictwa.
40x40x2,5 albo x3 bez poziomych poprzeczek (jeśli potrzebujesz je do mocowania blachy, to daj ceownik ZG 40, żeby nie usztywniał za bardzo konstrukcji. Jako stężenie po przekątnej daj płaskownik 40x5 (nie spawaj do poprzeczek - tylko do rogów po przekątnej), a jeszcze lepiej linkę ze śrubą rzymską, żeby w razie czego móc potem dociągnąć, jeśli opadnie. Gdybyś wybrał płaskownik, to przekątne wymierz tak, żeby ta "opadająca" (czyli od górnej przy zawiasach do dolnej wewnętrznej) była o ok. 0,1-0,2% krótsza niż druga - skompensuje to pracę materiału). Dodatkowo jak będziesz spawał w pozycji poziomej, to wypoziomuj sobie idealnie ramkę, a potem pod dolny wewnętrzny róg podłóż dystans mniej więcej o grubości profilu i wtedy dopiero spawaj. Dzięki temu konstrukcja będzie lekko zwichrowana, przez co najpierw dojdzie Ci do ościeżnicy góra, a dół będziesz musiał lekko docisnąć. Wtedy nie będziesz musiał robić ryglowania górą, bo jak zamkniesz dół, to górę będzie dociskać sprężystość materiału.
Jak masz się dopiero uczyć spawać, to nie bierz się za bramę. Taka konstrukcja musi mieć właściwą kolejność i sposób wykonania spawów, żeby jej nie "ściągnęło". Jak nie masz doświadczenia w spawaniu, to całość Ci się poskręca. Albo przepalisz ścianki, bo to jednak dość cienki profil.
To jakoś bardzo mało Ci wyszło tego materiału. Tak na oko to jest jakieś 300 m^2 tego, co na zdjęciu widać zasypanego tłuczniem. W zeszłym tygodniu wylewaliśmy płytę betonową na wjeździe do budynku, to pod ~60 m^2 wyszło ok. 40 ton przekruszu betonowego.
Samo kruszywo jest dobre tam, gdzie nie wjeżdża się z ubłoconymi kołami (np. place dla ciężarówek jeżdżących po asfalcie). Jak maszyny jeżdżą po polu, to prędzej czy później nawiozą na kołach błota i problem wróci. Błoto i tak będzie, tylko mniej i później. No chyba, że nie masz pól koło domu i zawsze wjeżdżasz z drogi, to jak najbardziej. W innej sytuacji to niestety tylko nawierzchnie lite (beton, kostka, płyty, asfalt), którą można zamieść albo zmyć.