Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A więc co byś zrobił z całą rzeszą ,,zdechlaków,, którym odebrałeś prawo do bycia rzeszą biedaków gdzie wszyscy mieli by mało ale po równo?

co bym zrobił? a niby co miałbym z nimi robić? Niech sobie żyją tak jak teraz jak im to odpowiada. 

 

Chyba nie uważasz że każdy ma mieć po równo? Te czasy się skończyły. No ale to co napisałeś to jest właśnie wizja pisu - nowa białoruś.

 

 

A niby dlaczego jak moja rodzina od lat ciężko pracowała i kupowała ziemię i nieruchomości ja nie mogę się rozwijać (już pomijając tego przysłowiowego niemca). Dlaczego ja robiąc na kilkudziesięciu hektarach , do tego mając parę ha maliny mogę jeszcze prowadzić małą firemkę a żona to nawet nie wie ile traktorów mamy bo ma swoją pracę a sąsiad mający 5 ha obsiewa je pszenicą i biadoli że złodzieje z warszawy/niemcy/po/psl/komuniści/demokraci/socjaliści (wybież sobie) go okradają.

 

Wiesz gdzie tkwi sedno : on jest za***nym leniem któremu się należy. Jak mu w lecie pracę proponowałem to mi powiedział że czasu nie ma. Innego jak do pracy na sezon chcę nająć to się domaga kilku piw dziennie. No i sie skończyło. Maliny od kilku lat zbiera kombajn i ukraińcy. A na gospodarstwie pracuje chłopak z miasta w sezonie.

Opublikowano

To świadczy tylko i wyłącznie o twoim egoizmie. Myślisz o sobie i swojej rodzinie, mówiąc że tobie należy możliwość rozwijania powyżej 300ha a sąsiadom którzy mają zaledwie 5 ha nic.

 

Ale zrozum to wreszcie że tak jak ty chcesz teraz zniszczyć swoich sąsiadów 5 hektarowych, bo masz 200 ha i 5 mln w gotówce. Tak samo zostaniesz zniszczony przez zagraniczne spółki które ciebie razem z tymi dla nich śmiesznymi 5 mln wciągną nosem.

Opublikowano

osterlay Ty to już jesteś przedsiębiorcą a nie rolnikiem :>

Opublikowano (edytowane)

To świadczy tylko i wyłącznie o twoim egoizmie. Myślisz o sobie i swojej rodzinie, mówiąc że tobie należy możliwość rozwijania powyżej 300ha a sąsiadom którzy mają zaledwie 5 ha nic.

 

Ale zrozum to wreszcie że tak jak ty chcesz teraz zniszczyć swoich sąsiadów 5 hektarowych, bo masz 200 ha i 5 mln w gotówce. Tak samo zostaniesz zniszczony przez zagraniczne spółki które ciebie razem z tymi dla nich śmiesznymi 5 mln wciągną nosem.

Ja chc ich niszczyć? To może mam dać jednemui drugiemu po 10 ha od siebie żeby było sprawiedliwiej?

 

Ja będę zapier..dalał a mój sąsiad , "obszarnik na 5ha" będzie siedział i czekał aż "dostanie" bo mu się nie chce nasadzić maliny, truskawki czy tam warzyw tylko sieje pszenicę i mu źle. Noż kur..amać - nie każdy może być inżynierem / kosmonautą / lekarzem , potrzebni są też sprzedawcy , sprzątaczki i bezrobotni (nie ujmując nikomu bo żadna praca nie hańbi ale nie można oczekiwać że każdy będzie zarabiał tak samo).

 

Ale najlepsze może być to że cena ziemii drastycznie spadnie - tych co mają kredyty na zakup banki poproszą o dodatkowe zabezpieczenia a ich często może nie być jak ktoś kupował na wyrost. No i co wtedy - PiS znacjonalizuje małym kosztem , bez krzyku wielką ilość ziemii.

 

Myślisz damian że to niemożliwe?  Możliwe , możliwe. I wtedy nie pójdziesz do pracy do rolnika tylko będziesz za jedzenie i drobniaki u proboszcza pracował.

 

 

A o moje "5 baniek" to ty się nie martw bo czekają na chwilę jak hektar będzie po 20tyś , a jak zacznie iść w tą stronę co opisuję to będą one bardzo daleko od łap pisowców.

 

I uwierz mi że gdybym miał 5 milionów w żywej gotówce to rolnictwo byłoby ostatnią rzeczą o której bym pomyślał.

