Skocz do zawartości

daron64

Members
  • Postów

    7852
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez daron64

  1. A co byście polecili budżetowo do zaprawianie + nawóz? Zależy mi głównie na pleśni sniegowej. Poprzednie lata używałem kinto
  2. A moze by tak kwotę napisac?
  3. U nas taka z d*py pogoda. Fajnie popadało kilka dni temu, a wczoraj, to taka mżawka żeby tylko po wierzchu się mazalo. Dziś ma nie padać (chyba, że drobniutka mżawka), jutro ma padać cały dzień, ale też tak delikatnie i od niedzieli pogoda i znowu ponad 20st. cały tydzień. Zacząłem urlop i myślałem, że sobie powoli ogarnę wszystko, ale oczywiście gardło mi doj**alo, że wypadałoby kilka dni z chaty się nie ruszać. 🤷😐
  4. U mnie w tym roku miałem jara, to dramatycznie wyszło. Z jarych tylko owies spoko wychodzi u mnie. Kiedyś pszenżyto jare posiałem, to w zasadzie na straty poszło cale, teraz pszenica, to tyle co za kombajn i nawozy pod nią się zwróci. Jeszcze takiej chujni nie widziałem - tak mi zielskiem zarosla, że miejscami nie było kompletnie nic. Znajomy zajechal akurat jak mi kosili te pszenicę, to jak mu zdjęcia z wiosny pokazałem, to nie wierzył, że to to samo zboże. Także ja tylko ozime, w tym roku więcej pszenicy - nakłady w zasadzie takie same będą, a jednak ta stówka na tonie więcej. No i łatwiej że sprzedażą, bo często w mojej okolicy się zdarza, że dwa skupy, które odbierają, to walą owies i pszenicę, a resztę dopiero jak tym się trochę zapchają. Pszenżyto w ogóle 640 u nas - wujas ostatnio sprzedawał.
  5. Miałem wał. Myślałem już zwykle dwie bronki zaczepić nawet - troszkę więcej pierdolenia z jazdą, ale potem z uprawa lzej Dziękować. Bo u nas w pobliżu to tylko kilka osób ma, ale żadna nie ma jakiejś fest gliny i tak naprawdę poza yt niewiele źródeł informacji jak to wyglada
  6. Ale w coś takiego też?
  7. Prosto w orane, niczym wcześniej nie przejechane? U mnie są na stałe, na 3 śruby przykręcone Chyba nie. Przy zdaniu b+e wbijają chyba już T. Tak przynajmniej mówią internety
  8. Pytanie do użytkowników agregatów aktywnych. Będę debiutował w tym sezonie i mam kilka pytań: 1) Przy ruszaniu opuszczam od razu na obrotach takich, z jakimi będzie to pracować, czy zapuszczam w ziemię zwiększając obroty? 2) Na jaka głębokość robicie takim agregatem? 3) Z jaka prędkością robicie? Domyślam się, że im wolniej, tym lepiej uprawione i że pewnie będzie to widać, ale tak realnie na glinie jak to wygląda? 4) Ekrany boczne ustawia się na poziom ziemi/lekko w ziemi/lekko nad ziemia? 5) Jakiej wielkości kamienie trzeba już koniecznie zebrać jak zobaczę? 6) Rozmawiałem że znajomym i pokazywałem mu zdjęcia agregatu z siewnikiem i mówił, że będę miał problem, bo koła siewnika idą szerzej niż agregat i że przy przejeździe w tą stronę, że koło napędowe będzie szło od nieuprawnionej strony, to może mi podskakiwać i przerywać kręcenie i pieprzyć wysiew. Mówił, że u niego tak było i zmienił przez to siewnik. Ewentualnie, że trzeba przed wjazdem agregatem uprawić wstępnie, bo pomimo, że po orce będzie się wydawać równo, to może być z tym problem. Ktoś się spotkał z czymś takim? 7) Mam niby wałek że sprzęglem chyba zeywalnym (śruba), ale zastanawiam się, czy na przyszły sezon nie poszukać nowego, bo ten taki trochę kombinowany. Jakie parametry powinien mieć taki wałek? Ewentualnie widziałem, że można do zwykłego walka dokupić sprzęgło cierne - zdaje cos takiego egzamin?
