Skocz do zawartości

daron64

Members
  • Postów

    7898
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez daron64

  1. @KlimekPL powiedz no Ty mi, dobry człowieku, jak rozbierałes przedni most to: - jakieś pułapki (sam robię)? - zdjalem wał, podnoszę przod, rozbieram na zwrotnicach i obie zwolnice z krzyżakami i walkami wychodzą? Tzn nie ma żadnych zabezpieczeń od środka? Łożyska wymieniałem, czy zostawiałes stare? Wziąłem się za ten wyciek, no ale tak jak mówiłeś - nie wyjmę tego uszczelnienia do przodu (tzn do tyłu) - muszę cała przekładnie (czy jak by to fachowo nazwać) wyjąć. Czyli muszę najpierw półosie wyjąć. Ale one są tylko wsunięte? Do wymiany mam ten simmering (dostanę to to gdzieś w ogóle?) No i wałek ma taki luz jak widać 🤔 do tego z jednej półosi mi cieknie, no ale jak rozbióre to już wszystko wymienię. VID_20230317_105103450.mp4
  2. daron64

    Owies jak uprawiać?

    Jak znasz pojemność danej maszyny i gęstość tego, czym te maszynę zasypujesz, to nie trudno sobie policzyc. Żeby w 1000l rozsiewacz weszlo Ci 600kg owsa, to albo musiał mieć rekordowa gęstość, albo dobra kupka na srodku. Rok temu działkę koło mnie uprawiał taki dzierżawca (~400ha wszystkiego). Zawsze waluje po siewie - w tamtym roku mu zabetonowano tak, że wschody były straszne. Ja mam lekkie wały, to też walowalem ile dałem radę, ale nie zdarzyło mi się żeby było zabetonowane. Ale też największą różnicą była po wschodach właśnie. Później jakos nie było widać różnicy gdzie było, a gdzie nie było wałowane.
  3. @mf362 znajomy mówił, że kiedyś jak jej używał, to nie chciała odbić i mieli problem z rozłączeniem i już nie próbowali. Także wolałem nie ryzykować. No i narazie nie było potrzeby. No może jak mi ten przód padł, to może by wtedy pomogl
  4. To pytanie o to jak on to obrabiał było bardziej z tych retorycznych - nie mam 15 czy 20lat i wystarczająco dużo się po tej glinie naskakalem 60tka z bronami, żeby wiedzieć ile zdrowia i czasu to kosztowało. Fakt faktem - kiedyś na wszystko był czas, pomimo małych maszyn i większej ilości wszelakiej zwierzyny. Tylko kiedyś też w domu siedziały 3, nawet 4 pokolenia i pracowali wszyscy. Każdy miał swoją robotę. Teraz jak pojadę w pole, to już innej rzeczy w tym czasie nikt za mnie nie zrobi. Ale jak jeździ się po ludziach, to tego mi bardzo brakuje - tego, że życie tak wolniej leciało. Ale w niektórych miejscach nadal tak jest. Co do ognia w d*pie, to mam takiego znajomego - zawsze musiał być pierwszy z każdą, dosłownie każdą robota. Ja robię jak mi czas pozwala. Nie żyje z gospodarki, to nie mam ciśnienia, ale też chciałoby się żeby jakieś efekty ta praca przynosiła, a nie była tylko drogim hobby. To ja zostawiłem 60 i 7012, bo ursus bez kwitu, dużo rzeczy do zrobienia to szkoda sprzedawać, a zetorek to ojciec nowego kupił, to żal. Po zakupie dużego zetorka małymi nie robię praktycznie nic. W 60 zrobiłem część rzeczy, padła kolejna - stoi chyba drugi rok nieużywana, tylko przestawiam z miejsca na miejsce. 7011 zrobiony silnik, skrzynia, nowe opony, wszystko przejrzane - padła przekładnia - rok stoi nieużywany. No i powiem, że nie brakuje mi w pracy żadnego z nich 🤷 zobaczę jak z kasa wyjdę, może ten orbitrol mu założę, to ożyje. U nas tak naprawdę dopiero zaczęli ruszać. Widziałem znajomy świeże koleiny poryl, wujek w rzepaku też świeżo wjechane. Ale to pojedyncze przypadki