Edytowane przez osterley
Opublikowano

ja rozumiem że są lenie :D ale są też przypadki że ludzie z areałem 10-20ha dwoją i troją żeby się rozwijać, a sąsiedzi obszarnicy 100+ kupują wszystko co się da i podbijają ceny do astronomicznych cen 80tys+

Opublikowano

Teraz mamy czasy że już nierealne jest rozwinąć się z 10ha na 100 czy 200 z produkcji roślinnej. Po prostu się nie da. Jak się ma 10ha to się idzie w stronę owoców, warzyw - pracochłonne ale przynoszące lepsze zyski - i wtedy można rok po roku dokupywać po troszeczku. 

 

Bo jak sobie wyobrazic że z 10 ha pszenicy dokupisz hektar co rok? Przecież 10ha pszenicy nie starczy na przeżycie dla rodziny.

Opublikowano

Jak cie posłuchają to za dwa lata pójdziesz z torbami na tych owocach

Opublikowano

Koniec malin może być szybszy niż się można spodziewać , już w swoim życiu nie takie wtopy widziałem .Wystarczy ,że skończą z zatrudnianiem na czarno do zbiorów .

Opublikowano

Teraz mamy czasy że już nierealne jest rozwinąć się z 10ha na 100 czy 200 z produkcji roślinnej. Po prostu się nie da. Jak się ma 10ha to się idzie w stronę owoców, warzyw - pracochłonne ale przynoszące lepsze zyski - i wtedy można rok po roku dokupywać po troszeczku. 

 

Bo jak sobie wyobrazic że z 10 ha pszenicy dokupisz hektar co rok? Przecież 10ha pszenicy nie starczy na przeżycie dla rodziny.

 

właśnie gdyby nie ludzie którzy wiecznie mają mało ziemia była by po 10tys to taki powiecmy rolnik posiadający 15ha w tym momencie mógłby sobie powoli dokupywać, nikt nie mówi, żeby od razu z 10 robić 100, tylko co roku te 2-3ha mieć więcej.

Opublikowano

Dziś byłem u notariusza i dowiedziałem się, że od 1 stycznia zmieniły się przepisy.

 

I tak zakupując działkę o powierzchni do 1 ha dodatkowo płacimy 2% podatku od wartości (PCC)

 

Kupujący działkę powyżej 1 ha jest zwolniony z podatku, ale tu warunek - po zakupie gospodarstwo musi przekroczyć 11ha.

 

Przykład I:

mam 5 ha swojego pola, dokupuję 5,99 ha np za 150tys zł. Urząd skarbowy kasuje mnie na dodatkowe 3 tys zł. ( wielkość gosp 10,99)

 

Przykład II:

mam 5 ha swojego pola, dokupuję 6,01 ha - urząd skarbowy dostaje 0 zł (wielkość gosp 11,01)

Podatek PCC pobiera notariusz.

A sprawa wyglada nie dokonca tak bo wystarczy miec kilka dzierżaw i powinno sie uniknąc placenia tego podatku.

http://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/prawo/zakup-ziemi-powinien-byc-zwolniony-z-podatku/

Opublikowano

To świadczy tylko i wyłącznie o twoim egoizmie. Myślisz o sobie i swojej rodzinie, mówiąc że tobie należy możliwość rozwijania powyżej 300ha a sąsiadom którzy mają zaledwie 5 ha nic.

 

Ale zrozum to wreszcie że tak jak ty chcesz teraz zniszczyć swoich sąsiadów 5 hektarowych, bo masz 200 ha i 5 mln w gotówce. Tak samo zostaniesz zniszczony przez zagraniczne spółki które ciebie razem z tymi dla nich śmiesznymi 5 mln wciągną nosem.

 

damianie czy to znaczy że Ty się już nie będziesz rozwijał (dokupywał ziemi)? Masz 100+ ha i ponieważ w Twoich okolicach średnia powierzchnia gospodarstw jest jaka jest to Ty teraz pozwolisz się rozwijać sąsiadom żeby mogli godnie żyć i powoli zmniejszać dystans do Ciebie? dobrze zrozumiałem? 

Opublikowano (edytowane)

Jako socjalista pierwszego sortu damian na pewno rozda nadwyżkę nad średnią w jego okolicach. A jak nie to przynajmniej dołoży ze swojego żeby mogli coś podkupić.

