Widzę, ale o co innego mi chodziło. Gdyby taka sytuacja była przewidziana przez pośredników, to na rynku mielibyśmy dość importowanej kukurydzy, żeby zaspokoić popyt na nią. Handel rządzi się twardymi prawami, a nie sentymentami - nikt wyłącznie z pobudek patriotycznych nie kupi polskiej kukurydzy ani nie będzie na nią czekał, tylko jeśli ma popyt, to sprowadzi sobie inną (nawet droższą - i tak zapłaci klient końcowy). Brak kukurydzy w handlu świadczy o tym, że jednak takiej sytuacji nie przewidzieli i nie zakontraktowali importu.
Nie mam w sumie nic wspólnego z kukurydzą, ale chyba przez ten popieprzony sezon jest jakiś problem na rynku, bo ostatnio w kilku miejscach pytałem o kukurydzę (dziadek potrzebuje dla kur) i nigdzie nie ma. Wszędzie mówią, że zeszłoroczna się skończyła, a nowej jeszcze nie ma, chociaż już powinna być. Czyli chyba coś jest na rzeczy, ale z drugiej strony świadczy to o tym, że jednak bazują na polskiej kukurydzy, bo przecież z importu jest dostępna przez cały rok.
Ja nikomu nie ubliżam. Ale zdecydowanie uważam, że to buractwo, żeby blokować drogi ludziom, którzy chcą się zwyczajnie przemieścić z miejsca na miejsce. Chcecie strajkować, to jedźcie tam, gdzie zapadają decyzje, które uważacie za szkodliwe: pod ministerstwo, sejm, pałac prezydencki, siedzibę partii rządzącej. Inni ludzie też chcą i muszą pracować i podróżować i nie widzę powodu, żeby im robić na złość. A zamiast protestować, to trzeba było pomyśleć przed jednymi i drugimi wyborami. Poparcie dla pisowskich świń wyniosło w grupie zawodowej rolników, zależnie od regionu, od ok. 70 do prawie 90% (mowa o ostatnich wyborach parlamentarnych i prezydenckich). Strajkowanie przeciwko czemuś, co się samemu wybrało, zakrawa na schizofrenię.
I jeszcze raz napiszę: przeszkadza mi forma tego protestu, a nie sam fakt. To tak, jakby kierowcy zawodowi, pielęgniarki czy górnicy w ramach swojego strajku zablokowali wam dojazdy do gospodarstw albo wjazdy na pola w środku żniw.
Wstyd być rolnikiem, kiedy ta dzicz blokuje drogi. Jak to stwierdził mój znajomy: "gówniarza traktorami ojców jadą się polansować, a prawdziwy rolnik zapie*dala w tym czasie w polu".
Właśnie dlatego pytam, bo 90 koni to o wiele za mało do dwóch kosiarek, a sama przednia, mimo swoich zalet, ma też sporo wad.
Zapomnij, że 90 koni pociągnie 2,4 + 2,8 m. Chyba, że będzie kosił trawnik w ogródku (drobną trawkę max. 20 cm wysokości). To jest razem 5,2 m, a 90-100 koni to absolutne minimum dla tylnej 4-metrowej kosiarki (u nas Krone + 4 m z Renault 105-konnym 6-cylindrowym w konkretnej trawie wymusza bardzo wolną jazdę). Z zestawem 2,8 + 3,2 m w dużej gęstej trawie 135 koni (6 cyl.) miewa ciężko.
Efekt jest taki, że tymi 90 końmi może i uciągniesz te swoje 2,4+2,8, ale będziesz z tym jechał tak wolno, że w sumie szybciej byłoby jedną dużą tylną. A jak nie chcesz zmieniać kosiarki, to nawet tą 2,4 tym ciągnikiem pojedziesz 2 razy szybciej niż C-360, więc i wydajność będzie lepsza.
Ja wiem, od czego zależy czy grabisz jeden, czy dwa wałki. Tylko w niektórych maszynach tego typu jest tak, że siłownik przerzuca tylną karuzelę tylko ze środka (pozycja transportowa) na lewo, a żeby przerzucał ze środka na prawo, to trzeba w pozycji na prost ręcznie przełożyć jeden koniec tego siłownika na drugi trzpień i wtedy siłownik robi ruch tylko środek - prawo. A w innych maszynach siłownik robi cały ruch lewo - środek - prawo bez konieczności przekładania punktu mocowania. Jak rozumiem, u Ciebie jest ta druga opcja.
Fajna maszyna. Ekran automatyczny czy niezależnie sterowany? Żeby odkładać dwa małe wały (jeden z każdej gwiazdy) musisz coś zmieniać ręcznie czy wszystko na hydraulice?
Może akurat zmieniali kolor na linii produkcyjnej Aczkolwiek w normalnej, uznanej firmie pewnie by to poszło w odpad, a tu albo ktoś kupił właśnie taki odpad (który odpadł w dobrej firmie właśnie z tego względu) i sprzedaje jako pełnowartościowy towar, albo producent puścił to za jakieś grosze, żeby się pozbyć problemu, a jakiś Janusz biznesu sprzedał jako normalną folię.