  5. @mf362 Ja w zasadzie od kiedy kupiłem 8145, to praktycznie wszystko nim robię. Jeszcze na moich glinach, gdzie długo jest mokro, to nie wyobrażam sobie jak mocno czasowo ograniczałby mnie przymus korzystania tylko z ciągnika bez napędu. Naprawde nie wyobrażam sobie jak ojciec całe życie ogarniał te gospodarke dwoma małymi pierdkami bez napedu. Teraz, pomimo że i zetorek i case to przecież staruszki, ale jednak robota bez porównania do ciągnika bez napędu. Ale np wujas pomimo, że ma np 914, to woli rozsiewac i pryskać 60tka 🤷 Case zrobił swoje, teraz dalej na serwis - ten przód będę uszczelnial. Najbliższy zabieg to skracanie/t1/odżywki, ewentualnie poprawka na chwasty, ale narazie wygląda pod tym względem ok. A co do kolein, to naprawdę jakby nie to, że to debiut rozsiewacza i robiłem poprawke, to w zasadzie poza zastoiskami wodnymi byłoby bez śladu przejazdu
  6. Panika? Niespecjalnie. Troszkę byłem zawiedziony, że przed tym śniegiem mi się nie udało. Ale teraz jeszcze sporo wilgoci, ma być ciepło, jeszcze dziś jakism deszczem ze śniegiem pokropiło, także źle nie będzie. Zaraz biorę się za lekture Do kurzenia się to jeszcze u nas daleka droga. Do roboty jechałem, to u dzierżawców (setki ha rozrzucone po kilku gminach) jeden ciągnik pod wieczór jeździł z rozsiewaczami i tak dobrze w błocie uwalony był. Inny (~2k ha), dopiero świeże ślady w rzepaku widać. U nas generalnie nie widzę pośpiechu. A co do prognoz, to i u nas nie pokazują deszcze. Ale z drugiej strony zmieniają te prognozy z dnia na dzien
  7. To u mnie wtedy najlepsze kawałki oddaly koło tych 6t, ale te słabsze to tam miejscami to po 2 pewnie wyszło. Ja osobiście dwa razy przejechalem się na tym, że zostawiłem słabo wyglądające zboże. To co u Ciebie na pierwszym zdjęciu to dobrze wygląda. U mnie te gorsze, to było po prostu siwo Jak tyle - na 8ha myślę, że z 10 kawałków 10-20 metrowych, gdzie koleiny wyrabiałem - ale to wszystko koło stojącej wody. Przed tym ostatnim śniegiem było luks - sucho, a po śniegu masakra - każdy dołek z wodą. Ale, że to do mnie? Ja uważam, że u każdego jest inna sytuacja. Inny termin będzie dla kogoś z Wielkopolski i z Podlasia, ktoś sial we wrześniu, ktoś w listopadzie, ktoś ma większe zasobności, ktoś mniejsze, w jednym miejscu jest inny przebieg pogody niż u w drugim, do tego zawsze może coś wyskoczyć. Ciężko, moim zdaniem, tak arbitralnie komuś powiedzieć, kiedy dla niego jest odpowiedni termin.
  8. A ja nie mówię, że masz przesiać. Kwestia tego jak mocno zboże dostało. Pisałem, że tak gdzieś słabiej, to było fajne zboże. Ale te takie najgorsze miejsca, to naprawdę aż żal było potem patrzeć. Nie mam zdjęć na tym telefonie żeby pokazać.
  9. U mnie też odbijalo, ale na obsadzie odbilo się strasznie. Drugi raz bym nie zostawił. No ale to kwestia tego, jak mocno jest zaatakowane
  10. @warchest Poka zdjęcia. Napewno pleśń? U mnie chyba 3 sezony temu było sporo pleśni - ale to ziarno zaprawiane byle czym (bo pierwszy raz), a zimą najpierw dowalilo śniegu, a potem dopiero przyszedł mróz i tak to się kisilo wszystko pod przykryciem dłuższy czas. Miejscami tylko delikatnie dostalo zboże, miejscami bardzo mocno. Zostawiłem wszystko. Gdzie było lżej zaatakowane - było bardzo ładne zboże, gdzie było bardzo dużo pleśni, to w zasadzie darmowa robota - mało roślin się uratowało - samo zboże ładne, ale nie było obsady, zielsko nie miało konkurencji. Generalnie był nieciekawy widok. Potem już używałem kinto cały czas i bez problemów. W tym roku też trafiał się śnieg, który spadł na niezamarznieta glebę, ale leżał krócej. To zdjęcie powyżej to masz borwo siane koło połowy września. Zboże po zbożu.
