Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

z innej bajki, ostatnio byłem na przetargu z ANR, ziemia prawie 80ha z czego 60ha ornej kl. V i VI cena wywoławcza 10t pszenicy, ustaliłem sobie ze dam maks. 40-50ton, poszło za 150;)

Opublikowano

z innej bajki, ostatnio byłem na przetargu z ANR, ziemia prawie 80ha z czego 60ha ornej kl. V i VI cena wywoławcza 10t pszenicy, ustaliłem sobie ze dam maks. 40-50ton, poszło za 150;)

To ta dzialkaznajdowale sie koło pietrzwałdu?- zdaje sie dokładniej fiugajki?

Opublikowano

Wszyscy macie racje ,ale 300 ha ,chyba wystarczy na godne życie ,ja mam dobre 100 ha i mi jest dobrze,a co do cen na moim terenie cena nie spadnie, za duzo chętnych do kupienia ,a do sprzedania sporadycznie,chyba że dopłaty zginą a pszenica będzie po 400 zł,ale wtedy wszyscy padną ,ci duzi pierwsi,bo z ekonomią nie wygramy

 

jak to się mówiło?

 

zanim gruby schudnie - chudy zdechnie.

Opublikowano

Ogólnie mówiąc w moim terenie to sama definicja ,gospodarstwo rodzinne 300 ha to pojęcie absurdalne , bo co to niby żona z mężem i dziećmi na nim pracują? ,to po prostu jest firma a nie rodzinne gospodarstwo .Na początek należy zdefiniować co to jest gospodarstwo rodzinne i od tego zacząć .

Opublikowano (edytowane)

Gdyby nie Ci mali rolnicy którzy ani się nie rozwijają ani nie zwijają stoję w miejscu. Zamiast kupować po 5ha co roku, mógłbym tych kurdupli łykać całych za małe pieniądze i iść do przodu.

 

Zdradź może od ilu ha zaczynałeś skoro małych rolników obrażasz nazywając kurduplami.Czasami wystarczy błąd podprzedniego pokolenia w rządzeniu i ma się gorszy start.U mnie gdyby rodzice podjęli dobrą decyzję byłoby 50ha+ a tak trudno.Ale nie czuję się dużo gorszy od Ciebie a już na pewno nie żeby nazywać mnie kurduplem.

U mnie wołają po około 80-100 tyś./ha i taki co stoi na o wiele wyższym poziomie niż ja powiedział że nie będzie porywał się z motyką na słońce.

Edytowane przez KRISS75
Opublikowano (edytowane)

Jak się pojawi ziemia do kupienia to sprzedający będzie musiał zgłosić to ANR podać za jaką kwotę chce zbyć wtedy ANR ogłosi i spośród tych co się zgłoszą wybierze w pierwszej kolejności Mr lub tego co graniczy z daną nieruchomością tak zakłada projekt

 

Który projekt? W niedawnym projekcie PiS czegoś takiego nie było. Takie coś było w ustawie PO ale nie ANR decyduje tylko notariusz i to on musiał poszukać tych którzy mają prawo pierwokupu. Chyba, że PiS nocą znowu coś pozmieniał.

 

 

A ja się czuję obrażony gdy wyzywają mnie od wyzyskiwaczy bo mam więcej ha od reszty i przez to nie pozwalam rozwijać się małym. Dlatego coraz bardziej im przeszkadzam w rozwijaniu się i podbijam stawki czy to dzierżaw czy gruntów na sprzedaż.

Edytowane przez Krassus
Opublikowano (edytowane)

300 ha ,dwie osoby bez problemu

Ja swoje dobre 100 praktycznie sam, tylko w żniwa ktoś musi odwozić ,teraz już syn kosi 

Edytowane przez miwigos
Opublikowano

Dziś byłem u notariusza i dowiedziałem się, że od 1 stycznia zmieniły się przepisy.

 

I tak zakupując działkę o powierzchni do 1 ha dodatkowo płacimy 2% podatku od wartości (PCC)

 

Kupujący działkę powyżej 1 ha jest zwolniony z podatku, ale tu warunek - po zakupie gospodarstwo musi przekroczyć 11ha.

 

Przykład I:

mam 5 ha swojego pola, dokupuję 5,99 ha np za 150tys zł. Urząd skarbowy kasuje mnie na dodatkowe 3 tys zł. ( wielkość gosp 10,99)

 

Przykład II:

mam 5 ha swojego pola, dokupuję 6,01 ha - urząd skarbowy dostaje 0 zł (wielkość gosp 11,01)

 

 

Podatek PCC pobiera notariusz.

A sprawa wyglada nie dokonca tak bo wystarczy miec kilka dzierżaw i powinno sie uniknąc placenia tego podatku.

http://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/prawo/zakup-ziemi-powinien-byc-zwolniony-z-podatku/

NIe do końca aby nie płacic pcc trzeba mieć ziemię na własność, jeśli posiada się tylko dzierżawy trzeba płacić......

