Też nam się zdarzało robić z przesuszonej i zwykle wychodziło nieźle, choć czasem faktycznie bardziej przypominało to dobre siano w folii, niż kiszonkę
Co to jest 100 mth? Przecież on się nawet nie dotarł. To byłby śmiech na sali, jakby się w tym czasie zdążył popsuć. Jak będzie miał przerobione 3-4 tys. to będzie można mieć jakiekolwiek zdanie o sprzęcie. Po 100 to ewentualnie można się wypowiedzieć na temat ergonomii i wygody pracy, po 3-4 tys. na temat awaryjności, a po 8 czy 10 tys. o trwałości.
Na studzienki polecam sposób mojego dziadka - położyć dużą oponę. Po pierwsze nie rośnie w tym miejscu trawa, więc widać "dziurę" w łanie, po drugie w razie najechania odpina się bezpiecznik kosiarki i nic więcej się nie dzieje, bo noże walą w gumę. Co do oznaczania, to polecam drogowe słupki hektometryczne - nieraz można na poboczach znaleźć połamane (szczególnie po zimie, bo uszkadzają je pługi), uszkodzone można też często dostać za darmo albo za flaszkę w zarządach dróg lub firmach zajmujących się utrzymaniem dróg. Są dość wysokie, więc wystają nad trawę, mają kontrastujące kolory i odblaski, więc widać je nawet w nocy w światłach.
I właśnie o to chodzi, żeby złamać...
A to nasza nie taka tania W sumie nie ma ustalonej ceny, bo nie jest nigdzie wystawiona, raczej tak na zasadzie, że jak się trafi kupiec, to sprzedamy, stoi jako rezerwowa na wypadek awarii większej. Ale jak kiedyś patrzyłem, to cena musiałaby mieć "3" z przodu Zawieszana, nie pamiętam, ile ma dokładnie - 4,5-5 m, coś koło tego (dosyć spore gwiazdy ma, większe niż nasza 6-tka też z DF).
Owijarka nasza będzie na sprzedaż (Sipma zawieszana na folie 500 - jeszcze ze "starej dobrej" Simpy, czerwona) jak znajdziemy coś nowszego samozaładowczego. Jeśli nie zależy Ci, żeby kupić na już, to dam znać, jak będziemy się przymierzać do sprzedaży (mam nadzieję, że to będzie w tym sezonie, ale wiadomo - zawsze wyskoczą jakieś pilniejsze wydatki).
Nowy nabytek? Szkoda, że się wcześniej nie zgadaliśmy, bo mamy do sprzedania 4-karuzelowego Deutz-Fahra, miałbyś na miejscu. W sumie bardzo podobna maszyna do tej, nawet chyba ten sam sposób składania i rozwiązanie przegubów. Tak z ciekawości, ile dałeś? Może być na priv.
Żeby to był model prototypu, to najpierw musiałby być prototyp, a nie ma go. Na tych programach nie "powstają" realne części, a mogą powstawać - a raczej ich projekty, bo realne części to powstają z materiału na obrabiarkach. W tym przypadku nie powstało nic realnego, tylko "opakowanie" - Twój pomysł na wygląd kombajnu.
To nie jest prototyp. Prototyp to działający model przedprodukcyjny - czyli maszyna, która została od każdej strony zaprojektowana i obliczona, a następnie wyprodukowana, chociażby tylko w jednym egzemplarzu, aby w praktyce sprawdzić założenia konstrukcyjne. Twoje prace to jedynie wizje artystyczne dotyczące jedynie wyglądu kombajnu, które nie zawierając żadnych konkretów technicznych. Od nich jeszcze baaardzo daleko do prototypu.
Równie dobrze mógłbyś narysować "prototyp" polskiej stacji kosmicznej, lotniskowca albo osiedla na Marsie - tak samo będzie to tylko Twoja wizja, a nie konkretny projekt, a tym bardziej prototyp.
Wikipedia: "Prototyp - pierwotne, najwcześniejsze urządzenie, obwód lub program zaprojektowany i zbudowany w celu zademonstrowania zdolności do budowy urządzenia docelowego."
To raczej nie pech, ale całe szczęście, że miał ten atak akurat w takim miejscu, że nikomu krzywdy nie zrobił - nietrudno sobie wyobrazić, że mógł dostać ataku jadąc przez miasto i np. wjechać w ludzi na chodniku albo zmiażdżyć osobówki na skrzyżowaniu...
Może i porządne, ale mają tę samą wadę, co prawie każde inne: są symetryczne (sama śruba rzymska), więc będą mieć tendencję do odkręcania się. Oryginalne (przynajmniej takie były przy naszym ciągniku) mają jeden bok śruby rzymskiej grubszy, przez co w razie zluzowania odkręcają się najwyżej o pół obrotu - do momentu, kiedy ta cięższa połówka znajdzie się na dole.
Bzdury piszesz. Eternit na dachu, podobnie jak rury wodociągowe zawierające azbest, nikomu nie szkodzą, dopóki nie są uszkodzone. Eternit pyli włóknami azbestu po przełamaniu. Nieuszkodzona płyta jest kompletnie niegroźna dla zdrowia. Co nie zmienia faktu, że warto przy każdej okazji pozbywać się tego materiału, bo technologia jest przestarzała i POTENCJALNIE (w wypadku uszkodzenia, na przykład w razie wichury) niebezpieczna. Ale leżąc sobie na dachu nie stanowi zagrożenia i może leżeć następne ileś lat.
Case i MF na pewno ich, jakiegoś Fendta też kojarzę, ale raczej nie takiego dużego...
@songo, to gdzie Ty masz to pole tak daleko? I ile, że Ci się opłaca jeździć?