  11. Nie ma jak zapach saletry o poranku Może późno, czy jak niektórzy piszą - za późno. No ale trudno, będę musial z tym żyć. Swoją drogą, chyba prawie wszyscy rolnicy, w tym większość obszarników lokalnych będzie musiał się zawijać po tym sezonie - w gminie nie widziałem nikogo, kto by rozsial azot. Chyba, że faktycznie - doszli do wniosku, że jest już za późno i szkoda go w ogóle dawac 🤔🤔 dwie gminy obok najwięksi ruszyli przed tym ostatnim śniegiem. Ja jakoś zawsze 10-20 marca ruszałem, w zależności od pogody. Miałem teraz przed tym śniegiem, no ale jak to zwykle - coś się musiało sp***dolic. -2 nad ranem - jakbym załatwił to na raz, to praktycznie wszędzie po wierzchu, ale że nowy rozsiewacz i dość ciężko było mniej więcej wyjść z dawką, to na części musiałem zrobić poprawkę - wtedy już koła się odciskały mocno, ale bez kolein. Tzn w suchych miejscach, bo w mokrych to po pierwszym przejeździe wiadomo jak. Siadlbym tylko w jednym miejscu, dużo nie brakowało, ale jakoś sie wydrapał i tam największą koleina. Reszte mokrych miejsc mijałem w miarę bezpiecznej odległości. W ogóle na dużej skrzyni uja widać ile tego nawozu idzie, to na pierwszy hektar poszło mi..no dużo mi poszło. Zboże miejscami też duże i z mrozem ciężko było ocenić dobrze, czy równi rozsiany. No nic - za parę tygodni się okaże. Jak nie wrzucę żadnego zdjęcia do czerwca, tzn że ch*jowo się rozsialo 😅
  12. Pamiętam o Tobie nic się nie odzywała, się dziś już do niej pisałem
  13. Oczywiście żadna z prognoz im się nie sprawdza. Jutro i pojutrze pokazują ostatnie, w najbliższym czasie, noce z niewielkim mrozem. Chyba trzeba będzie jechać póki wilgoć jeszcze jest, bo potem pokazują już różnie - bez opadów do końca miesiąca, albo trochę opadów na przełomie tygodni najbliższych. Do tego teraz za***iste ocieplenie, a później znowu ochlodzenie
  14. To, że to wóz to widzę. Ciekawe ile sama taka paka jakby poszukać. @bratrolnika jaki blachy dawałeś na burty? Bo sobie przeglądam ogłoszenia i jakaś firma wrzuciła cennik. Patrzę - kurcze jakoś tanio. A tam dalej, że do blachy 1.5 juz dopłata
  15. Jeszcze ten znajomy od zulu opowiadał, że pierwszy ciągnik duży jaki kupili to Fendt (bodaj jakaś 600). Mówił, że to co ten ciągnik w lesie przeżyl, to jest naprawdę pod wrażeniem tego jak twarda to maszyna. Mówił, że w zasadzie on zbudował im firmę. https://www.olx.pl/d/oferta/przyczepa-rolnicza-jednoosiowa-CID757-IDTzwDz.html Fajny dyszel. Podoba mi się https://www.olx.pl/d/oferta/przyczepa-rolnicza-CID757-IDTzhMW.html Tez ciekawe 😅
  16. Będę nudny i powtórzę (znowu), to co znajomy - właściciel zulu - mówił mi kiedyś "Darek, nigdy, ale to k**wa nigdy, nie kupuj ciągnika, który robił w lesie" Za dzieciaka pamiętam, jak po drzewo się pojechało i znajomy dorabiał na zrywce. Miał ursusa 4t, i Zetora 6t. Pod górę ursus z dłużyca się zakopał po os. Zetorkiem cofnął i jeno świst...nawet dymka nie puścił (przy ajmjiej tak to zapamiętałem). Pamiętam jak dziś jak stałem z rozdziawioną morda 😅 zwłaszcza, że domu była tylko 60 i 7011, to taka moc robiła piorunujące wrażenie
  17. A to u mnie w obu zwolnicach są od tylu
  18. Po wymianie tych plastikowych pierścieni/sprzęgiełek na nowe - taki luz między jednym talerzem, a drugim. Chyba akceptowalnie? Olej wszędzie jest, to na wiosnę jeszcze zostawię, bo w sumie tylko 4rozsiewacze będę miał do wysiania, a potem i tak od spodu trochę chce rdzę poczyscic i zabezpieczyć, to wtedy powymieniam wszędzie. Jak nigdzie żadnych luzów pod ręką nie czuć, to jest sens rozbierać przekładnie i profilaktycznie wymienić wszystkie łożyska? Czy jak chodzi ok, to sobie roboty nie szukać? VID_20230311_132301689.mp4 Zęby w głównej przekładni też chyba nie wyglądają źle
  19. Wczoraj i dziś 🙆 na ziemi ciut mnie, bo troszkę rozmarzlo, trochę wiatr rozwial
  20. Produkujesz i wprowadzasz na rynek towar to bez problemu mogą Cie namierzyć. Co byś nie sprzedawał, przecież jest wystawiany dokument z tym związany. Za pięknie (a może jednak nie?) by było jakby można było sobie wprowadzić do obiegu jakaś żywność i nie szloby namierzyć jej źródła. Co do drapania się po głowie - na to bym nie liczył. Albo inaczej - pewnie byłaby redukcja etatów, ale tych na samym dole. Kierownik nie straci stanowiska, tylko wywala parę osób, najniżej uposażonych, ktore faktycznie wykonują jakaś pracę, ich obowiazki rozbije się na innych najniżej uposażonych, którzy będą mieli jeszcze więcej roboty, a Ty po przyjściu do danego urzędu będziesz jeszcze bardziej wkurwiony, bo wszystko będzie trwało jeszcze dluzej i tyle.
