Skocz do zawartości

daron64

Members
  • Postów

    7850
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez daron64

  1. U nas zaczęło kropić. Stalerzowalem wszystko jednak. Gdzie glina, to tyle, że ściernisko podcięte, gdzie lzejsza ziemia, to bez tragedii - w jednym miejscu lepiej i głębiej, w drugim płycej, w jednym słoma praktycznie całą przykryta, w drugim trochę jest na wierzchu. Ale myślę, że ogólnie jak ma padać, to lepiej niech ta skorupa będzie zerwana. U nas zapowiadają generalnie tydzień z deszczem, ale jak dużym, to ciężko powiedzieć - dziś np kropić, a według jednej pogody ma nie padać, według drugiej ma nie padać, a według trzeciej ma spaść 14mm
  2. Jak tam coś dojść by trzeba było, to chyba szybciej pociągnąc nowe przewody. Nawet głupie bezpieczniki w takim miejscu, że jest niewygodnie je sprawdzić/wymienić. Całe szczęście tylko bezpiecznik któryś byk winowajca. Ale jakby przyszło dochodzić po kolei, to bez szans. Chociaż by od strony nóg zrobili zdejmowany panel
  3. Co za durny ch*j wymyślił tak zabudowana deskę rozdzielcza - żeby cokolwiek dojść trzeba wszystko w pył rozebrać, bo ch*ja widać. Zetorek mnie wk***ia, ale tam to jak na dłoni wszystko, a tutaj jakiś dramat. Nie mam świateł z tyłu roboczych. Wyciągnąłem włącznik - prąd nie dochodzi do włącznika. Chciałem iść po kablu - a k**wa zapomnij, zaraz wpada w grubą wiązkę, w której nie dojdziesz tolku, jak nie rozbierzeszncalej deski, bo od dołu/tyłu ch*ja zobaczysz.
  4. Jutro skoczę napewno przytalerzuje tam, gdzie wcześniej jeździłem talerzowka, a ściernisko zobaczę czy w ogóle będzie szło..bo ten deszcz to wczoraj jeszczep okazywali jako taki, a teraz już tylko delikatny przelotny
  5. No jakoś tak będzie coś koło tego
  6. Odłączona, bo gdzieś w kabinie przewód walnięty. Ale to by się miesiąc odpowietrzanie? Zobaczę po tym talerzowanie co się będzie działo
  7. Dziś dopiero skończyłem 🤦 roboty na luzie na dwa dni, ale oczywiście najpierw rozsiewacz trzeba było uszczelniać, potem cyklop w kilku miejscach, potem taka tuleje przy łyżce pękła (była pęknięta, ale wiadomo, że jak u kogoś ma pierdolnąć do końca, to będzie to u mnie), musiałem cała glowice rozbierać wozić do znajomego żeby tuleje dorobił, do tego w międzyczasie do pracy i z 2dni pracy zrobiło się 6 😅 ale ostatecznie starczyło mi na całość. Rozsialem normalnie po całym polu ile wyszło, potem tam gdzie najniższe pH jeszcze raz tyle prawej, a potem jednak przymknąłem trochę zasuwę i przejechałem po kolei całość (poza dołkami, które często wymakaja i poza gliniastym i górkami z najwyższym pH), no i starczyło wręcz idealnie. W ogóle tak odnośnie tych wycieków, to jest k**wa hit - patrzę cieknie z przekładni cyklopa, gdzie wałek wychodzi. No to myślę - simmering poszedł. Zdjalem dekiel, zabrałem do domu, rano w sklepie czytam rozmiar dla srzedawcy, ten daje mi uszczelniacz. Zajeżdżam do domu, zakładam, jadę na pole, zakładam dekiel...co do ch*ja - uszczelniacz na wyraźnie większą średnicę niż wałek. Zdejmuje, oglądam wałek - wygląda ok. Wkurwiony, że sprzedawcą dał mi nie taki, a ja nie zauważyłem, wracam do domu. Szukam w śmieciach starego - taki sam jak nowy..co do ch*ja. Dzwonię do sprzedawcy, czy może rzucić okiem jaki tam powinien iść pierścień, ten szuka - no taki jak mi dał. Walki na necie patrzyłem, to wszystkie niby takie same. Wychodzi na to, że ktoś przetoczył stary wałek (pewnie miał już uszkodzenia itd) na 35mm (chyba, że były takie walki), ale simmering założył taki jak był w oryginale - 40...cyklopa używa nas we wsi 3. Oprócz tego detale - zaczynam ładować - leje się z przewodu od początku - komuś nie chciało się dokręcić jednego przewodu (bo trzeba by inny odkręcić, żeby dojść do nakrętki) i tak się lało na podest. No i waz od podpory. Sąsiad, od którego brałem oczywiście jak zabierałem udawał zdziwionego, że cieknie, ale sam postawił cyklopa na pienki. Chyba nie chce wiedzieć co ci ludzie mają w głowach. Dobra pozalilem się. Przydałoby się w końcu potalerzowac - we wtorek ma padać. Ogarnąć to w poniedziałek, czy niech popada? Nie wiem jak duże i czy w ogóle będą te opady.
