Ja już się zastanawiałem czy nie pogadać z typem, który przez miedze dzierzawi 20pare ha, czy by moich 10 nie przygarnął. Zostawił bym sobie tuzy, z którymi niespecjalnie mam co zrobić i koło domu by z 5ha ornego nazbierał, to akurat na tira zboża by było i człowiek by żył spokojniej.
Miałem Tobie odp, ale napiszę pod postami niżej 👇
Mieliśmy truskawki, gdzieś niecałe 1.5ha. Ojciec bardzo spoko podchodził do ludzi, z każdym pogadał, nikogo nie gonił, nikogo się nie czepiał, każdy zbierał ile chciał, od której, do której chciał, płatne zaraz po robocie, robiliśmy wszyscy razem. Przychodzili ludzie, którzy np potrafili na luzie w 2osoby zarobić ~5stow, a byli tacy, którzy w przeliczeniu na osobę połowy tego nie zbierali, a potrafili np wziąć więcej kasy (bo ojciec nie miał drobnych) i już się więcej nie pokazać, a po tygodniu zadzwonić ile płacimy i ile jeszcze się nazbiera, no i oczywiście nie przyjsc już. Byli tacy, co cały sezon zbierali tylko u nas, a jak nie zbieraliśmy w jakiś dzień, to ewentualnie jechali dalej, a byli tacy co przyszli na jeden dzień i już się nie pokazali, bo jakiś gospodarz dawał 10gr od kobiałki więcej (ojciec zawsze wypytywał ludzi ile, gdzie płacą i podnosil do tych wartości, tylko to tam zwykle był dzień zwłoki). Czasem zaczęło przychodzić coraz mniej ludzi, zmniejszalismy pole, a jak ojciec zmarł, to po dwóch latach zaoralem wzzystko. Było to jeszcze przed era pisowskiego dobrobytu. Chodzi mi o to, że pisanie, że ktoś nie miał ludzi, bo zgrywał bambra jest głupotą.
Inny przykład, bardziej współczesny - rozmawiam ze znajomym, pytam czy nie chciałby przyjść kamieni pozbierać, mówię że nie wiem jak się płaci, ale myślę 20-30zl/ha mogę dać. On, że spoko. Ja na to, ale że chodzi mi o uczciwa pracę - przyjść i parę godzin rzetelnie zbierać, nie tylko pochodzić po polu. Odpowiedz znajomego? "A to jednak nie chce".
1) Podawałem parę razy ten przykład. Jeszcze jak w gminie robiłem była kobietą, która miała 5dzieci. Ze swoim chłopem oficjalnie nie była, a w praktyce siedzieli razem. On nigdzie nie pracował (legalnie). Jak przychodzil okres świąteczny, to potrafila wyciągnąć ~7500 zł że wszystkich socjali. Ponad 1000zl na osobę, bez pracy(pomijam kwestie opieki nad dziećmi). Mi niedługo potem urodziła się córka i zmieniłem pracę - pracując w mundurowe, a moja będąc kierownikiem w urzędzie, mieliśmy w przeliczeniu na osobę ~1100, a potem przez dluzszy czas ~1300na osobę 🤷
2) Co do prac ręcznych, to zależy co i jaki areał. Przy wspomnianych truskawkach jeszcze jak zaczynaliśmy, to do 0.5ha wszystko własnymi siłami robiliśmy, ale przy większej powierzchni nie ogarniesz bez pracowników, albo zajezdzisz całą rodzinę.