Teraz? Myślę, że chwile wczesniej kto dał, ten nie żałuje -u nad w tamtym tygodniu były fajne warunki (i wtedy widziałem pierwsze ciągniki z rozsiewaczami - chyba, że siarczan sypali), teraz jak przyjdzie ocieplenie to chyba w sam raz, jeśli ktoś wtedy ruszył z nawozem.
Od gospodarki do granicy to z całe 4km w linii prostej, ale znajomi mają doslownie przy samej granicy.
Moja do pracy rano jechała, to pisała, że było -9. W dzień ma na chwilę plus się pojawic. W nocy też ma być dobry minus, a od jutra jakieś opady i najpierw lekkie ocieplenie, a potem po weekendzie kilka dni w dzien bardzo ciepło, w nocy ciepło, a potem znowu ochłodzenie. Ale uj wie z tymi ich prognozami. Miałem jechać wczoraj choć ustawić rozsiewacz, ale dowalilo śniegu fest w nocy, w dzień stopniała większość, ale zrobiło się błoto.
U mnie z niedzieli na poniedziałek taki przeskok pokazują.
Coś tam ma padać od jutra rano. Dziś córe do dentysty jeszcze (pół dnia z głowy) - chyba rano podjadę na wieś może do tej 10 coś troszkę na polu rozsieje na próbę chociaz zobaczyć jak rozsiewacz rzuca, a potem wieczorem skończę koło domu i jutro rano drugi kawałek.
Wczoraj przy ciągniku robiłem - jak przypierdolilem w obudowę kierunku, łeb rozciąłem, głowa krwią zalana - to już odpuściłem robotę.
W ogóle wczoraj z wujkiem coś rozmawiam i mówię, że mialem siać, ale ta prognoza pogody nie ułatwia decyzji. Wujek na to, że teraz to można siać mocznik, a nie saletrę, bo mocznik akurat za te 3-4tyg zacznie działać, a jak saletrę koniec marca posieje to będzie dobrze. Mówię, a czemu nie teraz? Bo zimno. Pytam czy myśli, że wegetacja już ruszyła, czy jeszcze nie. Mówi, że ruszyła. To lepiej żeby to zboże miało już dostęp do nawozu, czy lepiej żeby sobie głodowała? Cisza..🤷
U nas tak naprawdę tylko najwięksi obszarnicy (i to nie wszyscy) ruszyli z nawozami. Rozmawiałem z sąsiadem, to mówił że też miał już ruszać, ale jakaś robota wazniejsza mu wypadła, no i jeden chłopak z wioski obok coś tam widziałem, że nawozy pod wiatą przestawiał. A tak to cisza spokój na wsi.