Skocz do zawartości

timo

Members
  • Postów

    3339
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez timo

  1. Licząc z wałem, to moja niewiele mniej. Ja pisałem o szerokości zgrabiania, bez wału.
  2. timo

    Kellfri 2.5m

    No jak nie masz niczego w granicach, to ok. Ale jak jest tu płot, tam krzaki itp. i za każdym razem musisz zostawiać pół metra czy więcej od krawędzi, to trochę bez sensu byłoby...
  3. Tak, zgrabiają na bok i to jest moim zdaniem ich największa zaleta: jak jest mały pokos, to robisz jeden wałek z 2 przejazdów po 2 gwiazdy (~12 m), jak średni to z jednego na 2 gwiazdy, a jak bardzo duży to robisz 2 wałki z jednego przejazdu (jeden z każdej karuzeli). Co do kopiowania, to również moim zdaniem lepiej kopiuje szeregowa, właśnie dlatego, że każda karuzela jedzie niezależnie na swoim wózku.
  4. timo

    Kellfri 2.5m

    No na tym zdjęciu wygląda na znacznie więcej - tak proporcjonalnie do dysków (jak jeden dysk ma ~40 cm, to to by musiało mieć z 60). Ale jak mówisz, że 30, to może i tak
  5. Nie ma to jak siła argumentu... Jaki sens ma Twój komentarz? Co wnosi do dyskusji?
  6. Dlaczego uważasz, że tylko w transporcie? Używamy od 3 albo 4 sezonów szeregowej i w życiu byśmy nie zamienili na taką.
  7. timo

    Kellfri 2.5m

    Ta osłona wystaje ponad pół metra za szerokość roboczą, czy to tylko tak wygląda? Jeśli tak, to jakaś masakra, co za matoł to zaprojektował?
  8. timo

    Ursus serii H

    Kabina nie miała prawa się "złożyć", współczesne kabiny są odpowiednio projektowane i badane. W ciągniku ryzyko jest przede wszystkim takie, że (zazwyczaj) nie ma pasów i można w czasie wypadku zostać rzuconym w taki sposób, że uderzy się o coś głową lub zostanie się przygniecionym. Druga niebezpieczna opcja to dostać czymś ciężkim w głowę, a każdy coś wozi w kabinie... Jak nie młotek czy inne narzędzia, to chociaż bolec do zaczepu albo (jak na filmiku) grzechotkę od pasa...
  9. I tu właśnie wychodzi, jaką przewagę w transporcie mają zgrabiarki szeregowe
  10. U nas mówili, że 260.
  11. Nie czytałem tych wszystkich stron wzajemnego opluwania się przez zwolenników jednej czy drugiej opcji, ale przypominam o jednym: nie jest żadną tajemnicą, że odczuwalna w pracy moc nowych ciągników jest znacznie niższa, niż starych o takiej samej mocy "na papierze". Przyczyny są następujące: 1) inna norma pomiaru mocy 2) ochrona środowiska wymusiła zmianę charakterystyki silników - przebiegu krzywych mocy i momentu, czyli w odczuciu użytkownika sposobu oddawania mocy 3) moc silników mierzona i podawana jest bez osprzętu - nowe ciągniki mają go znacznie więcej (mocniejszy alternator, inne odbiorniki), przez co mniej mocy "zostaje na jazdę" 4) nowe ciągniki (i starsze zachodnie również) mają dużo wydajniejszą hydraulikę, która przecież też "pożera" moc. Więc, choć generalnie jestem zwolennikiem starszych ciągników zachodnich jako kompromisu pomiędzy prostotą konstrukcji, a jakością i komfortem pracy, to akurat w tej materii całkowicie rozumiem fanatyków Ursusów (i w ogóle starych ciągników). Co do tego, jaki kto pług ciąga, to swego czasu mieliśmy Ursusa 4512 (Perkins 60 KM) i na lekkich ziemiach (IV-V klasa, sporadycznie III i VI, raczej bez gliny) ciągał pług zagonowy 4x40 cm. Możecie wierzyć lub nie - radził sobie bez problemu. Większy kłopot miał z podniesieniem, niż z ciągnięciem Generalnie ten ciągnik w dużej mierze ukształtował moje zdanie o Ursusach - miał fantastyczny silnik (mocny, bardzo ekonomiczny) i fatalną resztę. Zmiana biegów w tym ciągniku to porażka, a praca z maszynami wymagającymi używania zarówno podnośnika, jak i hydrauliki zewnętrznej (szczególnie 2 sekcje) to istny horror - trzeba było za każdym razem przełączań ciężko chodzący i fatalnie umieszczony zawór podnośnik/sekcja1/sekcja2 - mączące nawet po krótkiej robocie, a kilkunastu godzinach miało się dosyć na tydzień. Kabina, chociaż tzw. komfortowa, to porażka. Działanie blokady mechanizmu różnicowego - kolejna porażka. Włączanie WOMu - też porażka. Naprawdę, silnik był jedyną fajną rzeczą w tym ciągniku. I to niestety obrazuje w dużej mierze polskie podejście do produkcji maszyn w tamtym okresie i jeszcze całkiem niedawno...
  12. W mojej okolicy jak remontowali tory, to betonowe podkłady sprzedawali po 3 zł.
  13. timo