  9. Oleju nie czuć. W 60 mi szła ropa do oleju, to mocno było czuć i tak na palcu rzadki olej był - tutaj nic takiego nie ma
  10. Dobra, polatał z talerzowka, tyle że jest dość sucho, więc za głęboko nie robiła, a co za tym idzie nie miał jakoś ciężko. Talerzowka to dociazona famarolka u236, tyle, że zwężona na jakieś 2.5-2.8m (nie mierzyłem). ~9ha ~11-12km/h (2 szosowa na przyspieszaczu) ~30min/ha (ma gotowo z poprzeczniakami - na dłuższych kawałkach, na krótkich to tak realnie z 40min by trzeba było liczyć) ~7.5-8L/ha - jak pole zmierzę, to będzie wiadomo ile dokladnie Co do oleju i płynu - olej cały czas max na bagnecie. Płynu nie zauważyłem żeby coś ubyło. Co do palenia po nagrzaniu i postoju, to jak zjechalem do domu, zgasiłem i od razu paliłem, to bez problemu zapalił (no może delikatnie ciężej niż zimny, ale naprawde mała różnica). Poszedłem na pole po samochod i wróciłem, więc gdzieś ze 20min stał - odpalił, trochę ciężej niż wcześniej, ale ogólnie bez problemu 🤷 także chyba tak jak pisałem - jeździć obserwować
  11. U nas zaczęło kropić. Stalerzowalem wszystko jednak. Gdzie glina, to tyle, że ściernisko podcięte, gdzie lzejsza ziemia, to bez tragedii - w jednym miejscu lepiej i głębiej, w drugim płycej, w jednym słoma praktycznie całą przykryta, w drugim trochę jest na wierzchu. Ale myślę, że ogólnie jak ma padać, to lepiej niech ta skorupa będzie zerwana. U nas zapowiadają generalnie tydzień z deszczem, ale jak dużym, to ciężko powiedzieć - dziś np kropić, a według jednej pogody ma nie padać, według drugiej ma nie padać, a według trzeciej ma spaść 14mm
  12. Jak tam coś dojść by trzeba było, to chyba szybciej pociągnąc nowe przewody. Nawet głupie bezpieczniki w takim miejscu, że jest niewygodnie je sprawdzić/wymienić. Całe szczęście tylko bezpiecznik któryś byk winowajca. Ale jakby przyszło dochodzić po kolei, to bez szans. Chociaż by od strony nóg zrobili zdejmowany panel
  13. Co za durny ch*j wymyślił tak zabudowana deskę rozdzielcza - żeby cokolwiek dojść trzeba wszystko w pył rozebrać, bo ch*ja widać. Zetorek mnie wk***ia, ale tam to jak na dłoni wszystko, a tutaj jakiś dramat. Nie mam świateł z tyłu roboczych. Wyciągnąłem włącznik - prąd nie dochodzi do włącznika. Chciałem iść po kablu - a k**wa zapomnij, zaraz wpada w grubą wiązkę, w której nie dojdziesz tolku, jak nie rozbierzeszncalej deski, bo od dołu/tyłu ch*ja zobaczysz.