  8. Skończyłem wozić wapno, ciężko nie miał oczywiście. No i kurcze nie wiem co o tym wszystkim myślec - teraz płynu nie widać żeby cokolwiek ubyło, oleju też nie widzę żeby cokolwiek przybyło. No i o ile mogłem źle spojrzeć na bagnet, o tyle płyn to jednak byl nad kratki, a potem musiałem z litr dolać. Wyciągnąłem sobie wężyk od przelewu na bok - nie widziałem żeby wyrzucało. Nigdzie nie widać żadnego wycieku 🤷 A co do palenia to też sam nie wiem - teraz kilka razy go gasiłem tak jak poprzednio - no i też niby miał ciężej zapalić, ale jednak palil bez jakichś problemów. Podjechałem do domu, postal z paręnaście minut, tak jak na polu przy ładowaniu i też odpalił bez problemu. Ehh. Chyba jeździć, obserwować. W poniedziałek pójdzie w talerzowke, to wtedy się okaże z olejem i płynem.
  9. Początek '90 jak pamiętam, to rodzice kasę mieli - dom postawili, auto kupili, mogli dokupić ziemi, ale ojciec od rodziny nie chciał. Ale to były czasy, że dosłownie każdy kąt i szopka zapchany bydłem i swiniami. Druga połowa i początek '00 to już slabiej było. Jeszcze z bratem obaj na studia poszliśmy w połowie '00 to już całkiem bida - no może nie bida bida, ale jak człowiek wyrwał się ze swojego zadupia i zobaczył ile kasy mają inni, jak w miastach żyją itd, to trochę perspektywa się zmienia. A jak pokonczylismy studia, poszło się do roboty i rodzice mogli finansowo trochę odetchnąć i zacząć inaczej sobie układać gospodarkę, to ojca rakowski załatwił i tyle z tego życia, że chlop się nazapierdalal 🤷
  10. Tak nam na szkoleniu na opryskiwacz prowadzący opowiadał jak mieli przypadek, że badali od jakiegoś chłopa owoce i zanim były wyniki on wszystko sprzedał. Jak przyszły wyniki okazało się, że jakiegos niedozwolonego środka użył. Okazało się, że kupiec wszystko w magazynie zmieszał. Niby oprócz kary za stosowanie niedozwolonego środka, chłop musiał pokryć koszty utylizacji całości, no i pokryć straty dla kupca. Czy tak było dokładnie, czy to była historia, żeby nas przestraszyć - nie wiem, ale daje do myślenia. Wujek tak wszystko wyprzedał jak u ciotki raka znaleźli - na leczenie + w łapę dla lekarzy żeby zabieg zrobili, bo nikt się nie chciał podjąć. Ciotka zmarła, gospodarka poszła, wujek zaczął pić, wywalili go z roboty, dzieci się z czasem od niego odwróciły, w końcu się zapił chłop (nie dosłownie, ale zmarł można powiedzieć ze względu na długoletnie chlanie). A miał chłopak dobrą robotę, nieźle płatna jak na tamte czasy, mała gospodarka jako dodatek, ciotka w domu, trójka małych dzieci (najstarsze miało 10lat), kupione nieźle auto, dom właśnie postawili i zaczynali wykańczać - można powiedzieć sielanka. Także życie różnie się układa. U mnie na wsi było chyba 8 gospodarstw - mniejszych lub większych, ale takich, gdzie rodziny utrzymywały się tylko z ziemi/zwierząt. W chwili obecnej osób, które obrabiają ziemię jest chyba 5. Tylko z ziemi (zwierząt) żyje 3 (plus chyba wszyscy renta). Z tych 3 żyjących tylko z ziemi najmłodszy ma coś 60-65lat. Z tych poczatkowych 8 u 7 były/są dzieci. Z tych dzieci na gospodarce zostałem tylko ja (gdzie oczywiście nie żyje z ziemi). Jestem najmłodszy obrabiajacy we wsi ziemię, a mam 39 lat, a do tego mam najwięcej ziemi - całe 30ha. Z kolejnego pokolenia to już tylko na niedzielę do dziadków przyjada i to nie zawsze. Także, jak gdzieś pisałem kiedyś - jak Bozia da pożyć, to za 25-30lat zgasze światło i zamknę drzwi po ostatniej gospodarce we wsi. Ziemia z tych gospodarstw najpewniej pójdzie albo do dużego w dzierżawę, albo powoli będą wszyscy sprzedawać. W okolicy raczej jest bardzo podobnie. Także taki to los czeka w wiekszosci małe gospodarki. Ojciec zawsze tak mówił - zrobić szkole, znaleźć przyzwoita pracę, a ziemie tyle, ile jej jest, to sobie można zawsze po godzinach obrobić jak będzie chęć.
  11. Nie, tuleje nie ruszane. Kurcze ciężko powiedzieć, bo jest świeżo zalany. Na poprzednim to normalnie zrobił się ciemny i nic się nie działo. Ten świeży dopiero delikatnie ściemniał, że na bagnecie go widać. Poza tym nic. Dziś oczywiście nic nie porobiłem, bo inna maszyna się zepsuła.
  12. Chyba nie ma ruchu, bo sami zadzwonili czy mogą podesłać ofertę.. - saletra Anwil bb/worek - 1490 brutto - npk 8-20-30 bb (nie napisali skąd) - 2630 brutto - wapniak rudkowski bb - 450 brutto
  13. Wygląda na to, że jest jeszcze "ciekawiej" niż myślałem.. Jeszcze dziś sprawdzę dokładnie po robocie stany, jak na bagnecie olej i czy nadmiarem mi płynu nie wywala, ale wygląda niestety na to, że płyn idzie do oleju 😐
  14. Wiem, że to może krzywdzące dla większości firm, ale boje się, że jak nie znasz zakładu, to co by nie było tej pompie, to i tak Ci powiedzą, że jest do robienia
  15. daron64