Odnośnie pierwszego pytania: nie ma obecnie w Polsce partii politycznej czy ruchu społecznego, któremu chciałbym powierzyć zarządzanie krajem. Natomiast co do drugiego: żadna władza nie jest święta, ale do tej pory nikt nie kradł tak bezczelnie i jawni ani nie lekceważył Polaków w tam ostentacyjny sposób i nie działał tak bardzo na szkodę Polski.
Taaa, a najlepiej to było w XIII wieku.
Trzeba się było obudzić przed wyborami, bo chyba każdy z IQ wyższym niż rozmiar buta rozumiał, że to idioci i złodzieje.
A czego się spodziewałeś w reżimowej TV? Myślisz, że na Białorusi w państwowej TV mówią, że Łukaszanka jest zły?
Obiecają trawa plus, stodoła plus, menel plus i inne plusy, a głupi naród za nimi pójdzie. Ostatnie wybory to pokazały.
Właśnie przez tysiące takich pojedynczych "wątpiących" oni są u władzy.
Ciemny lud kupi wszystko. Statystyki nie kłamią, na tych gnoi głosują najsłabiej wykształceni (i to od wielu lat), którzy nie rozumieją, jak działa państwo i skąd się biorą pieniądze. "Mnie dali" to koniec ich horyzontów, nie zastanawiają się, skąd trzeba było wziąć, żeby im dać. I że budżet nie jest z gumy.
Dokładnie. Emeryci, rolnicy i nieroby. W efekcie wszyscy uczciwie pracujący Polacy zapie*dalają na programy socjalne pisu.
Ty się chyba z ch*jem na łby pozamieniałeś.
To jest właśnie charakterystyka wyborcy pisu. Wiele razy go olali, ale jak przed wyborami obiecają złote góry, to i tak na nich zagłosuje.
Minister zdrowia przeciw zdrowiu (z koronawirusem biega po sklepach), minister edukacji przeciw edukacji (w końcu głupim narodem łatwiej rządzić), minister sprawiedliwości przeciw sprawiedliwości (bandyta zły, chyba że nasz, to wtedy dobry). Ot, pisowskie państwo.
Ale podsumowując: sami sobie to wybraliście, bo wśród rolników pis miał większe poparcie niż w jakiejkolwiek innej grupie społecznej!!!
P.S. Do autora zdjęcia: czas na obudzenie się to był przed ostatnimi wyborami (parlamentarnymi, samorządowymi i prezydenckimi). Teraz minie wiele lat, zanim ktoś da radę posprzątać po tych faszystowskich złodziejach.
Czy rok mokry, to dyskusyjne. Była bardzo sucha wiosna, a potem to w kratkę. Ostatnie dwa lata nas przyzwyczaiły do suszy, to teraz się może wydawać, że rok wyjątkowo mokry. Problemem jest raczej to, że pada wyjątkowo nierównomiernie - albo wcale, albo bardzo dużo w krótkim czasie. Generalnie w okolicy woda stoi wszędzie, u nas połowa łąk pod wodą, a musimy jeszcze zebrać trochę kiszonki, na razie wygląda to słabo.
Jasne, żeby się koniecznie stopił uszczelniacz - w końcu jak to tak, żeby z Ursusa się olej nie lał...
A dokręcania takich nakrętek przecinakiem to aż szkoda komentować... W ogóle po co wam klucze, normalną 6-kątną nakrętkę też się da majzlem odkręcić... XXI wiek, a kultura techniczna jak u ruskich przed wojną.
I bardzo dobrze, że dzwonią. Następnym razem się spali stodoła albo całe gospodarstwo i będzie lament, że znieczulica, bo nikt nie zadzwonił, a przecież widział dym. A debili to może w domu poszukaj, skoro taki jesteś szybki do obrażania ludzi.
Te haczyki mam, jak się ich używa z głową, to są dość trwałe. Ale jak będziesz coś nimi z całej siły szarpał, to wiadomo, że się pogną niezależnie od firmy.
A śrubokręty są do pobijania czy nie, bo nie widać? Jakiś czas temu słyszałem, że Kuźni jako marki już nie ma na rynku, bo zdaje się, że jakaś inna firma wykupiła. I faktycznie dawno tego nie widziałem w sklepach, więc chyba coś w tym jest. A szkoda, bo narzędzia były dobre, szczególnie klucze. Te śrubokręty to jakieś ze starych zapasów, czy marka wróciła?
Absolutnie nie młotki. One się nie nadają do dużej ilości zielonej masy. Do tego są noże/bijaki "V". Młotki są do krzaków itp., gdzie jest dużo twardych badyli i spore ryzyko trafienia na przeszkodę typu pień lub kamień. W trawie itp. nie są w stanie przerobić takiej ilości zielska i albo zapychają maszynę, albo duszą ciągnik.