  14. Jutro skoczę napewno przytalerzuje tam, gdzie wcześniej jeździłem talerzowka, a ściernisko zobaczę czy w ogóle będzie szło..bo ten deszcz to wczoraj jeszczep okazywali jako taki, a teraz już tylko delikatny przelotny
  15. No jakoś tak będzie coś koło tego
  16. Odłączona, bo gdzieś w kabinie przewód walnięty. Ale to by się miesiąc odpowietrzanie? Zobaczę po tym talerzowanie co się będzie działo
  17. Dziś dopiero skończyłem 🤦 roboty na luzie na dwa dni, ale oczywiście najpierw rozsiewacz trzeba było uszczelniać, potem cyklop w kilku miejscach, potem taka tuleje przy łyżce pękła (była pęknięta, ale wiadomo, że jak u kogoś ma pierdolnąć do końca, to będzie to u mnie), musiałem cała glowice rozbierać wozić do znajomego żeby tuleje dorobił, do tego w międzyczasie do pracy i z 2dni pracy zrobiło się 6 😅 ale ostatecznie starczyło mi na całość. Rozsialem normalnie po całym polu ile wyszło, potem tam gdzie najniższe pH jeszcze raz tyle prawej, a potem jednak przymknąłem trochę zasuwę i przejechałem po kolei całość (poza dołkami, które często wymakaja i poza gliniastym i górkami z najwyższym pH), no i starczyło wręcz idealnie. W ogóle tak odnośnie tych wycieków, to jest k**wa hit - patrzę cieknie z przekładni cyklopa, gdzie wałek wychodzi. No to myślę - simmering poszedł. Zdjalem dekiel, zabrałem do domu, rano w sklepie czytam rozmiar dla srzedawcy, ten daje mi uszczelniacz. Zajeżdżam do domu, zakładam, jadę na pole, zakładam dekiel...co do ch*ja - uszczelniacz na wyraźnie większą średnicę niż wałek. Zdejmuje, oglądam wałek - wygląda ok. Wkurwiony, że sprzedawcą dał mi nie taki, a ja nie zauważyłem, wracam do domu. Szukam w śmieciach starego - taki sam jak nowy..co do ch*ja. Dzwonię do sprzedawcy, czy może rzucić okiem jaki tam powinien iść pierścień, ten szuka - no taki jak mi dał. Walki na necie patrzyłem, to wszystkie niby takie same. Wychodzi na to, że ktoś przetoczył stary wałek (pewnie miał już uszkodzenia itd) na 35mm (chyba, że były takie walki), ale simmering założył taki jak był w oryginale - 40...cyklopa używa nas we wsi 3. Oprócz tego detale - zaczynam ładować - leje się z przewodu od początku - komuś nie chciało się dokręcić jednego przewodu (bo trzeba by inny odkręcić, żeby dojść do nakrętki) i tak się lało na podest. No i waz od podpory. Sąsiad, od którego brałem oczywiście jak zabierałem udawał zdziwionego, że cieknie, ale sam postawił cyklopa na pienki. Chyba nie chce wiedzieć co ci ludzie mają w głowach. Dobra pozalilem się. Przydałoby się w końcu potalerzowac - we wtorek ma padać. Ogarnąć to w poniedziałek, czy niech popada? Nie wiem jak duże i czy w ogóle będą te opady.
  18. Skończyłem wozić wapno, ciężko nie miał oczywiście. No i kurcze nie wiem co o tym wszystkim myślec - teraz płynu nie widać żeby cokolwiek ubyło, oleju też nie widzę żeby cokolwiek przybyło. No i o ile mogłem źle spojrzeć na bagnet, o tyle płyn to jednak byl nad kratki, a potem musiałem z litr dolać. Wyciągnąłem sobie wężyk od przelewu na bok - nie widziałem żeby wyrzucało. Nigdzie nie widać żadnego wycieku 🤷 A co do palenia to też sam nie wiem - teraz kilka razy go gasiłem tak jak poprzednio - no i też niby miał ciężej zapalić, ale jednak palil bez jakichś problemów. Podjechałem do domu, postal z paręnaście minut, tak jak na polu przy ładowaniu i też odpalił bez problemu. Ehh. Chyba jeździć, obserwować. W poniedziałek pójdzie w talerzowke, to wtedy się okaże z olejem i płynem.
