Jak dają kartę gwarancyjną, to wpisują na niej numer fabryczny maszyny. Jak wejdzie skarbówka do producenta, to będzie miał problem, że wystawił kartę gwarancyjną na maszynę, na którą nie wystawił faktury. W praktyce może się okazać, że wystawili kartę gwarancyjną na maszynę, która formalnie nie istnieje. Poza tym podstawą zgłoszenia reklamacji jest dowód zakupu, a nie karta gwarancyjna.
U nas też wygląda na to, że odmarzła - wczoraj i przedwczoraj dość mocno padało, a woda stała na wierzchu, dziś mimo opadów błoto podeschło, a kałuże na trawnikach poznikały.
Oś za grosze, koła za grosze, cięcie i gięcie za darmo, stal miałeś, to ja się pytam: za co te 6 tys.? I to przy własnej robocie... Jakbyś powiedział 2 tys., to byłoby sporo...
Przecież w wale Packera właśnie o to chodzi, żeby był ciężki. Poza tym jakoś nie sądzę, że cięcie rury na plasterki jest bardziej pracochłonne, niż ustawianie i spawanie kilkuset zębów. W dodatku taka konstrukcja byłaby znacznie wytrzymalsza.
A co tu ma do rzeczy technika grabienia? Jak ma być karuzela na przód, to musi grabić do środka, a taka zawsze zostawia niewzruszony pasek o szerokości ułożonego wału.
Taaa, na pewno. Przecież widać, że statywik za ~30-40 zł z allegro. Olejowy to już klasa półprofesjonalna i kosztuje sporo więcej.
Jeśli chodzi o akcesoria do GoPro (uchwyty, baterie, ładowarki itd.) to polecam na allegro firmę Eltec z Warszawy, mają chyba 3 różne konta na allegro, więc może być problem ze znalezieniem, ale mają dobre ceny, szeroki asortyment i nie robią problemów z gwarancją (wiadomo, że większość mocowań to chińszczyzna, więc usterki się zdarzają, a oryginały kosztują majątek).
Po zdjęciu to mam wrażenie, że to są całe kręgi zębate, a pomiędzy nimi "plasterki" rury. Jeśli tak i każdy krążek z zębami ma otwór idealnie na średnicę osi i jest obspawany, to będzie do dużo wytrzymalsze, niż wspawane czopy na końcach lub nawet oś przez całą długość, ale niepodparta po drodze.
Tę gumkę, na która przychodzi obejma lusterka lepiej założyć kołnierzem do dołu, bo tak się zdarza, że lustro spada. A dla bezpieczeństwa najlepiej przewiercić mały otwór w pręcie i założyć cienką zawleczkę, nawet jak się poluzuje, to daleko nie poleci i się nie potłucze.
Krone 3,20 m ale starsza wersja (na paskach i bez centralnego prowadzenia, czyli lżejsza) i bez kondycjonerów ciągał u nas Ursus 4512 (60 koni) i dawał radę w górkach też (Przedgórze Sudeckie, więc stoki już konkretne). Mocy raczej nie brakowało, chociaż w bardzo dużej i gęstej trawie nawet na płaskim trzeba było schodzić z biegów. Większy problem był ze stabilnością na stokach.
Co do ceny, to wolałbym kupić Krone.
Mamy wózki do tandemów jakieś w stodole, akurat same prawe (za "komuny" brało się, co było). Zrób zdjęcie samego wózka, a ja się postaram zrobić te nasze. Może będzie pasować (wtedy maszyny z różnych zakładów miały te same podzespoły, więc może akurat) i się dogadamy.
Zawsze warto pojechać na przetarg i spróbować, może akurat nikt nie będzie licytował tego, co was interesuje. To nic nie kosztuje, jedynie dojazd. Wadium przecież zwracają, jeśli się nie wygra.