Fajna polemika się tu wywiązała nawet dowiedziałem się,że jestem kurduplem.......Ciekaw jestem który z tych OBSZARNIKÓW zaczynał od zera???Przypuszczam,że żaden.Mi rodzice nie dali na start ani jednego ara, pierwszą ziemię kupiłem w wieku 16 lat na ojca za pieniądze zarobione w Niemczech.....w tej chwili mam 24 ha swojego+dzierżawy i nie narzekam fakt pracuje zawodowo to możecie mnie nazwać pasjonatem, i nie jest prawdą,że dla tzw pasjonatów niema różnicy na ilu ha pracują, równie dobrze można powiedzić,że obszarnikowi nie robi różnicy czy ma 100 czy 300 ha.

Panowie proszę Was nie brońcie małym rolnikom rozwoju!!!!! Każdy kto myśli poważnie o gospodarce chce się rozwijać, a nie bardzo może bo ziemia jest zbyt droga stać na nią tylko spółki, dużych obszarników i co widać w mojej okolicy miastowych biznesmenów.

Co do cen przyklepane 9,61 ha łąk w 6 kawałkach za 100 tysi, zadatek dany i umowa przedwstępna spisana u notariusza  transakcja na początku kwietnia bo muszę kasę dokompletować 

Opublikowano

No też bym chciał się dowiedzieć jak powstawały te kilkuset ha. gospodarstwa .

Opublikowano

A jak miały powstawać - w latach 90 można było kupić za bezcen całe pgr'y. Generalnie kupując wtedy 580ha , połowa na kredyt - kredyt był spłacany w ciągu 5-6 lat.

 

 

To tak jak z nowymi bizonami kupowanymi w 92-93 roku. Kupowało się 4 sztuki, 2 lata w usługach i wszystkie odrobione a co ciekawsze po tych 2 latach pieniądze za nie uzyskane miały dużo większą siłę nabywczą niż to co za nie zapłacone.

Opublikowano

A jak miały powstawać - w latach 90 można było kupić za bezcen całe pgr'y. Generalnie kupując wtedy 580ha , połowa na kredyt - kredyt był spłacany w ciągu 5-6 lat.

 

 

To tak jak z nowymi bizonami kupowanymi w 92-93 roku. Kupowało się 4 sztuki, 2 lata w usługach i wszystkie odrobione a co ciekawsze po tych 2 latach pieniądze za nie uzyskane miały dużo większą siłę nabywczą niż to co za nie zapłacone.

 

Tak można było pod warunkiem że miałeś czerwone korzenie żaden bank nie dał kredytu bo odstki były 30% tyle że miesięcznie co do zarobku na kombajnie to jak kupiłeś za kredyt to na następne żniwa odsetki przekraczały wartość dwóch więc daruj sobie te wywody Ty w tych czasach do przedszkola chodziłeś pewnie Ci tato o tym mówił

Opublikowano

Właśnie już ktoś tu pisał, wszystko zależy od poprzedniego pokolenia jaki kto miał/ma start...Moi rodzice nie bardzo myśleli o kupnie w tamtych latach i właśnie dlatego z powodu ich decyzji mam być na gorszej pozycji niż na przyklad Ty??

Opublikowano

Tak można było pod warunkiem że miałeś czerwone korzenie żaden bank nie dał kredytu bo odstki były 30% tyle że miesięcznie co do zarobku na kombajnie to jak kupiłeś za kredyt to na następne żniwa odsetki przekraczały wartość dwóch więc daruj sobie te wywody Ty w tych czasach do przedszkola chodziłeś pewnie Ci tato o tym mówił

Kombajny kupowane za gotówkę. bank w latach 92-95 nie dawał kredytu? Nie było z tym najmniejszego problemu. I jeszcze ważne co ludzie z ta ziemią robili. Niektórzy na przykład stawiali kaszarnie i robili swój przerób , hodowali trzodę- jak pamiętasz tamte czasy to pewnie wiesz że między innymi na tym powstały dosyć duże majątki.

To jest tak jak teraz z dajmy na to malinami - może się jeden rok dobry udać - ale jak masz zaplecze do mrożenia to dla ciebie każdy rok (przynajmniej każdy z ostatnich 10) jest dobry.

Opublikowano

Właśnie już ktoś tu pisał, wszystko zależy od poprzedniego pokolenia jaki kto miał/ma start...Moi rodzice nie bardzo myśleli o kupnie w tamtych latach i właśnie dlatego z powodu ich decyzji mam być na gorszej pozycji niż na przyklad Ty??

 

No niestety tak to wygląda, chociaż wolnorynkowcy będą ci wmawiać, że każdy ma równe szanse.

