Goweil to niszowa marka, ale mimo mojego zamiłowania do Krone'a muszę stwierdzić, że znacznie powyżej wszystkich "popularnych" marek, nawet tych z górnej półki. Cena jest kosmiczna, ale to nie maszyna do gospodarstw (może dla tych największych), a dla usługodawców i to też tych dużych.
Na orlenowskie "zimowe" paliwo naciąłem się raz, z 10 lat temu. Teraz samochód tankuje najczęściej na stacjach marketowych (Carrefour, Tesco, Inter Marche) ze względu na cenę i nigdy nie było problemu. Dla pewności przy temperaturach poniżej ok. -5 stopni dolewam DFA-39 i nigdy nie było problemów z odpalaniem nawet przy ekstremalnych mrozach. Do ciągników w sezonie zwykle zamawiamy dostawę, ale poza sezonem, jak schodzi mniej paliwa, to też przywozimy z marketowych stacji. Zimą z użyciem dodatku nie sprawia problemów.
Kiedyś nawet używaliśmy zimą letniego paliwa, tylko z większą ilością tego dodatku.
Sorry, powyżej popełniłem błąd, nie byłem na bieżąco z przepisami. Po nowelizacji pojawił się zapis, że "Dla ciągnika rolniczego mogą być stosowane tablice samochodowe, jeżeli ciągnik rolniczy posiada odpowiadające takiej tablicy miejsce konstrukcyjnie przeznaczone do jej umieszczenia."
U nas niestety zadomowiły się tak blisko siedzib ludzkim, że nawet starzy leśniczy i myśliwi się dziwią. Niedaleko nas bobry ścięły drzewo (ma szczęście małe) dosłownie 2 metry od domu, w którym mieszkają ludzie. Drzewo oparło się o dach, ale że było dość niewielkie, to skończyło się na kilku uszkodzonych dachówkach.
Wyrobione. Wózki i przeguby osi obrotu (podnoszenia) wózków pomiędzy środkiem a "skrzydłami" to najsłabsze elementy tej maszyny. Dość często padają też łożyska kół. Ogólnie układ jezdny nie jest najtrwalszy, ale też maszyna nie ma lekkiej roboty. Nowe Spearheady mają to już inaczej rozwiązane.
Żenada to Twój komentarz. Taki ma ciągnik, na kamerę wydał swoje pieniądze, a nie Twoje, a jeśli mu to pomaga w pracy to jego sprawa.
Już pomijając wygodę, to pomyśl, że może ktoś ma np. problem z kręgosłupem i nie może się ciągle obracać, a tak ma podgląd na maszynę. A z tego co wiem, to w tych ciągnikach widoczność do tyłu na TUZ i zaczepy jest dość kiepska, więc nie widzę bezsensowności tego rozwiązania.
I słusznie powiedzieli. Wzór (rozmiary) tablicy ciągnikowej określają przepisy i jest ona wyłącznie kwadratowa "mała".
Nie wiem, jak to zrobili, bo system nie przyjmuje zamówień na tablice inne niż ciągnikowe, jeśli w polu "rodzaj pojazdu" podany jest ciągnik. W każdym razie jak życzliwy sąsiad doniesie albo wyda się w inny sposób, to urzędnik będzie miał spore problemy. Ciągnik z taką tablicą nie przejdzie też przeglądu na rzetelnej stacji kontroli, a w razie spotkania z policją Ty też będziesz miał problemy.
Sorry, ale jakoś nie wierzę w firmy "rozdające" na prawo i lewo narzędzia. W 90% są one po prostu kradzione przez pracowników z firm. Za tzw. "komuny" starano się za wszelką cenę zamienić słowo "ukradł" na mniej bezpośrednie określenia, np. "wyniósł", "załatwił" itd., żeby usprawiedliwić taki proceder. Ale nie ma co się oszukiwać: to jest złodziejstwo. I niestety, tak samo jest dziś. W moich okolicach (Opolszczyzna) mnóstwo ludzi pracuje za granicą, głównie na budowach. Jak tylko masowo wracają, np. na święta, na rynku pojawia się mnóstwo towaru, który im się "przykleił do rąk" - narzędzia, elektronarzędzia, przewody, oprawy oświetleniowe, elektrody, drut spawalniczy, materiały ścierne... I nazywanie tego "zaradnością" nie spowoduje, że przestanie to być złodziejstwem. A opinię mamy, jaką mamy...
Ok, jestem w stanie zrozumieć, że narzędzia pomiarowe bez atestu można nabyć mniejszym kosztem. Ale jakość nie wierzę, że tak samo jest z narzynkami, gwintownikami i rozwiertakami, o których wspomniał kolega. One atestu nie mają i dopóki spełniają swoją funkcję, pracują w firmie. A jak się zużyją, to po co je brać do domu?
Na każdym pasie jest napisane, że nie można używać do ciągnięcia. Poza tym najmocniejsze pasy mają 5 ton. Zawiesia pasowe najmocniejsze jakie widziałem w normalnym użytku to 10-tonowe, w katalogach też nie spotkałem nigdy mocniejszych, może są jakieś specjalistyczne. Ale 10-tonowe i tak ma szerokość 30 cm, więc do wyciągania raczej nie jest zbyt poręczne.
@Sadek: taa, ciągnik 150 koni nie jest w stanie jej urwać, ale jak holuje coś na płaskiej równej drodze albo wyciąga z błota trzydziestkę. Żeby bezpiecznie wyciągać ciągniki rzędu 150 KM, które ważą około 6 ton, potrzebna jest lina co najmniej 26 mm, a najlepiej 32. Idealne są wojskowe liny od BRDM-ów.