Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Mam to szczęście, że mam gleby klas I-III więc nie mam praktycznej wiedzy na temat uprawy warzyw na takich glebach a teoretyzować nie zamierzam. Z pewnością może to być trudne, ale generalnie nie w tym rzecz. Tak jak pisałem wcześniej gość kupił to teraz jego problem jak na tym zarobić. Zapłacił więcej niż komuś się wydaje że jest to warte to od razu afera i wytykanie jakim ciągnikiem czy autem jeździ.

Na zachodzie Europy ziemia jest po 40-60tyś euro i nie widzę powodów do tego by takie ceny (w perspektywie długoterminowej oczywiście) zawitały do Polski.

Nie trzeba więc zarabiać kokosów bezpośrednio na uprawie, można to potraktować jako inwestycję w nieruchomość.

Gdzieś w okolicach 2000r były u nas przetargi na ziemię po PGR-ach, gdzie ceny były <10tyś PLN, duże ładne, płaskie kawałki. Dzisiaj ta ziemia jest warta powiedzmy 50tyś. (a może 60? 80?) W prosty więc sposób można policzyć ile ktoś zyskał kupując przykładowo 10ha.

 

Edytowane przez oregano
Opublikowano

oregano

to ty jestes spekulant a nie rolnik  :D

"nie widzę powodów do tego by takie ceny (w perspektywie długoterminowej oczywiście) zawiały do Polski" 

zgadzam sie  ;) 

Opublikowano

Oregano jak nie masz 6 klasy i jej nie uprawiałeś to nie wypowiadaj sie bo na 1-3 rośnie wszystko na 6 wszystko usycha jak nie pada tydzień.

 

Ale po raz 10 piszę, że to nie jest problem ani Twój ani mój czy komuś coś tam urośnie czy nie. Ktoś kupił to jego problem lub szczęście, nie obchodzi mnie to.

Po raz 10 napiszę też, że na ziemi zarabia się bezpośrednio - zbierając plony oraz pośrednio poprzez wzrost cen nieruchomości rolnych. Nie można tego rozliczać tylko w kategoriach ile żyta urośnie.

Opublikowano

Przy zwierzetach szybciej. Ale nie o to mi chodziło. Kupiłem przez ostatnie 10 lat ponad 20 ha ziemi i w tej chwili od reki kazdy mógłbym sprzedać co najmniej 15 tys drożej. Mój dziadek który miał 92 lata do smierci powtarzał, że nigdy na ziemi nie stracił i zawsze jak kupował on czy mój tato to wydawało się, że kupują drogo. Gdy któregoś razu przeglądałem stare akta to te ceny wydają się smieszne. Np '95r cena za ha 16 tys dzisiaj od ręki po 60 mógłbym dostać. Dodam, że nie jestem zwolennikiem kupowania ziemi za wszelką cenę ale często płacenie dużych pieniędzy za ziemię ma sens.

 

w połowie lat 90-tych ojciec za 15 tys.  zł kupił zapuszczone gospo 42 ha. pamiętam, jaka bieda wtedy była, jak to wtedy było dużo pieniędzy za ziemię, którą nawet pies z kulawą nogą się nie interesował i jak matka gadała, że to głupota i po co i na co? dziś 1/2 ha kupi się za to.

 

przez ostanie ponad 10 lat z bratem podwoiliśmy to (w różnych cenach)  i teraz skupiamy się na normalnych maszynach. jest przez miedzę do wzięcia kolejne 3,3 ha (większość IIIb)  za 70 000, ale odpuszczamy na razie...

Opublikowano

ja nie kupuję pól gorszych niż 4a chyba że glina , nie mam cierpliwości do słabych pól kiedyś miałem w dzierżawie 20 ha 4b-6 i tam kosiłem 5 t QQ a na swoim 14 t , pszenicy nie dało się tam zasiać , osobiście uważam że pola 4b i w górę na słabym podłożu nie powinny więcej jak 20 tyś kosztować

może i niepowinny ale kosztują 

A unas za 1 klasę dają 30 k a za 3klase 23 max bo nikt się nie wcina się drugiemu znajdują się wariaci ale zadko co dają 40 jeden potentat odnas jak ktoś mu zaproponuje ziemię do kupna to mówi daje 25i biorę a jak więcej to spierdalaj zresztą każdy tak mówi :-)

i dlatego jest normalnie bo to kupujący powinien dyktować warunki,a nie ceny k**wa z d*py pola po zaciągane jakoś to powinno być uregulowane z góry bo do ch*ja nie podobne 

Opublikowano

,a nie ceny k**wa z d*py pola po zaciągane jakoś to powinno być uregulowane z góry bo do ch*ja nie podobne ...........

