A takie pytanie, niekoniecznie związane z dopłatami po nowemu, ale z dopłatami jako takimi ogólnie. Sorry, będzie dłuższy post.
Pół gospodarstwa mam tuzów. Bydło systematycznie od kilku lat zmniejszaliamy i na jesieni ostatnie sztuki pojechały. Całosc pól mam na naturze2000 + część jest na obszarze chronionym ptactwa.
Do ubiegłego roku, jak jeszcze było bydło, miałem tuzy w programie rolnosrodowiskowym. W tamtym roku się skończył i nie jest już u nas dostępny (tylko derkacz, a czy w tym roku się coś zmieni, to dopiero w marcu mają mieć szkolenia).
Chciałem część tuzów - lepsze, równiejsze kawałki - przeorać i obsiać. Napisałem do agencji do biura wojewódzkiego (regionalnego) z zapytaniem czy mogę i z ogólnym opisem sytuacji + zadeklarowałem, że mogę się zobowiązać do założenia tuzow w innej lokalizacji tak, że ogólna ich powierzchnia na gospodarstwie się nie zmieni. Odpowiedź była w skrócie, że nie moge, ale ewentualną zgodę może mi wydać rdoś. Napisałem do rdosiu, a ten mi w skrócie odpisał, że on nie jest od doradzania mi, co mam robić ze swoimi gruntami i zwracać się z tym do agencji..
Pojechałem do biura powiatowego - babka rozłożyła ręce - nie wie i za specjalnie chęci pomocy nie było.
Rozmawiałem z osobami, które ogarniaja mi wnioski (byli pracownicy agencji i odr) i ci powiedzieli mi, że oni nie znajdują wprost nigdzie zakazu, dodatkowo rozmawiali z botanikiem i ornitologiem, ktorzy przygotowują dokumentację do wniosków i ci też niby powiedzieli, że w przepisach nie ma nigdzie wprost zakazu, że są tylko "wskazania" itd, ale że generalnie nie ma nigdzie "twardego" zapisu o zakazie likwidacji tuzów. Osoby od wniosków mówiły, że ich zdaniem agencja nie powinna się przyczepić, a nawet jeśli, to w najgorszym wypadku każą przywrócić do stanu poprzedniego, ale że w razie "w" to będziemy się przerzucać pismami. Czyli w skrócie - orać, siać będzie dobrze, a nawet jak nie, to co najwyżej po zbiorze wsieje trawę i tyle.
Na jesieni "na próbę" koło domu z pół hektara - taki kawałek, który ułatwia mi pracę (rozdzielał dwa kawałki ornego) + najrówniejszy kawałek ziemi stalerzowalem i posiałem poplon ozimy, a na wiosnę chciałem owies. Więcej nie likwidowalem na wypadek jakby jednak agencja się przypierniczyla.
Jeszcze póki było bydło + tuzy w malowymagajacym programie, to było ok. Część się spaslo swoimi sztukami, czesc zrobiło pasze, część sąsiad wypasl - wymagania do programu spełnione na spokojnie, bez walenia w uja, jakaś dodatkowa kasa też z tego była. Teraz wychodzi na to, że nie mogę zrobić z połową gospodarstwa nic. Ani z tych starych traw żadnej wartościowej paszy się nie pozyska, żeby np sprzedać, ani sąsiad nie ma tylu sztuk, żeby całość wypaść. Ani nie ma u nas nikogo, komu można by było to wydzierzawic. Teraz gola dopłatą, to przecież ile kasy pójdzie na zbiór, jakby chciał to zrobić "prawidłowo", a nie tylko przelecieć mulczerem (co też przecież takie tanie nie jest).
Widzicie jakieś wyjście z tej sytuacji? Ewentualnie czy agencja moze wyciągnąć inne konsekwencje niż nakaz przywrócenia do stanu poprzedniego?