 

 

Ale wracając do tematu : u mnie w gminie jest teraz do sprzedania kawałek 1.30 ha , trochę zapuszczony. Cena - 120 tyś. 

 

Myślałem że spadnę z fotela jak to usłyszałem.  Województwo lubelskie - klasa IV. 

 

 

Coraz bardziej zbliżają się w moichokolicach do magicznych 100tyś/ha. To będzie piękna tragedia.

 

 

 

Edytowane przez osterley
Opublikowano

Źle rozumiesz bo ja z 100 ha jestem w jednym worku z moimi sąsiadami mającymi 5 ha, oraz innymi którzy mają nawet i 200 ha.

Kolejny worek zaczyna się od - nie potrafię tego dokładnie określić i nie chcę nic zmyślać - , ale dla przykładu załóżmy od 500 ha

 

I ta ustawa pozwala rozwijać się mi który mam 100 ha, moim sąsiadom którzy mają po 5 ha, po za tym gdyby już do tego doszło ilu ja sąsiadów przebiję - czytaj uniemożliwię rozwój - dwóm, sześciu? bo raczej więcej nie dam rady, drzewa z rosnącą kasą nie mam i wszystkich i  wszędzie nie dam rady przebić a sąsiadów jest wielu. Oraz pozwala się rozwijać jeszcze takim 200 ha którzy przebiją przykładu takich jak ja dwóch. Bo na trzeciego też już im kasy nie styknie.

 

Natomiast uniemożliwia rozwój takim firmom i spółką, które dysponują milionami w gotówce i wciągają nosem na śniadanie, mnie, wszystkich moich sąsiadów 5ha, a tych 200 ha na deser sobie zostawiają.

Opublikowano

tyle że na 50-100-150 czy nawet 200ha cały czas musisz zaiwaniać całe życie a już 300,400,600 pozwala ci po prostu zająć się czymś innym mając dochód z gospodarstwa do dyspozycji.

 

 

Wiem że wielu z was to może zaboleć - ale praca nie jest sensem życia człowieka. Bo można całe życie zaiwaniać a na koniec nie mieć siły cieszyć się życiem.

 

Wątpię, aby kogoś coś zabolało. Obawiam się jednak, że ciebie boli to, iż dla wielu rolników praca w tym zawodzie to jednak w dużym stopniu pasja (zgodnie z powiedzeniem rób to co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia), natomiast w twoim przypadku to zwykły biznes i środek który ma pozwolić na robienie tego co lubisz.

Opublikowano

Trafiłeś w sedno. Z tym że mnie nie boli - cieszę się że ktoś spełnia się w tym co robi. Taki jak ty który nazywa to pasją ale też taki jak ja który robi to tylko i wyłącznie dla kasy ;).

 

 

@damian - to ty coś marnie gospodarzysz jak stawiasz swoje 100ha gospodarstwo na równi z 5 ha gospodarstwem obsianym pszenicą. Myślę że właśnie z tej nieudolności bierze się twoje socjalistyczne spojrzenie na świat. Mimo wszystko - powodzenia życzę.

Opublikowano

Myślę że gdy dorośniesz i pojedziesz na wycieczkę chociażby do czech, słowacji czy węgier, zrozumiesz jakim baranem trzeba być aby myśleć że w skali europejskiej 5 ha a 105 ha to żadna różnica bo jedno jak i drugie świata nie zwojuje. Ba gminy nawet.

 

Do tego czasu życzę powodzenia w wojowaniu świata, nawet z tymi malinami i 5 milionami które cały czas zakładam że masz choć się do tego nie przyznajesz. 

Opublikowano

ale to ty piszesz że to żadna różnica....  tak ja wiem że się nie zawojuje , ale nie mów mi że poziom życia rolnika z 5ha obsianymi pszenicą jest taki sam jak tego co ma 100ha obsianych. Coś musisz robić źle....

Opublikowano

Źle rozumiesz bo ja z 100 ha jestem w jednym worku z moimi sąsiadami mającymi 5 ha, oraz innymi którzy mają nawet i 200 ha.