 

taa, ceny powinien rząd ustalać co?  na wszystko? na prawdę?  to już  było

tęskno do socjalizmu co, czy ty wiesz co piszesz

Opublikowano (edytowane)

Dla mnie te ceny są zabawne. Niech kupują i niech kosztuje 100 000 za ha wtedy od razu sprzedaje wszystko

Edytowane przez zkordalski
Opublikowano

ziemia jest tyle warta ile ktoś zapłaci, choć osobiście za ziemie 1-3 nie dałbym więcej niż 30k za ha

Opublikowano (edytowane)

Dokładnie u nas teraz jest na sprzedanie 1 klasa po 50 a plon średni tam coś koło 5-6 ton sypie powodzenia w interesach . Uważam tak samo próg opłacalności to 30 za ha Max więcej to lokata kapitału jak się nie wie Ci z nim zrobić bo brać kredyt i tyle płacić to dla mnie debilizm ale jak kto lubi ☺

Edytowane przez zkordalski
Opublikowano (edytowane)

Tak, jeśli miałbym coś sprzedawać to takie ziemie jak u mnie to 25 tyś/ha, 2-3 klasa, glinka, less. Na szczęście głupich tu nie ma i powyżej to tylko by się w głowę popukali i nikt by nie sprzedał

Edytowane przez STIG0013
Opublikowano

Teraz mówisz za drogo i kiedy się zwróci. Nagle może się okazać, że zjawi się obszarnik i zacznie skupować ziemię, a wtedy będzie płacz bo nie ma gdzie kupić ;) i o cenę nikt nie będzie pytał.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Opublikowano

Dokładnie u nas teraz jest na sprzedanie 1 klasa po 50 a plon średni tam coś koło 5-6 ton sypie powodzenia w interesach . Uważam tak samo próg opłacalności to 30 za ha Max więcej to lokata kapitału jak się nie wie Ci z nim zrobić bo brać kredyt i tyle płacić to dla mnie debilizm ale jak kto lubi ☺

Przede wszystkim to zawsze jest jakaś grupa ludzi dla, których jest za drogo. Czy to sprzęt, czy ziemia, czy właśnie ŚOR no i później mamy sytuację, że ludzie z I klasy gleby zbierają mniejsze plony niż ja z IV. Wtedy faktycznie się nie opłaca. Więc mówienie, że to debilizm jest trochę słabe.

Opublikowano

Kula debilizm nie debilizm ale u mnie w Wielkopolsce kopalnia odkrywkowa zniszczyła dziesiątki tysięcy hektarów i płaciła rolnikowi gigantyczne odszkodowania i jeden z drugim co miał 15-20 hektarów dostał nagle kilka milionów to kupowali gospodarstwa odrazu po 100 hektarów i teraz nagle wielkie paniska i windują sztucznie cenę bo oni kupią wszystko. Przykład mojego kolegi za 2.5 hektara ziemia 3 klasa ale zalewowa bez melioracji chciał 40 za hektar i zjawiło sie 2 po kopalni i jeszcze jeden co ma więcej kredytów niż włosów na głowie i tak zaczęli sie przebijać ze chlopak dostał po 78 za hektar. Dla niego super tylko gdzie tu logika? Nikomu z tej 3 ziemia nie przylegała każdy ma po kilka kilkanaście kilometrów ale skupują wszystko na potęgę bo jeszcze zostało sporo kasy po kopalni.

Opublikowano

Nic nie poradzisz, to ich kasa. Z jednej strony może dobrze, że jej nie przepili, z drugiej windują ceny.
Każdy by chciał, że ziemia kosztowała po 20-30tys/ha, ale nie kosztuje. Tak jak i wszystkie inne "komponenty" do produkcji rolniczej raczej drożeją niż tanieją.

