Autor pewnie walnął dzwona i się skrzywiło a teraz miałczenie że złe. Ciekawe gdzie był przy zakupie tego pługa, nie widział że takie kijowe rozwiązanie?
Z drugiej strony znając możliwości niektórych to i rama z ceownika 160 to mało
Wygodne to jest bo ma szybki dosów ale znowu zrobili tą dźwignię z gwintem z plastiku... Co do długości to oczywiście trzeba stosować podparcie, może źle się wyraźiłem. Nie miałem na myśli tego aby 2m materiału wypuszczać poza przecinarkę.
Oczywiście, to teraz powodzenia z cięciem profili, chyba że teraz będziesz przerabiał imadła i ciął je w "kant" czyli rogiem do góry, powodzenia. Jak by nie patrzeć profil ma dwie ścianki na leżąco i dwie na sztorc czyli ta sama sytuacja co przy płaskowniku. Opisali jak je ciąć czy wspomnieli że przecinarka nie nadaje się do cięcia profili?
Problem jest taki że przecinarka nie ma "ciężko" ciąć dużej powierzchni tylko że nie robi tego w ogólę a próba tego robienia = zniszczenie drogiej piły.
To są tylko moje doświadczenia, i to drogie
Miałem ten badziew, pożal się boże przecinarka. Podstawa to wytłoczka z blachy 1mm, kolumna to kawałek aluminium i sworzeń w roli "łożyskowania" z sporym luzem który później odbija się na cięciach. Jak w tym imadełku udało się coś zamontować to przy profilu 50x50x3 i długości 2m podstawa piły odginała się o przeszło 0,5cm i cieła na kiełbase.
Na same piły wydałem z 2.5tyś zł nie licząc ostrzeń w tym dwie oryginalne piły do nierdzewki Dewalta. Na tej przecinarce jakakolwiek próba przecięcia rury o większej średnicy niż fi 60mm albo płaskownika na płasko kończy się wyrzuceniem piły. Piła ze względu na duży promień rury lub dużą płaską powierzchnię nie może się wgryżć w materiał i dochodzi do przegrzania albo wyrwania wkładek widiowych z piły. Druga sprawa że przy przecinaniu np. profili piła meczy się przy przecięciu pierwszej ścianki profila (powierzchnia płaska) po czym zaczyna ją samoistnie wciągać w materiał przechodząc przez dwie ścianki i pustą przestrzeń w środku. Efekt oczywisty, kilkanaście takich "wciągnięć" i wykruszone zęby w pile, kontroli nad tym nie ma się żadnej.
Większość ma około 2,5mm rzazu.
Powierzchnia jest taka sama jak ta twoja tulejka czyli skorodowana i bez obrobienia przylgi na dole uszczelnienie tego graniczy z cudem o czym już pisałem wcześniej. W dodatku dobrze mieć odpowiedni przyrząd do "rozparcia" tulejki wtryskiwacza u góry tak aby woda nie wychodziła górą. Dla niedowiarków polecam wbicie tulejki i wrzucenie jej na szczelność na 2-3 bary. Dla chętnych proponuje współpracę na wymiane tulejek w ilościach hurtowych jeśli znajdzie się fachofiec co podczyści dolna przylgnie i nabije tulejke młotkiem a następnie na szczelności nic nie wyjdzie.
Zatykasz środek, później przyspawujesz coś w miejscu wtrysku i wyrywasz do góry. Wyrwanie to pikuś, uszczelnienie tego na ciągniku bez odpowiednich narzędzi graniczy z cudem pomijając samozwańczych fachofców co twierdzą inaczej
Pisałem że jeden rozstaw "na prosto" w takim sensie że można przełożyć nogi i albo mamy wąsko i prosto albo szeroko i po skosie. Chociaż jak takiego kiedyś używałem to te nogi po skosie zawsze nigdzie nie pasował, pierwsze 50cm wchodził fajnie a później było za wąsko. Ewentualnie zrobić nogi na wprost ale z regulowanym rozstawem, to chyba najlepsze rozwiązanie.
