To trzeba było kupić Fortschritta ZT323, to dopiero ma uciąg. Dość mocny, a przede wszystkim ciężki, więc uciąg ma potężny.
Taki zapis = 1/2600 h, czyli ok. 1,38 sekundy. To żeś się napracował...
Ciężko idzie i dużo waży w porównaniu do czego? Do D-35 czy do zachodniej trzyosiowej wywrotki o podobnej masie własnej i ładowności?
Wysoka (rozumiem, że masz na myśli wysokość podłogi od ziemi?) w porównaniu do czego? Do D-46B na małych balonowych kółeczkach czy do dużej zachodniej trzyosiowej wywrotki o podobnej ładowności?
Głupim to trzeba być, żeby takie opinie wygłaszać i nie napisać nic na ich poparcie. Miałeś do czynienia z tą przyczepą, że tak twierdzisz? Jeśli tak, to podaj konkretne argumenty. Jeśli nie, to nie pisz bzdur.
To bardzo udane przyczepy, jak każdy sprzęt ze wschodu odporne na przeładowanie, niską kulturą obsługi, złe warunki i głupotę użytkowników. W Polsce po prostu do niedawna nie było dla nich rynku, bo do przyczepy do dużych ciągników. W PGR-ach chodziły głównie za T-150 i K-700, czasem za najcięższymi Ursusami. Potem PGR-y padły, a przyczepy albo zarastały krzakami, albo trafiły za bezcen do prywaciarzy, którzy nie mieli ich czym ciągać - kupowali, bo tanie były i wydawało im się, że osiemdziesiątka da radę. Nie dała, więc ci mądrale, żeby się przypadkiem nie przyznać do błędu, wymyśli, że to "zła ruska przyczepa, ciężko idzie i w ogóle szajs". A ludzie powtarzają te bzdury, chociaż w życiu nie mieli z tymi przyczepami do czynienia.
Bzdura. Jak ktoś twierdzi, że taka przyczepa stawia większy opór (czyli bardziej obciąża cięgła) niż np. pług, to niech wróci do szkoły i pouczy się fizyki.
U nas bel jest w sumie jakieś 500 rocznie i nie wyobrażam sobie pracy bez ładowarki. Nie musi być zaraz za 100 tys., nasza kosztowała mniej niż połowę tego i może z tymi naprawami, co przez te 6 czy 7 lat były robione to w sumie dobiła do 50 tys., do tego z 10 tys. osprzęt. Robi ok. 150-200 motogodzin rocznie, ale to najbardziej niezastąpiona maszyna w gospodarstwie. Mimo że to stary sprzęt, na zwykłych rozdzielaczach i bez żadnych bajerów, to komfort i wydajność pracy jest bez porównania do ciągnika z turem. A oprócz bel zawsze jest na nią robota, już nawet pomijając obornik. A to trzeba jakiś kawałek terenu wyrównać, ziemię przesypać/rozgarnąć/załadować, a to się drzewo przewróci na łąkę, to można spokojnie zwieźć do domu całe długie pnie i na spokojnie się bawić, zamiast ciąć na kawałki na miejscu... Odkąd jest ładowarka zrobiło się też trochę porządku, bo wiele rzeczy stoi na paletach, w mauserah czy w koszach paletowych. Do tego zastosowania okazjonalne, np. rozładować kupioną maszynę czy podciąć drzewa na wysokości albo naprawić coś przy dachu. Naprawdę, ładowarka to moim zdaniem jedna z podstawowych i niezbędnych maszyn.
Odkąd tylko pojawiła się technologia sianokiszonek w belach okrągłych, to producenci zalecają, żeby w dwie warstwy - nie więcej. Tak jest nawet na filmach promocyjnych/instruktażowych Kvernelanda z początku lat 90-tych i nadal tak producenci podają. Widuję nieraz po 3 warstwy i to od kilku lat w tych samych gospodarstwach, więc chyba musi się to sprawdzać, bo jakby coś nie wychodziło, to raczej by zrezygnowali z takiego układania. My kładziemy w dwie warstwy, ale nie bela na belę, tylko z przesunięciem, tzn. w górnej warstwie każda bela opiera się o 4 bele z dolnej. Od lat nie było problemów.
Kiedyś zdjęcie było przekręcone o parę stopni i już moderatorzy nie dopuszczali. Teraz to mogą nawet ciągniki po suficie jeździć, ostrości nie być wcale i pół kadru paluchem zasłonięte, a i tak będzie ok. Żenada.
Też się zastanawiałem, czy da radę teraz odłożyć heder. Jeśli nie, to trzeba będzie pomyśleć nad ruchomym (np. hydraulicznym) zawieszeniem z możliwością zmiany prześwitu. Do zaczepiania/odczepiania hedera będzie nisko, a do jazdy po dziurach wysoko.
Zmień fachowca. Bieżnik nie jest "dla oka", tylko dla bezpieczeństwa. Jak swoje masz w d*pie, to Twój problem, pod warunkiem, że jeździsz po zamkniętym terenie. Jak wyjeżdżasz na drogę publiczną, to stan techniczny Twojego pojazdu wpływa na bezpieczeństwo innych i nie masz żadnego prawa narażać czyjegoś życia lub zdrowia.
Chyba jest jakiś dobry rok na koniczynę, bo u nas też sporo jej na pastwiskach. Miejscami była wsiewana, ale wyrosła też w zupełnie innych miejscach i to obficie.
Auto 2,5 tony, prasa pewnie ponad 4 i bez hamulców... Kierowca debil. Strach jeździć po drogach, jak takie oszołomy też się nimi poruszają.
To jeszcze spoko, bo Avia jednak trochę waży, a rozrzutnik jednoosiowy jest lekki. Obstawiam, że nie przekraczał połowy wagi auta, więc dość bezpiecznie. Mój ojciec kiedyś przyciągnął za Tarpanem stertnik 12-metrowy. Niby lekkie, ale ta długość
I słusznie, trzeba tępić idiotów, zanim komuś zrobią krzywdę.
Co "nie przesadzaj"? Pomijam już brak świateł, ale taki zestaw w razie ostrego hamowania składa się jak scyzoryk. Żeby chociaż miał dociążone auto, ale po co... Ciekawe, czy jakby Ci taki wjechał w d*pę albo walnął Cię czołowo, bo go przy hamowaniu wypchnęło na Twój pas, to też byś mówił "nie przesadzaj".
Jakim szkoleniu? Idea AED jest tak, że może go używać każdy, nawet bez jakiejkolwiek wiedzy w temacie. Urządzenie po podłączeniu elektrod do klatki piersiowej poszkodowanego samo rozpoznaje różne stany i podaje instrukcje (głosowo lub na wyświetlaczu). Nie pozwoli zdefibrylować osoby, u której nie ma ku temu wskazań.
Dokładnie, a trwa to max 10 minut, zamiast np. 2 godzin męczenia się samemu. Lepiej za ten czas zrobić co ważniejszego, niż się męczyć dla paru złotych oszczędności.