  21. Mnie tam wk***ia nalewanie do przelewu z boku. Moim zdaniem do zwykłego sprawdzania, napełniania - mało praktyczne. W skrzyni widzę z tego tylko taki plus, że podłogę w kabinie mam całą, wiec jest ciszej. Tylnie zwolnice też beznadziejnie, jeszcze do tego łebki śrub są dość płaskie i trzeba uważać, bo łatwo omknac klucz. No ale jak pisałem - to pierdoły w sumie
  22. Naśmiewanie się z twojego lizania się po własnych jajach i twojej propagandy sukcesu nazywasz cwaniakowaniem? Jak już to może trochę głupotą, bo tracę bezpowrotnie kilka chwil swojego życia żeby wdawać się w utarczki słowne z jakimś pozal się Boże zapatrzonym w siebie specjalista z internetow, który i tak nie zrozumie nic z tego, co sie do niego pisze. A tak co do plucia sobie w brodę - jakbym miał rozsiane - super. Nie mam jeszcze rozsiane? 🤷 Rozsieje w tygodniu. I wiesz co to zmieni w moim życiu? Dokładnie nic. Nie muszę zbierać po x ton, nie muszę być najlepszy, nie muszę być najmądrzejszy, nie muszę podejmować samych dobrych decyzji, nie muszę tez łazić po polach sąsiadów żeby wrzucać w internety zdjęcia ich upraw w celu polechtania własnego ego. Przecież w jego przypadku z gory wiadomo, że zrobil najlepiej 🤷
  23. Jak czasem w zetorku, czy bizonie mam wrażenie, że tak w fabrykach chyba mieli jakieś konkursy na najbardziej bezsensowne rozwiązanie. Ale po zakupie case widzę, że to był jakiś ogólnoświatowy konkursy 😅 Ja narazie tylko z przodu coś tam grzebałem, ale - spuszczanie płynu chłodniczego - co za pojebany pomysł, żeby trzeba było demontować boczna osłonę i wykręcać śrubę i zalewać wspornik, bo żadnego wyprowadzenia gdzieś na bok nie ma. A z drugiej strony od węża - tak mało miejsca, że ciężko go zdjąć/założyć bez odsuwania chłodnicy, do tego to samo - nie ma jak spiscic z tej strony. Spuszczanie z blok? No k**wa - pewnie, że zwykłą śrubka za filtrami i zalewasz sobie cały korpus. Nie wiem jak mam bez zalewania połowy garaży spuścić w nim płyn, jak np coś z chłodnica robię. - elektryka pod deska rozdzielcza - jakiś k**wa dramat. W zetorku mogę sobie w zasadzie cały kokpit rozebrać w jedną chwilę i dostęp jako taki jest do wszystkiego. Tutaj zdejmiesz boki szybko, ale ch*ja widać i ch*ja dostęp jest. - oleje - no k**wa prawie wszędzie żadnego bagnetu, miarki, korka do zalewania od góry - wszystko z boku i na przelew - wlew oleju silnikowego oczywiście pod maską, do tego jak dla konusa jak ja - wysoko - otwieranie maski - no już nie mogli do uja wyciągnąć tego wydechu na bok? A tak to coś robisz i chcesz otworzyć maskę - albo leć po rękawiczki (jak akurat nie masz), albo czekaj aż ostygnie - boczne kratki na milion śrubek przykręcone - w ciężkiej serii dużo wygodniej - głupia te świece płomieniowa żeby wykręcić musiałem podginać przewody paliwowe, bo haczyly - chcialem profilaktycznie (jak sprawdzałem czy paliwo się nie cofa) wymienić przewód metalowy od pompki ręcznej, do filtrów - no k**wa zapomnij - tak powyginana, że musiałbym inne przewody wykręcać żeby ją wyjąć No to tyle, co mnie najbardziej wkurwialo. Niby nic strasznego i żeby tylko takie rzeczy mnie denerwowaly, ale takie pierdoły z czasem najmocniej wk***iają
  24. Wzór bieżnika wygląda trochę na vredesteina
  25. U mnie tak samo jest. W ogóle jak coś tam przy nim grzebałem to polemizował bym z tymi wszystkimi, co to się zachwycają jakie wszystko proste i łatwe w zachodnich
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v