Nie tylko w profilu ale w większości materiałów które przenoszą takie obciążenia dlatego konstrukcja autora to "wydumka",pewnie z 2x cięższe i droższe niż "powinno" być.
Dodam jeszcze że kółka przykręcane są bezpośrednio do blachy, nie ma w tym miejscu żadnego wzmocnienia. Gwinty od kółek to przepchnięta blacha w której wykonany jest gwint. Same kółka są przyzwoite podobnie jak śruby do ich montażu ale hamulec jest tylko na jednym kółku. Zależnie od tego jak wózek stoi to przy ścianach nie można zablokować koła żeby nie "jeździł" chyba że go obrócimy szufladami do ściany Z boku jest szafeczka która nie ma żadnego magnesu do drzwiczek, jak nie zamkniemy jej na klucz to się samoczynnie otwiera, najgorzej jak nim jedziemy i te drzwiczki w coś przywalą. Jak zostawimy klucz to tylko patrzeć jak będzie o coś urwany. Podsumowując to nie jest on wart ~1000zł, lepiej trochę dołożyć i kupić coś "normalnego" z czym nie trzeba walczyć na codzień i co się nie będzie wyginało w rękach.
Ten targed to chiński badziew, mam taki sam chłam, radość jak stoi w garażu.
Sam wózek wykonany z blachy 0,5mm, mój od spodu nie pomalowany, prowadnice nie kulkowe tylko jakieś syfiaste ślizgowe przez co bardzo ciężko chodzą w porównaniu do tych kulkowych. Szuflady na końcu mają coś w rodzaju blokady która strasznie topornie działa, jak się nie przytrzyma wózka to można go przeciągać ciągnąć za szufladę. Otwieranie niby ma po całości a tak naprawde tylko gdzieś w 1/2/-3/4 bo blisko lewej strony nie chce się tworzyć (konstrukcja blokowania szuflady jednostronna). Idąc dalej jeśli chodzi o prowadnice to nie są nitowane tylko "powieszone" na zaczepach przez co konstrukcja szfulady "faluje". Przy ostatniej szufladzie jest totalna porażka bo ma pojedyńczą prowadnicę i obciążając ją około 3kg prowadnice skręcają się do środka razem z całą boczną konstrukcją wózka.
A co tam ma szumieć jak elektryka zaczyna się i kończy na rozruszniku? Porównujesz proxime do kuboty? 😄
Ledy mają jedną poważną wadę, niemiłosiernie się grzeją i nie ważne czy są na radiatorze czy tym pseudo wiatraczku. Szacun że ktoś ma odwagę taki grzejnik pakowac do lampy i jeszcze ją szczelnie zamykać pokrywą. Jeśli pokrywa tylna jest plastikowa to stopienie gwarantowane, żeby się tylko jeszcze coś przy okazji nie zapaliło...
8T i to z kabiną
Chodzi o miejsce łaczenia belki z rurą zwrotnicy a nie sworznia głównego. Blacha z której składa się ta belka to 2mm...
Skoro trzeba spawać rurę do osi od Bizona to i można do osi od Ostrówka. Wtedy masz normalny prześwit, belke z blachy ~6mm a nie 2mm i normale sworznie zwrotnicy na wieloklinie a nie na wpuście tak jak w Bizonie w którym mimo lekkiego tyłu i tak wspomaganie wybija te wpusty lub oś zwrotnicy.
Ta oś jest tyle samo warta co ta od C360. Belka od bizona w miejscu łączenia z rurą zwrotnicy ma 2mm grubości, już kilka razy to spawałem w bizonie więc nie wiem skąd takie przekonanie że oś od bizona to jakieś cudo. Jeśli zmieniać na cokolwiek to na belkę od Ostrówka
Jak poszło grubo to starczyło 25 tyś na ten remont przy "przeglądzie skrzyni i mostu"? Sam silnik za same usługi i cześci to teraz z ~8tyś nie licząc robocizny.