W poprzedniej robocie (urząd) siedziałem w finansach, no i mieliśmy sporo ludzi z długami, z komornikiem na głowie. Historia tak mniej więcej, bo to z 10 lat temu bylo. Kiedyś dzwoni facet i pyta ile ma do zapłaty najbliższego zobowiązania. Mówię mu, że tyle i tyle, ale przed wpłata niech zadzwoni do komornika, bo w międzyczasie mógł jakieś czynności zrobić i może byc większa kwota. Bo np kosztów komorniczych my nie widzieliśmy itp.
Koleś oczywiście olał to co powiedziałem i przelał tylko tyle ile mu mówiłem, bez sprawdzenia u komornika. Okazało się, że coś tam komornik w międzyczasie zrobił i kwota powinna być wieksza. Już tam dokładnie nie pamiętam, ale koleś wpalcal dla komornika, komornik potrącał swoje i przelewał nam resztę.
No tak czy siak - do brzegu. Koleś dzwoni za jakiś czas i z morda do mnie, że przeze mnie komornik wszedł mu na konto i on nie ma za co żyć. Pytam czemu to moja wina? Mówi, że mu zła kwotę podałem. Mówię mu, że podałem taka jaka pokazywał na ten konkretny dzień system i że przecież mówiłem mu, żeby przed wpłata skontaktował się z komornikiem. Nie i ch*j - to moja wina i przeze mnie on nie ma za co żyć 🤷
Z tego co miałem kontakt z komornikami to jakieś zajmowanie mienia i licytacje to nie było jakaś norma. Najczęściej komornik dogadywał się z dłużnikiem. Tamten zobowiązywał się na spłatę jakichś kwot w jakichś okresach. Co prawda ogólnie to nie były jakieś miliony, ale trafiali się tacy (zwykła osoba fizyczna, nie firma) co po parędziesiąt koła długu mieli i jakoś szło się dogadać z komornikiem. Dla niego też było lepiej jak dłużnik deklarował, że jakaś kwotę będzie wpalcac aż spłaci zobowiązanie. Wtedy wierzyciel wiedział, że dostanie kasę ostatecznie - w dłuższym okresie czasu, ale dostanie. A jak już przychodzi do licytacji to koleś musiał już całkowicie stracić jakiekolwiek zdolności finansowe. No i nie zawsze przecież jest pewnos, że sprzedaż danej składnika mienia wystarczy na pokrycie zobowiązania.
Albo z drugiej strony - moglo coś nie puknąć w biznesie i koleś uznal, że nie może spłacac, bo przez to właśnie straci całkowicie plynnosc finansowa, ale może sobie np pozwolić na pozbycie się jakiegoś sprzętu i taka licytacja może mu pozwolić na zachowanie interesu.
Ale to wszystko gdybanie. Różne są historię. Ale tak jak pisałem - ja tam daleki jestem od stwierdzenia, że kupowanie czegoś od komornika to dorabianie się na krzywdzie ludzkiej itd.
k**wa, a miałem się nie rozpędzać z pisaniem 🤦