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Podobna zawartość

    • Przez karol
      Zapraszam do wypowiadania się na temat prowadzenia rozrachunków z tytułu VAT w gospodarstwach rolnych. Jakie są Wasze doświadczenia?
    • Przez michaloo279
      Witam, przed paroma laty sprowadziłem przyczepę z Niemiec dwuosiową 5t z hamulcami pneumatycznymi. Prawdopodobnie nie była tam zarejestrowana, bo ma max 25 km/h, stąd też brak do niej jakichkolwiek papierów czy też tablicy rejestracyjnej. Czy pójdzie ją u nas zarejestrować? Trzeba robić jakieś homologacje itp.? Bo na internetach da się spotkać wiele różnych zdań na ten temat. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
    • Przez sumek666
      Jak kształtują się ceny nieruchomości i działek rolnych w Waszych okolicach? Może planujecie zakup gruntów w tym roku? A może udało Wam się sprzedać jakieś grunty?
      Zapraszam do dyskusji o cenach i możliwości zakupu ziemi w Polsce i za granicą.
      Kontynuacja tematu:
       
    • Przez mikad
      Jeżeli ktoś jeszcze o tym nie słyszał to UE od września zakaże producentom wędzenia wyrobów wędliniarskich. Nasi włodarze mieli czas na ustosunkowanie się do tego przepisu i być może wynegocjowali by jakieś odstępstwa ale jak zwykle dali doopy. Więcej tu http://www.agronews....rzesadzony.html
    • Przez odszkodowaniarolne
      Cześć wszystkim,
      Dzisiaj przychodzę z tematem, który regularnie wywołuje potężną frustrację i poczucie niesprawiedliwości u każdego, kto prowadzi gospodarstwo. Chodzi o sytuację, w której rolnik – jako właściciel – ulega wypadkowi przy pracy, chce skorzystać ze swojej obowiązkowej polisy OC i... odbija się od ściany.
      Wielu gospodarzy żyje w przekonaniu: „Płacę co roku niemałe składki na OC gospodarstwa, więc jak zatnie mi się prasa, urwie wałek i stracę zdrowie we własnym ubiegłym roku czy kwartale, to ubezpieczalnia wypłaci mi odszkodowanie”.
      Niestety, rzeczywistość prawna w Polsce jest brutalna.
      Polisa OC rolnika chroni przed odpowiedzialnością za szkody wyrządzone innym osobom (pracownikom, pomocnikom, sąsiadom, a nawet członkom rodziny). Jednak z punktu widzenia prawa: rolnik nie może sam od siebie żądać odszkodowania. Jeśli jesteś właścicielem ubezpieczonego gospodarstwa i to Ty ucierpisz, ubezpieczyciel odmówi wypłaty z OC z automatu. Zostaje Ci wtedy tylko (zazwyczaj skromne) świadczenie z KRUS-u lub prywatne NNW, o ile je dokupiłeś.
      Czy to oznacza, że właściciel gospodarstwa jest zawsze bez szans na odszkodowanie z OC? Nie do końca. Istnieją bardzo rzadkie, specyficzne sytuacje (np. gdy współwłaścicielem jest małżonek, a winę ponosi druga osoba), gdzie przy odpowiedniej konstrukcji prawnej udaje się wywalczyć środki.
      Ponieważ temat jest skomplikowany i pełen prawnych haczyków, opisałem tę pułapkę szczegółowo na blogu, wyjaśniając, kto dokładnie może liczyć na pieniądze, a kto zostanie z niczym: 👉 https://odszkodowaniarolne.pl/blog/czy-rolnik-mo%C5%BCe-skorzysta%C4%87-z-w%C5%82asnej-polisy-oc-wyja%C5%9Bniam-pu%C5%82apk%C4%99-prawn%C4%85
      Mieliście już sytuację, że ubezpieczalnia odmówiła Wam lub Waszym znajomym wypłaty z OC, bo poszkodowanym był "właściciel"? Jak Waszym zdaniem powinny wyglądać te przepisy? Zapraszam do merytorycznej dyskusji!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v