Kolejny worek zaczyna się od - nie potrafię tego dokładnie określić i nie chcę nic zmyślać - , ale dla przykładu załóżmy od 500 ha

 

I ta ustawa pozwala rozwijać się mi który mam 100 ha, moim sąsiadom którzy mają po 5 ha, po za tym gdyby już do tego doszło ilu ja sąsiadów przebiję - czytaj uniemożliwię rozwój - dwóm, sześciu? bo raczej więcej nie dam rady, drzewa z rosnącą kasą nie mam i wszystkich i  wszędzie nie dam rady przebić a sąsiadów jest wielu. Oraz pozwala się rozwijać jeszcze takim 200 ha którzy przebiją przykładu takich jak ja dwóch. Bo na trzeciego też już im kasy nie styknie.

 

Natomiast uniemożliwia rozwój takim firmom i spółką, które dysponują milionami w gotówce i wciągają nosem na śniadanie, mnie, wszystkich moich sąsiadów 5ha, a tych 200 ha na deser sobie zostawiają.

 

chyba nie chcesz mi powiedzieć że Twoje gospodarstwo ma taką samą moc nabywczą jak sąsiad który ma 5 ha?

ja się pytam o to czy jak się pojawi w okolicy ziemia do kupienia to odpuścisz ją sąsiadowi po cenie minimalnej żeby mógł się rozwijać i stopniowo równać do Ciebie (ponoć jesteście w tym samym "worku")?

 

ja dalej będę twierdził że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - dla Ciebie "uciążliwą" konkurencją są gospodarstwa 200+ha a dla Twoich sąsiadów Ty jesteś taką "uciążliwą" konkurencją. śmiem twierdzić że z średnimi gospodarstwami z twojego regionu przy twoim areale poradzisz sobie bez "drzewa z rosnącą kasą";) tak jak Ty patrzysz na firmy i spółki tak Twoi sąsiedzi patrzą na Ciebie 

Opublikowano

Masz bardzo dobry tok myślenia tylko nie właściwie odczytujesz proporcje.

Wystarczy się rozejrzeć na troszkę większym horyzoncie niż sam powiat aby zrozumieć że pt. siedzenia mój i 5 ha jest bardzo podobny.

 

Moje moce nabywcze są bliższe mocom gospodarstwa 5 ha, niż spółki rolnej najczęściej zagranicznej.

 

Jedno gospodarstwo 100 ha poradzi sobie z 5 gospodarstwami 20 ha. A pozostałe 30 szt. gospodarstw 20 ha będzie się dalej rozwijać, bo to 100 ha już przestanie na jakiś okres inwestować (wykaszać 20 hektarowych sąsiadów) w celu czerpania zysków z już zainwestowanej kasy.

 

A gdyby w okolicy pojawiła się spółka, aby się usatysfakcjonować musiała by poradzić sobie ze wszystkimi 35 szt gospodarstw 20ha, z tym jednym lokalnym ,,gigantem,, 100 ha i dalej czuła by nie dosyt i szukała po kolejnych gminach.

 

Jeśli ze słów nie możesz rozkminić o co mi chodzi to może liczby.

Załóżmy że gospodarstwo rolne czy to spółka, aby czuć się spełnione musi powiększyć swoje zyski o 100 %. Czyli powierzchnię gospodarstwa zwiększa o 100%

 

I na początku jest tak:

1 x gospodarstwo 100 ha

35 x gospodarstwo 20 ha

1 x spółka 1000 ha

 

Łącznie wszyscy razem mają 1800 ha. Na rynku pojawia się do sprzedania 700 ha.

 

Pierwsza opcja, nie ma ustawy wszyscy mogą kupować:

Wjeżdża spółka bierze wszystko, a pozostałe gospodarstwa obchodzą się smakiem i dalej egzystują bez rozwoju, spółka czuje niedosyt bo jeszcze nie powiększyła się o 100%.

 

Druga opcja, jest ustawa która ogranicza kupowanie ziemi przez spółki:

gospodarstwo 100ha przebija 5 konkurentów i im z przed nosa zabiera 5 x 20 ha i dzięki temu ma 200 ha a 5 małych egzystuje bez rozwoju.

Czyli było 700 ha - 100 ha zostaje jeszcze 600ha

Spółka ma kasę ale kupować nie może, gospodarstwo 100 ha już jest nasycone bo już ma 200 ha spija śmietankę dokonanej inwestycji, kolejny wzlot za kilka lat.

Więc przychodzą pozostałe 30 gospodarstw 20 ha i każde z nich kupuje po dodatkowym kawałku 20 ha tak że po zakupie przemieniają się w 40 ha.

 

Więc która opcja twoim zdaniem jest lepsza gdzie się bije średni z watahą małych, czy gdy gigant zadeptuje średniego a watahy małych to nawet nie zauważa?