  19. Początek '90 jak pamiętam, to rodzice kasę mieli - dom postawili, auto kupili, mogli dokupić ziemi, ale ojciec od rodziny nie chciał. Ale to były czasy, że dosłownie każdy kąt i szopka zapchany bydłem i swiniami. Druga połowa i początek '00 to już slabiej było. Jeszcze z bratem obaj na studia poszliśmy w połowie '00 to już całkiem bida - no może nie bida bida, ale jak człowiek wyrwał się ze swojego zadupia i zobaczył ile kasy mają inni, jak w miastach żyją itd, to trochę perspektywa się zmienia. A jak pokonczylismy studia, poszło się do roboty i rodzice mogli finansowo trochę odetchnąć i zacząć inaczej sobie układać gospodarkę, to ojca rakowski załatwił i tyle z tego życia, że chlop się nazapierdalal 🤷
  20. Tak nam na szkoleniu na opryskiwacz prowadzący opowiadał jak mieli przypadek, że badali od jakiegoś chłopa owoce i zanim były wyniki on wszystko sprzedał. Jak przyszły wyniki okazało się, że jakiegos niedozwolonego środka użył. Okazało się, że kupiec wszystko w magazynie zmieszał. Niby oprócz kary za stosowanie niedozwolonego środka, chłop musiał pokryć koszty utylizacji całości, no i pokryć straty dla kupca. Czy tak było dokładnie, czy to była historia, żeby nas przestraszyć - nie wiem, ale daje do myślenia. Wujek tak wszystko wyprzedał jak u ciotki raka znaleźli - na leczenie + w łapę dla lekarzy żeby zabieg zrobili, bo nikt się nie chciał podjąć. Ciotka zmarła, gospodarka poszła, wujek zaczął pić, wywalili go z roboty, dzieci się z czasem od niego odwróciły, w końcu się zapił chłop (nie dosłownie, ale zmarł można powiedzieć ze względu na długoletnie chlanie). A miał chłopak dobrą robotę, nieźle płatna jak na tamte czasy, mała gospodarka jako dodatek, ciotka w domu, trójka małych dzieci (najstarsze miało 10lat), kupione nieźle auto, dom właśnie postawili i zaczynali wykańczać - można powiedzieć sielanka. Także życie różnie się układa. U mnie na wsi było chyba 8 gospodarstw - mniejszych lub większych, ale takich, gdzie rodziny utrzymywały się tylko z ziemi/zwierząt. W chwili obecnej osób, które obrabiają ziemię jest chyba 5. Tylko z ziemi (zwierząt) żyje 3 (plus chyba wszyscy renta). Z tych 3 żyjących tylko z ziemi najmłodszy ma coś 60-65lat. Z tych poczatkowych 8 u 7 były/są dzieci. Z tych dzieci na gospodarce zostałem tylko ja (gdzie oczywiście nie żyje z ziemi). Jestem najmłodszy obrabiajacy we wsi ziemię, a mam 39 lat, a do tego mam najwięcej ziemi - całe 30ha. Z kolejnego pokolenia to już tylko na niedzielę do dziadków przyjada i to nie zawsze. Także, jak gdzieś pisałem kiedyś - jak Bozia da pożyć, to za 25-30lat zgasze światło i zamknę drzwi po ostatniej gospodarce we wsi. Ziemia z tych gospodarstw najpewniej pójdzie albo do dużego w dzierżawę, albo powoli będą wszyscy sprzedawać. W okolicy raczej jest bardzo podobnie. Także taki to los czeka w wiekszosci małe gospodarki. Ojciec zawsze tak mówił - zrobić szkole, znaleźć przyzwoita pracę, a ziemie tyle, ile jej jest, to sobie można zawsze po godzinach obrobić jak będzie chęć.
  21. Nie, tuleje nie ruszane. Kurcze ciężko powiedzieć, bo jest świeżo zalany. Na poprzednim to normalnie zrobił się ciemny i nic się nie działo. Ten świeży dopiero delikatnie ściemniał, że na bagnecie go widać. Poza tym nic. Dziś oczywiście nic nie porobiłem, bo inna maszyna się zepsuła.
  22. Chyba nie ma ruchu, bo sami zadzwonili czy mogą podesłać ofertę.. - saletra Anwil bb/worek - 1490 brutto - npk 8-20-30 bb (nie napisali skąd) - 2630 brutto - wapniak rudkowski bb - 450 brutto
  23. Wygląda na to, że jest jeszcze "ciekawiej" niż myślałem.. Jeszcze dziś sprawdzę dokładnie po robocie stany, jak na bagnecie olej i czy nadmiarem mi płynu nie wywala, ale wygląda niestety na to, że płyn idzie do oleju 😐
  24. Wiem, że to może krzywdzące dla większości firm, ale boje się, że jak nie znasz zakładu, to co by nie było tej pompie, to i tak Ci powiedzą, że jest do robienia
  25. daron64

    Zaprawianie zboża

    A orientujesz się jaka jest mniej więcej najmniejsza ilość zboża do ogarnięcia, do jakiej takie firmy są skłonne przyjechać?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v