Kurcze to tak też nie jest czarno białe. Na początku tygodnia się ugadalismy, że środa/czwartek skosi u siebie i w piątek zjedzie do mnie i w zależności jak grafiki nasze - piątek/sobota kosimy. W czasie koszenia wyszło, że to co zaplanował na środę/czwartek, to jeszcze dziś kosi. Niby jakieś awarie, niby legi. Z jednej strony nie mam powodów, żeby mu nie wierzyć, ale z drugiej strony też mogl dać znać wcześniej, jak widział, że się nie wyrabia. Ale to to wszystko ch*j - ten drugi znajomy, co wczoraj mi powiedział, że w niedzielę przyjedzie, to dziś po południu zadzwonil, że nie przyjedzie, bo gdzieś u obszarnika kosi 😐I taka o to robota. Już nie wiem czy to bardziej się z tego smiac, czy jednak plakac.
Dlatego zazdraszczam wszystkim, którzy piszą że tak łatwo u nich o usługę.
Nie, no ja z płatnosciami nie mam problemów. Ale tak to u mnie wygląda - mali mają małe kombajny i większość nie jeździ nawet na usługi, a wieksi zamiast jechać na te kilka hektarów do małorolnego, wola u dużych dorabiac.
Coś czuję, że w przyszłym roku zęby w tynk, ale jakikolwiek kombajn będę kupował z powrotem.