U nas prawie wszędzie tak, że póki starzy robią, to jeszcze się to kręci. Młodych, którzy tak na poważnie tylko z gospodarki żyją, to w całej gminie na palcach jednej ręki bym policzył. Większość gdzieś pracuje, rodzice robią na gospodarce, młody po robocie pomaga i jakoś się to kula. Jak starzy nie będą mieli już sił, albo chęci, to produkcja zwierzęca od razu leży cała. Wszyscy tylko ziemię będą obracać.
Sąsiad ma 4synow - każdy pracuje. Żona zmarła, no i ile on sam to będzie ciągnął? Juz z dojnych zrezygnował, z opasami będzie się bawił, bo jednak mniej roboty. Matula też z dojnych rezygnuje, jak się uda to w przyszłym roku chce żeby wszystko już wyprzedała. Wujek ryje nosem po ziemi bo kredyty na ziemię trzeba spłacać - też już z sercem nieciekawie. Przykłady można mnożyć. Tak jak u mnie w gminie to kwestia parunastu lat i rolników żyjących tylko z ziemi to na spokojnie jedną ręką policzysz.