Mało zaglądam na YT, ale podoba mi się kanał "Paweł i syn". Ciekawe filmy z napraw ciężarówek (m.in. prostowanie, wzmacnianie i przedłużanie ram metodami, o których w Europie nie pamiętają od dziesięcioleci) można znaleźć na kanale "Pakistani truck". Natomiast każdemu kierowcy polecam "Polskie drogi".
To zależy. Mam kolegę, moim zdaniem bardzo zdolnego i fachowego mechanika, a gość jest przed 30-tką. Grunt to pasja, zamiłowanie do swojego zawodu i chęci. Ja zdecydowaną większość rzeczy przy swoich autach robię sam, a to jest jedyny mechanik, do którego zdarza mi się odstawić auto i nie narzekam.
Chętnie się dowiem, jak przy pomocy listewki, sznurka i miarki ustawiasz kąt pochylenia koła i kąty wyprzedzenia zwrotnicy oraz tzw. sumy. Oczywiście debil z najlepszym sprzętem nic dobrego nie zrobi, ale pisanie, że takimi środkami można zrobić geometrię we współczesnym aucie to podobny poziom do wspomnianego debila.
W zeszłe lato na jednym z okolicznych złomowisk leżały 4 szt. podobnych kompletnych i w dobrym stanie skrzyń z wywrotek - 3 aluminiowe i jedna stalowa.
Grzałka płynu w bloku i nie ma problemu wczoraj -17 w dzień i Manitou odpalił "z półobrotu", chociaż akumulator słaby, bo niedawno padło ładowanie, a w sezonie nie ma szans oddać alternatora do naprawy, bo maszyna potrzebna codziennie. Grzałka podłączona na 30-40 minut, a aku na noc pod prostownikiem procesorowym.
Też mieliśmy nadzieję, że przy tych mrozach ziemia porządnie zamarznie i pójdzie pod mulczer to, czego nie udało się skosić latem... Niestety, śnieg (u nas ok. 25-30 cm i to jak się uleżał, bo spadło więcej) za dobrze izoluje i mimo mrozu (dziś rano -24) pod śniegiem jest błoto... A bez śniegu po 3-4 dniach mrozu po 5-8 stopni ziemia jest jak beton...
Ceny komos (w dół) Macie świadomość, że firma transportowa, żeby dać takie ceny, musi jechać po bandzie? Sprzęt na granicy śmierci technicznej, jazda na magnesie = niewyspani kierowcy... Albo się taki zabije o drzewo i nie wróci do rodziny, albo - co gorsza - zabije kogoś niewinnego na drodze, bo zapie*dala po 16 godzin, żeby przy tych głodowych stawkach zarobić na życie, a szef każe jeździć... O ubezpieczeniu ładunku można zapomnieć, bo przecież wszyscy jeżdżą na czarno i nikt nie wystawia faktury na transport. Jak się po drodze rozpie*doli i z waszej maszyny/ciągnika zostanie kupka złomu warta 60 gr/kg, to będzie lament, że przewoźnik rozwalił, a nie ma jak odzyskać kasy.
Biorąc takie usługi wspieracie patologię w transporcie, tyle na temat.
Ale ja nie neguję zakupów w internecie, sam kupuję bardzo dużo, zarówno do domu, jak i do gospodarstwa. Chodziło mi tylko o to, że to już nie te czasy, że można było na pewniaka przyjąć, że w necie będzie taniej niż w sklepie. Właściciele sklepów nie są idiotami i potrafią analizować sytuację. Jeśli klienci masowo uciekają ze sklepów w zakupy internetowe, to żeby przetrwać na rynku muszą obniżać ceny do poziomu konkurencyjnego z Allegro. W efekcie czasem bywa taniej na miejscu niż przez net.
Inna sprawa, że sklepy często mają ceny "na półce" dość wysokie i niejeden klient (szczególnie starsi ludzie, którzy z internetu nie korzystają) przyjdzie i kupi po takiej cenie, a jak dostanie jakieś 3-5% rabatu, to już ma prawie orgazm. Ale potem przychodzi klient, który najpierw zrobił rozeznanie w cenach w internecie, a dopiero potem przyszedł do sklepu. I wtedy jest konkretna rozmowa: "w necie jest za tyle i tyle, jaką cenę proponujecie?" - i nagle okazuje się, że sklep potrafi zrobić podobną, a nierzadko lepszą cenę, bo woli coś sprzedać z minimalną marżą niż nie sprzedać wcale. Mam w okolicy taki duży sklep rolniczo-techniczny, bardzo dobrze zaopatrzony, ale generalnie drogi. Ceny "z półki" bardzo wysokie, ale mocno negocjowalne, jeśli przyjdzie konkretny klient i powie, jakiej ceny oczekuje (na podstawie cen z netu). Przykładowo spawarkę, która miała ceną na wystawie ok. 3350 zł kupiliśmy za ok. 2800. Podobnie z pilarką, nagrzewnicą indukcyjną i wieloma innymi rzeczami. A jak mam na kwocie 2-3 tys. różnicę 50 zł między netem a sklepem na miejscu, to wolę wspierać lokalnych przedsiębiorców.
