O to to. Nawet jeśli na wiosnę trzeba strzelić poprawkę, nawet jeśli wyjdzie przez to ostatecznie herbicyd drożej niż jakby zrobić sam wiosenny zabieg, to przynajmniej zboże w zasadzie do n2 aż nie ma konkurencji takiej o składniki pokarmowe.
U nas po terenie jeżdżę, to zboża najróżniejsze. U niektórych już też wyglądają jakby byl koniec kwietnia, u innych nie mogą się zebrać. Wczoraj znajomy pryskał rzepak - wiatr masakryczny, ja nigdy w taką pogodę nie pryskalem, ale mówil że nie może już czekać. W pogodzie widzę wtorek/środa/czwartek pokazują możliwe opady. Trzeba chyba będzie N2zrobic.
Druga pogoda pokazuje poniedziałek i wtorek burze. No i teraz liczyć, że w poniedziałek nie wleje mocno i jechać wtorek bladym świtem, czy jechać w sobotę 🤔
W ogóle jak zboże słabo się zbiera, pomimo nie małego n1 - 03.03 w słabszych miejscach to i lekko ponad 100kg N poszlo (nie planowałem aż tyle, ale drugim ciągnikiem jeździłem i tak jakoś wyszło 🤷, w lepszych ~85N) i tak patrząc po zdjęciach, to jest słabsze niż było w tamtym roku przy n2 (12.04 (ta sama działka, ale lepsze miejsce, podobne terminy zabiegów itd, no i teraz kwalifikat innej odmiany, wtedy swoje rok po centrali), to druga dawkę azotu dać cała, czy zostawić coś na późniejsze fazy, czy ewentualnie opóźnić trochę N2? Czy nic nie opóźniać - zazwyczaj między N1 a N2 wychodziło mi ~4tygodni. A może N2 podzielić na saletrę i np mocznik i pojechać raz po razie? 🤔