 

Opublikowano

ale kto sprzedaje te 700ha??skąd się wzięło na lokalnym rynku niezagospodarowane 700ha - czyżby zbankrutowało 70 rolników z 10ha którzy nie potrafili zmienić profilu produkcji?? to jest pytanie!!!

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Podobna zawartość

    • Przez karol
      Zapraszam do wypowiadania się na temat prowadzenia rozrachunków z tytułu VAT w gospodarstwach rolnych. Jakie są Wasze doświadczenia?
    • Przez michaloo279
      Witam, przed paroma laty sprowadziłem przyczepę z Niemiec dwuosiową 5t z hamulcami pneumatycznymi. Prawdopodobnie nie była tam zarejestrowana, bo ma max 25 km/h, stąd też brak do niej jakichkolwiek papierów czy też tablicy rejestracyjnej. Czy pójdzie ją u nas zarejestrować? Trzeba robić jakieś homologacje itp.? Bo na internetach da się spotkać wiele różnych zdań na ten temat. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
    • Przez sumek666
      Jak kształtują się ceny nieruchomości i działek rolnych w Waszych okolicach? Może planujecie zakup gruntów w tym roku? A może udało Wam się sprzedać jakieś grunty?
      Zapraszam do dyskusji o cenach i możliwości zakupu ziemi w Polsce i za granicą.
      Kontynuacja tematu:
       
    • Przez mikad
      Jeżeli ktoś jeszcze o tym nie słyszał to UE od września zakaże producentom wędzenia wyrobów wędliniarskich. Nasi włodarze mieli czas na ustosunkowanie się do tego przepisu i być może wynegocjowali by jakieś odstępstwa ale jak zwykle dali doopy. Więcej tu http://www.agronews....rzesadzony.html
    • Przez odszkodowaniarolne
      Cześć wszystkim,
      Dzisiaj przychodzę z tematem, który regularnie wywołuje potężną frustrację i poczucie niesprawiedliwości u każdego, kto prowadzi gospodarstwo. Chodzi o sytuację, w której rolnik – jako właściciel – ulega wypadkowi przy pracy, chce skorzystać ze swojej obowiązkowej polisy OC i... odbija się od ściany.
      Wielu gospodarzy żyje w przekonaniu: „Płacę co roku niemałe składki na OC gospodarstwa, więc jak zatnie mi się prasa, urwie wałek i stracę zdrowie we własnym ubiegłym roku czy kwartale, to ubezpieczalnia wypłaci mi odszkodowanie”.
      Niestety, rzeczywistość prawna w Polsce jest brutalna.
      Polisa OC rolnika chroni przed odpowiedzialnością za szkody wyrządzone innym osobom (pracownikom, pomocnikom, sąsiadom, a nawet członkom rodziny). Jednak z punktu widzenia prawa: rolnik nie może sam od siebie żądać odszkodowania. Jeśli jesteś właścicielem ubezpieczonego gospodarstwa i to Ty ucierpisz, ubezpieczyciel odmówi wypłaty z OC z automatu. Zostaje Ci wtedy tylko (zazwyczaj skromne) świadczenie z KRUS-u lub prywatne NNW, o ile je dokupiłeś.
      Czy to oznacza, że właściciel gospodarstwa jest zawsze bez szans na odszkodowanie z OC? Nie do końca. Istnieją bardzo rzadkie, specyficzne sytuacje (np. gdy współwłaścicielem jest małżonek, a winę ponosi druga osoba), gdzie przy odpowiedniej konstrukcji prawnej udaje się wywalczyć środki.
      Ponieważ temat jest skomplikowany i pełen prawnych haczyków, opisałem tę pułapkę szczegółowo na blogu, wyjaśniając, kto dokładnie może liczyć na pieniądze, a kto zostanie z niczym: 👉 https://odszkodowaniarolne.pl/blog/czy-rolnik-mo%C5%BCe-skorzysta%C4%87-z-w%C5%82asnej-polisy-oc-wyja%C5%9Bniam-pu%C5%82apk%C4%99-prawn%C4%85
      Mieliście już sytuację, że ubezpieczalnia odmówiła Wam lub Waszym znajomym wypłaty z OC, bo poszkodowanym był "właściciel"? Jak Waszym zdaniem powinny wyglądać te przepisy? Zapraszam do merytorycznej dyskusji!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v