Z ciekawości sprawdziłem fakturę.
Oprawa Anlux 120 cm 2x18W po 27 zł brutto, tuby LED Kobi Premium 120 cm 18W 4000K po 14,90 zł brutto. Tuby tej samej firmy, ale niższej serii były po ok. 10,50 zł. Zakup w grudniu 2019.
Nie pamiętam teraz producenta, ale są dość ok. Nie jakieś mega solidne, ale też nie "papier". U nas akurat nikt nie biega po suficie i nie kopie w lampy, więc się trzymają
A jeśli chodzi po porównanie cen, to mam na myśli identyczny model w necie i na miejscu. Zresztą ten nasz lokalny sklep nie handluje badziewiem, jeśli sprowadzą coś nowego i się nie sprawdza (są reklamacje), to więcej tego towaru nie biorą.
Jak masz Smarta, to przesyłka gratis. Opłaci się, jak kupujesz chociaż ze 3 rzeczy rocznie powyżej 40 zł.
Co do opraw, to u mnie lokalny sklep/hurtownia daje ceny lepsze niż najniższe na allegro, więc akurat elektryki nie ma sensu zamawiać z netu (na podobnych oprawach przy zakupie ok. 20 szt. ze "świetlówkami" LED wyszło ok. 6 zł na komplecie taniej niż z netu). Ostatnio kupowałem przewód 8-żyłowy do przyczep, to na rolce 100 m dali cenę prawie 50 zł niższą niż najtaniej w necie. Czasem warto poszukać lokalnie, bo od paru (nastu) lat utarło się, że w necie taniej, a od pewnego czasu często to gówno prawda.
Zdecydowanie kremowe (kość słoniowa), jeśli ciągnik jest w oryginale. Jeśli zrobiony "po nowemu" (w sensie kabina, błotniki itd.), to będzie pasował srebrny, jak na nowych fabrycznych felgach. Czerwony absolutnie nie pasuje ani do jednej, ani do drugiej opcji.
Co ma jedno do drugiego?
A jaka to niby szkoda z tych szerokich opon? Co do obciążnika, to argument z d*py - staram się mieć jak najlżejszy ciągnik, żeby wszędzie wjechał, bo łąki w 90% to podmokłe torfy, a mam go specjalnie dociążać? Są radialne 480 (bez problemu weszły na oryginalne felgi) i doskonale sobie radzi na mokrym.
Dokładnie, mamy taki sam rozmiar i 60-tka jest praktycznie nie do utopienia na łąkach. Przód balony 11,5 na 15,3 i też się nie zapada nawet przy pracy z TURem.
Na oryginalnych felgach?
Nie każdy potrzebuje jakiegoś wielkiego uciągu. Jeśli to ciągnik podwórkowy, to wystarczy, żeby dał radę jechać z obciążeniem na TURze.
Próbowałem tego typu butów, m.in. Lahti Pro i to była porażka - bardzo delikatne, po tygodniu zrobiła się dziura po nadepnięciu na mały, ale ostry kamyczek i oczywiście reklamacja nieuznana, bo "uszkodzenie mechaniczne" (ogólnie co do tej firmy mam mieszane uczucia, bo np. od kilku miesięcy mam ich robocze typu S3 i jestem bardzo zadowolony), testowałem też podobne marketowe (z Juli) i tu z kolei był problem z jakością i z tym, że powyżej gumy już parę kropel wody albo trochę mokrego śniegu powodowały przemoczenie butów. Gdyby były podobne, ale przynajmniej z podeszwą antyprzebiciową, to byłoby super.
Teraz używam wiązanych skórzanych butów polskiej firmy Art Master (https://artmas.pl/pl/obuwie-zimowe/1314-buty-zimowe-bwpuoc). Z tego, co mi wiadomo, to podeszwy gumowe przychodzą z Chin, a reszta jest szyta w Polsce - robią to więźniowie ZK w Strzelcach Opolskich (byłem tam na wizycie studyjnej podczas studiów i faktycznie szyli takie buty, więc chyba tak jest). Buty są naprawę solidne i dość tanie (ok. 100 zł w detalu), ale jednak na głębokie rzadkie błoto nie nadają się tak, jak porządne gumowce.
Daj znać, jak przetestujesz. Szukam gumiaków, które chociaż jako tako trzymają kostkę - mam problemy ze stawami skokowymi i muszę chodzić w wysokich wiązanych butach, żeby sobie kolejny raz ich nie poskręcać, ale jednak czasami błoto przerasta normalne buty robocze...
Wszystko dość daleko ode mnie, ale lepiej dalej zawieźć do sprawdzonej firmy, niż blisko do jakiegoś partacza. Do Częstochowy mam niedaleko, więc jak coś, to może tego mobilnego zaproszę. Teraz patrzę, że firma z Kłobucka, to już w ogóle rzut beretem, aczkolwiek u nas firmy i ludzie stamtąd raczej nie mają dobrej opinii i nie są zbyt lubiani
Jak dobrze kojarzę, to Twoja jest raczej chudzinka, więc ja nie wiem, czy możesz takie herezje głosić No chyba, że jej się przybrało z wiekiem, w sumie dawno jej nie widziałem