    Ursus 1014

    Można było zrobić krótsze, ale z możliwością ustawienia w dwóch położeniach, zależnie od maszyny.
  14. timo

    Lindner

    Mniejszy, a nie większy. Większy ma kąt skrętu, a nie promień.
  15. timo

    Oferta pracy - redaktor

    Witam Do kiedy można aplikować na to stanowisko (a także na pozostałe)? Czy można aplikować jednocześnie na stanowisko redaktora portalu internetowego oraz dziennikarza/redaktora czasopisma? Czy praca na stanowisku redaktora naczelnego musi być świadczona w pełnym wymiarze czasu pracy we Wrocławiu, czy też istnieje możliwość pracy częściowo w siedzibie redakcji, a częściowo w formie pracy zdalnej? Pozdrawiam
  16. Z Metabo mamy przecinarkę do stali (na tarczę 355 mm), sprawdza się bardzo dobrze, a swoje już przerobiła. Miałem też styczność z innym sprzętem od nich i o tej firmie złego słowa nie powiem.
  17. Może na jakichś chińskich albo 30-letnich.
  18. Jeśli to podwozie faktycznie jest od przyczepy do Jelcza RTO, to szkoda przerabiać, bo jest unikatem - w całej Polsce jest tego ledwie kilka sztuk. Lepiej ją sprzedać komuś, kto się takimi zabytkami zajmuje (a sporo jest takich osób i stowarzyszeń w Polsce) - za uzyskaną kasę kupisz albo zrobisz lepszą przyczepę, a przy okazji uratujesz zabytek. Tym bardziej, że wygląda na dobry stan, więc ze sprzedażą nie powinieneś mieć problemu.
  19. 100 ha ciapkiem i pająkiem? To trzeba mieć cierpliwość
  20. Sprężyny do zawieszeń samochodowych są malowane proszkowo i nic nie pęka. Blacha normalnie nie pracuje bardziej, niż sprężyna. A jak pogniesz (w sensie uderzenia/otarcia o przeszkodę), to i normalna farba popęka. Wbrew pozorom lakier proszkowy to nie sztywna skorupa, jakąś elastyczność ma.
  21. Proszek wychodzi taniej, niż normalne malowanie u lakiernika. Wiadomo, drożej, niż zwykła farba położona samodzielnie, ale trwałość jest bez porównania. A ocynk też byłby bardzo dobrym rozwiązaniem na te profile, w które może wejść błoto. Ocynk w mojej okolicy (w dobrej ocynkowni) ok. 2 zł za kilogram "wsadu" (czyli przedmiotu cynkowanego).
  22. Oczywiście masz na myśli Boscha niebieskiego? Mimo wszystko wolę Makitę. Hilti owszem, wyższa półka, jakościowo duuuużo lepsza, a cenowo nie tak strasznie droższa. Z niebieskiego Boscha mam dalmierz laserowy i po ok. 3-4 latach mogę powiedzieć, że się bardzo dobrze sprawdza.
  23. Wszystko można, jak przejdziesz proces homologacji. Da się to zrobić nawet poniżej 5 tys. zł. Albo wywieźć do Czech lub na Litwę i tam rejestrować, a potem sprowadzić - około 1,5 tys, zł w przeliczeniu + opłaty za sprowadzenie. Jak ktoś ma blisko do granicy to nawet się to opłaca, jak doliczyć koszt transportu na większą odległość, to już niekoniecznie.
  24. Zielony Bosch to od kilku lat jakość rodem z Tesco. Niebieski całkiem spoko, aczkolwiek mając do wydania trochę kasy wolałbym np. Makitę albo Hilti.
  25. Sześdziesiątka ma z tą prasą ciężko. U nas początkowo chodziła z 4512, ale jak była jakaś awaria, to poszła do C-360. Niby się dało pracować, ale wydajność była sporo mniejsza. Poza tym sześdziesiątce brak mocy, żeby ją przeciągnąć przez jakiś bardziej mokry kawałek. Teraz chodzi z dużymi Renault i jest ok. Do C-360 to chyba na dłuższą metę tylko na suche kawałki i/lub do słomy. Co do zadowolenia: do ideału jej dużo brakuje, ale tragedii nie ma. Może dlatego, że też mamy czerwoną, bo podobno zielone są dużo gorsze. Z awarii od 1996 roku: kilka zgiętych prętów łańcucha (ale nie jest to notoryczne, jak twierdzą niektórzy), kilka łożysk powymienianych (ale też nie jakoś masowo), ukręcone dolne walce (2 razy), ułamane blachy "upychacza" - tego za podbieraczem, zatarte sprzęgło rozłączające napęd po otwarciu klapy i nieszczelny metalowy przewód hydrauliczny. To w zasadzie chyba tyle, pomijam drobiazgi (zerwane łańcuchy 1-2 razy w sezonie) i rzeczy eksploatacyjne (np. wytarte na wylot blachy podbieracza). Może to sporo, ale jednak prasa ma prawie 20 lat, a były sezony, że robiła ponad 1600 bel.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v