Powoli
Przyjechal sąsiad, wyciagnal mnie. Obejrzeliśmy - pękł z tyłu, z przodu trzyma (przynajmniej tak na szybko oglądając to wygląda, nie wiem co będzie jak rozbiórek). Ruszyłem żeby się naprostowal i powolutku popyrkalem do domu.
Ehh no i znowu elaborat 🤦
Jest to ciężkie pytanie. Zwłaszcza w sytuacji gdy jeden stoi popsuty
A na poważnie to ciężko tak jednoznacznie powiedzieć. Case mam krótko, ale:
- jest dużo cichszy w środku
- jest dużo szczelniejszy
- wspomaganie chodzi dużo lżej niż nowy orbitrol w zetorku (w polu to plus, na drodze, dla mnie, minus)
- widoczność no lepsza w casie, bo w zetorku do tyłu to jakaś makabra
- skrzynia biegów - szczerze, to dla mnie jest wygodniej tak jak w zetorku, czyli wajchy po dwóch stronach fotela. Po prostu jest szybsza w obsludze, jeśli przy zmianie kierunku trzeba zmienić jeszcze bieg
- moc, uciąg itd to wiadomo, że case - 6garow, mocniejszy, cięższy. Ale nie jest to jakaś przepaść. Różnica jest taka, że case chodzi z maszynami od zetorka tak, jakbym chciał żeby zetorek z nimi chodził 😅 czyli czy to pług czy talerzówka - prędkość, która dla zetorka jest absolutnym maxem przy dobrych warunkach, to dla case jest żadnym problemem zrobienie tych 2km/h szybciej
- spalanie w orce wyszło tylko nieco lepsze dla case
Jakbym nie miał już zetorka zrobionego i pewnego, to raczej na moje hektary bym się na samego case nie zdecydował. To już jednak staruszek i też w zasadzie wszystko może się zepsuć. Części w sklepie u mnie nie dostanę nic (nawet filtrów nie mieli). A np regeneracja pompy, z tego co mówią internety, to okolice 4k.
Ogolnie to wiadomo, że case jest lepszym ciągnikiem, ale na nieduże gospodarstwo nie wiem czy jest lepszym wyborem.
No i zetorek (ogólnie 4ki z ciężkiej serii) zawsze bardzo mi się podobały wizualnie. Moim zdaniem są takie..hmm proporcjonalne. Taki mały, ale byk (nie żeby dla case czegoś brakowało)