Powiem Ci, że nie ma dobrej odpowiedzi.
Ja robilem licencjat z administracji i magisterkę na polibudzie, ale na ekonomicznym kierunku. Najpierw pracowałem w urzędzie. Teraz pracuje w miejscu kompletnie nie związanym z moim wykształceniem.
Jeśli nie masz specjalistycznego/technicznego wykształcenia, to kwit magistra stawia Cię na rynku pracy tylko oczko wyżej od tych, którzy tego magistra nie mają, mówiąc oczywiście o stanowiskach związanych jakoś z wyksztalceniem. Wszędzie liczy się głównie doświadczenie. Magisterka może Ci się przydać ewentualnie gdzieś, gdzie są jakieś wymagania odnośnie wykształcenia przy danym stanowisku. Ale jak Ty myślisz o jakimś kursie koparki czy czymś takim, to kwit magistra raczej jest zbędnym bajerem i można go sobie zrobić zaocznie już pracując.
Ja osobiście jakbym mógł, to napewno poszedłbym drugi raz na studia. Nawet takie nie specjalistyczne jednak w znaczącym stopniu poszerzają Twoje horyzonty. Inna kwestia, czy możesz sobie finansowo i czasowo na to pozwolić.
Np moja połowica robiła licencjat z ekonomii, magisterkę z ekonomii, podyplomowke z prawa podatkowego i najpierw w jednym urzędzie robiła za 2k jako kierownik referatu finansów, teraz po jakimś już czasie w innym urzędzie robi na vacie i kontroli zarządczej za 3k. A dziewczyna jest naprawdę dobra w tym co robi i lubi to. Ja pracując nnie w zawodzie, zarabiam (po niespełna 7katach) ~5k (liczac wszystkie premie, trzyasntki itd i przeliczając to na msc) i też robię w sumie to co lubię, a co nigdy mnie nie ciągnęło, przez przypadek w sumie wylądowałem w robocie, w której jestem.
Dlatego też, powtarzając tezę że wstępu - nie ma dobrej odpowiedzi na takie pytanie. Jeśli nie zamierzasz szukać pracy "biurowej", to teraz bym sobie odpuścił, ewentualnie później zrobił zaocznie jakieś studia, żeby tylko mieć kwit. Ale pamiętaj też, że im większa przerwę sobie zrobisz, tym ciężej będzie się zmobilizować do nauki.