Ciekawe, kiedy producenci dojdą do tego, żeby zamiast tych sterowników zrobić aplikację sterującą maszyną pod Androida, Windows Mobile, IOS itd. Zamiast kilku komputerów wystarczyłby wtedy jeden tablet w ciągniku. Wiadomo, że komputer kosztuje i to jest dodatkowy zarobek dla producentów maszyn, ale już niedługo z kabiny ciągnika widoczność będzie jak z czołgu - po małej szczelinie do przodu i na boki
Z punktu widzenia hodowli ta rasa to śmieć, który zapaskudził pulę genetyczną owiec w Polsce. To się nadaje tylko do rozmnażania w ramach tej rasy. Krzyżówki dają mnóstwo komplikacji, np. to, że w pierwszym pokoleniu samica kameruńska (drobnej budowy) pokryta trykiem "normalnej" rasy ma większe jagnię niż pokryta kamerunem i nie jest w stanie urodzić. Stąd martwe urodzenia i zgodny matek przy porodach. W sytuacji odwrotnej, tzn. tryk kameruński, a matka "normalna", takie sytuacje ujawniają się w kolejnych pokoleniach - jarki bywają (zależnie od tego, które geny bardziej się ujawnią u danej sztuki) drobne i po pokryciu trykiem "normalnej" rasy mają problemy jak wyżej. Druga sprawa to niechciane w hodowli rogi, które często ujawniają się u sztuk, których geny zostały kiedyś zapaskudzone kamerunami. Trzecia, najmniej istotna, ale też wkurzająca, to rude lub brązowe wtrącenia w wełnie - kłopotliwe z punktu widzenia strzyży i sprzedaży wełny (chociaż wizualnie ma to swój urok, szczególnie u maluchów).
Tylko tego nie krzyżuj z normalnymi owcami, a jeśli już, to nie puszczaj dalej w obieg. Przez tę gównianą "rasę" tak się zapaskudziła pula genetyczna owiec w Polsce, że trudno już kupić rasowego tryka nieskażonego genami tego śmiecia.
Uzasadnieniem są fakty.
No raczej, jak coś jest nierentowne, to się to naprawia (restrukturyzuje, wy***prza połowę obiboków itd.) albo sprzedaje. Znasz firmę, która utrzymuje nierentowną fabrykę? Bo ja nie. Niemiec nie dopłaca, bo potrafi zarządzać i nie patrzy na stołki dla kolegów (które kosztują), tylko na realny bilans kosztów i jak trzeba to wy***prza na zbity pysk nawet najlepszego kolegę, jak ten nie robi wyników dla firmy i nie potrafi zarządzać. Skoro nasi tego nie potrafią, to niech wreszcie sprzedadzą, bo ja nie mam ochoty utrzymywać darmozjadów.
Właśnie o to chodzi.
I wszystko było na najlepszej drodze, żeby ten burdel zbankrutował i został zlikwidowany/sprzedany. Ale przyszła "dobra zmiana" i wpompowała w darmozjadów 400 mln złotych publicznych (czyli NASZYCH) pieniędzy.
Czemu takie ładne proste pnie są cięte na krótkie kawałki? Rozumiem, że takie ktoś zamówił, ale chyba można to jakoś zaplanować i sprzedać dobre drewno jako długie, a krótkie pozyskać z gorszego drzewostanu?
Kasa, kasa, kasa... porozdawali 500+, kupili lotnisko w Radomiu, utrzymują nierentowne kopalnie, na różne głupoty musi być, więc jakiś dopływ do budżetu trzeba zapewnić... Więc ciągną ile się da z lasów.
Ani prostować, ani złomować. Zrobić nową ramę, trochę mocniejszą.
I nie było tego widać na zdjęciach? Bo jeśli nie było zdjęć i pojechałeś w ciemno, to sam sobie jesteś winny. To nie są lata 80-te XX wieku, żeby zrobienia zdjęcia i wstawienie go do ogłoszenia albo wysłanie zainteresowanemu było jakimś problemem. Jeśli ktoś tego nie robi, to wniosek jest prosty: ma coś do ukrycia i należy taką ofertę olać ciepłym moczem.
Ja nie mówię, że JEST delikatne, tylko że WYGLĄDA na niewielki przekrój Może są lepsze materiały, może grubsze ścianki, a może to złudzenie. Z ciekawości możesz zmierzyć zewnętrzny profil ramienia (sam nośny - bez kanału na przewody hydrauliczne).