Opublikowano

Ja nie rozumiem - wy naprawdę myślicie że gdziekolwiek na świecie jedno pokolenie jest w stanie zbudować duże , dochodowe gospodarstwo rolne z dużym areałem ziemii.   No chyba że liczycie że z przydziału partyjnego dostaniecie - widaćże jakieś zakusy na pissowcy mają.

Opublikowano

Te całe pegeery za grosze to były tylko dla dyrekcji i kierownictwa, w moich okolicach traktorzysta z pegeeru (młody człowiek wtedy, z gromadką dzieci) chciał gospodarzyć, to nawet do ministra rolnictwa pisał i dostał odmowę (w skrócie było napisane ziemia i budynki dla dyrektorów nie dla roboli). Więc niech nikt nie pisze że każdy mógł kupić (wydzierżawić).

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Podobna zawartość

    • Przez karol
      Zapraszam do wypowiadania się na temat prowadzenia rozrachunków z tytułu VAT w gospodarstwach rolnych. Jakie są Wasze doświadczenia?
    • Przez michaloo279
      Witam, przed paroma laty sprowadziłem przyczepę z Niemiec dwuosiową 5t z hamulcami pneumatycznymi. Prawdopodobnie nie była tam zarejestrowana, bo ma max 25 km/h, stąd też brak do niej jakichkolwiek papierów czy też tablicy rejestracyjnej. Czy pójdzie ją u nas zarejestrować? Trzeba robić jakieś homologacje itp.? Bo na internetach da się spotkać wiele różnych zdań na ten temat. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
    • Przez sumek666
      Jak kształtują się ceny nieruchomości i działek rolnych w Waszych okolicach? Może planujecie zakup gruntów w tym roku? A może udało Wam się sprzedać jakieś grunty?
      Zapraszam do dyskusji o cenach i możliwości zakupu ziemi w Polsce i za granicą.
      Kontynuacja tematu:
       
    • Przez mikad
      Jeżeli ktoś jeszcze o tym nie słyszał to UE od września zakaże producentom wędzenia wyrobów wędliniarskich. Nasi włodarze mieli czas na ustosunkowanie się do tego przepisu i być może wynegocjowali by jakieś odstępstwa ale jak zwykle dali doopy. Więcej tu http://www.agronews....rzesadzony.html
    • Przez odszkodowaniarolne
      Cześć wszystkim,
      Dzisiaj przychodzę z tematem, który regularnie wywołuje potężną frustrację i poczucie niesprawiedliwości u każdego, kto prowadzi gospodarstwo. Chodzi o sytuację, w której rolnik – jako właściciel – ulega wypadkowi przy pracy, chce skorzystać ze swojej obowiązkowej polisy OC i... odbija się od ściany.
      Wielu gospodarzy żyje w przekonaniu: „Płacę co roku niemałe składki na OC gospodarstwa, więc jak zatnie mi się prasa, urwie wałek i stracę zdrowie we własnym ubiegłym roku czy kwartale, to ubezpieczalnia wypłaci mi odszkodowanie”.
      Niestety, rzeczywistość prawna w Polsce jest brutalna.
      Polisa OC rolnika chroni przed odpowiedzialnością za szkody wyrządzone innym osobom (pracownikom, pomocnikom, sąsiadom, a nawet członkom rodziny). Jednak z punktu widzenia prawa: rolnik nie może sam od siebie żądać odszkodowania. Jeśli jesteś właścicielem ubezpieczonego gospodarstwa i to Ty ucierpisz, ubezpieczyciel odmówi wypłaty z OC z automatu. Zostaje Ci wtedy tylko (zazwyczaj skromne) świadczenie z KRUS-u lub prywatne NNW, o ile je dokupiłeś.
      Czy to oznacza, że właściciel gospodarstwa jest zawsze bez szans na odszkodowanie z OC? Nie do końca. Istnieją bardzo rzadkie, specyficzne sytuacje (np. gdy współwłaścicielem jest małżonek, a winę ponosi druga osoba), gdzie przy odpowiedniej konstrukcji prawnej udaje się wywalczyć środki.
      Ponieważ temat jest skomplikowany i pełen prawnych haczyków, opisałem tę pułapkę szczegółowo na blogu, wyjaśniając, kto dokładnie może liczyć na pieniądze, a kto zostanie z niczym: 👉 https://odszkodowaniarolne.pl/blog/czy-rolnik-mo%C5%BCe-skorzysta%C4%87-z-w%C5%82asnej-polisy-oc-wyja%C5%9Bniam-pu%C5%82apk%C4%99-prawn%C4%85
      Mieliście już sytuację, że ubezpieczalnia odmówiła Wam lub Waszym znajomym wypłaty z OC, bo poszkodowanym był "właściciel"? Jak Waszym zdaniem powinny wyglądać te przepisy? Zapraszam do merytorycznej dyskusji!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v