Nowy nabytek (na drugim planie, Stihl MS 180 postawiony do porównania). Mieliśmy problem z cięciem grubych pni drzew, które przewracały się na nasze łąki np. w wyniku wiatrów. W okolicy trudno o mocną piłę z długą prowadnicą, a jeśli już, to nikomu nie chce się jeździć do małej roboty albo ceny są z kosmosu. Własna duża piła to wygoda, nie trzeba się prosić.