Bardzo delikatne wydaje się to ramię w stosunku do udźwigu. Fakt, że to bardzo krótki teleskop, ale mimo wszystko. Manitou czy Merlo, a nawet inne modele JCB, mają znacznie masywniejszy wysięgnik.
Dokładnie, mając jakiś zakład i spawając codziennie po parę godzin to wiadomo, że kupuje się Lincolna czy inne Kempi, ale na potrzeby gospodarstwa, gdzie spawanie jest zajęciem ubocznym, spokojnie wystarczy sprzęt tej klasy. I tak nie każdy wykorzysta jego możliwości, ale zawsze lepiej mieć trochę zapasu mocy, żeby nie latać do kogoś, jak się raz na pół roku trafi coś poważnego do spawania.
U nas w sumie koło bobrów wyrosła w tym roku najlepsza trawa, ale to jeden rok, kiedy się przydały, a przez kilkanaście lat same szkody. Łąka zniszczona zupełnie, u sąsiada za rzeką zniszczony prawie hektar dębowego lasu. Dzisiaj byłem na łące, to znów dwie tamy i woda spiętrzona do poziomu łąki.
Mamy identyczny. Moim zdaniem spawa się dobrze, poprawnie wtapia w grube materiały, ogólnie jestem zadowolony.
Na minus:
- pokrętło regulacji opóźnienia wypływu gazu (przez ile leci po zakończeniu spawania) ma tak niewielki zakres, że równie dobrze mogłoby go nie być - podobno wszystkie Magnumy tak mają; moim zdaniem leci trochę za długo, przez co przy krótkich spawach albo spawaniu punktowym idzie dużo gazu
- bardzo czułe pokrętło posuwu drutu - minimalny ruch to spora zmiana
- wrażliwy na zanieczyszczoną powierzchnię (z nowego materiału spawa się super, ale jak trzeba coś naprawić i "polepić" do starego materiału, a nie zawsze jest dojście, żeby idealnie wyczyścić, to spawa się niezbyt dobrze - wiem, że to nie elektroda, ale w porównaniu do innych migomatów uważam, że jest na to strasznie czuły)
- wyświetlacze pokazują parametry tylko podczas spawania - w innym migomatach najczęściej po zakończeniu spawania jeszcze przez chwilę widać "zapamiętane" ostatnie parametry
- kiepskie mocowanie butli
- oryginalny wężyk od gazu i opaski do niego to porażka, trzeba od razu wymienić.
Ogólnie za tę cenę dobry wybór.
Podobne rozwiązanie, tylko lepiej wykonane (fabryczne) miały licencyjne (MF) Ursusy. Nie wiem czy wszystkie, ale 4512, 4514, 5314 i cała ta seria na pewno.
No to właśnie o to pytam: jakim naciskiem na oś jest obciążany ten Twój beton. Bo jak jeździ po nim tylko trzydziestka albo sześćdziesiątka, to może być byle jak zrobiony, bez porządnej podbudowy i zbrojenia, a i tak wytrzyma. Ale jak tam wpuścisz ciężarówki, duże przyczepy, ciągniki po 300 koni z ciężkimi zawieszanymi maszynami albo dużą ładowarkę, to bardzo szybko z tego betonu zrobi się zmielony gruz. Robiąc teraz beton na pewno warto zrobić go na wyrost, bo nigdy nie wiesz, jaki sprzęt kupisz za 5 czy 10 lat, a betonu się nie kładzie na rok, tylko na kilkadziesiąt. Maszyny w perspektywie czasu będziesz miał raczej większe niż mniejsze. Lepiej teraz zapłacić 50 czy nawet 100% więcej, niż za chwilę mieć problem, że beton popękał i trzeba robić od nowa.
Kupowany na firmę czy jako rolnik indywidualny (osoba fizyczna)? Jeśli to drugie, to na reklamację. Jeśli na firmę, to nie wiem, czy producent daje 2 lata gwarancji, ale pewnie nie.
Parkietu to może i nikt nie ma, ale popularne się robią ścieżki np. w ogródku czy od furtki do drzwi domu wykładane cienkimi plastrami okrągłego drewna. Fajnie to wygląda, a z porządnego drewna (np. dębu) ma szanse trochę wytrzymać.