    Zaprawianie zboża

    A orientujesz się jaka jest mniej więcej najmniejsza ilość zboża do ogarnięcia, do jakiej takie firmy są skłonne przyjechać?
  16. U mnie w sumie do jednego tylko dzwoniłem, to miał dobre opinie i to tam powiedzieli, że nie ma części do nich i że przerabiają. Reszta zakładów co bliżej, to wszystko tylko zwykłe sekcyjne robi. Jednego pompiarza pytałem lokalnego, powiedziałem jaka pompa, to odpowiedział, że ogólnie robi, ale musiałby ja zobaczyć
  17. Wiadomo. Po prostu jak pierwszy raz zrobiłem badania, to się zdziwiłem. A najwyższe ph mam na glinie, gdzie prawie zawsze są kiepskie wschody i później plony.
  18. Aż muszę poszukać gdzieś mam kartkę z badaniami. A taka ciekawostka - najładniejsze zboże na tej działce mam tam, gdzie najsłabsze pH 🤷
  19. 3h jazdy to bez dramatu
  20. Chłopy, a jaką funkcję pełni takie łożysko? Rozbierałem przekładnie w rozsiewaczu wapna i jeden z wałków jest z jednej strony oparty na zwykłym kulkowym, z drugiej na takim samym i zaraz za nim jest jeszcze takie. Na nie przychodzi dekiel. Składa się z trzech części - bieżnia, pierścień z kulkami, bieżnia.
  21. Z tym jest właśnie problem. Juz jak do tej pory robiłem rozpoznanie to jest straszna rozbieżność w tym, co można przeczytać i ciężko o kilka opinii odnośnie jednego zakładu. Pisałem zresztą kilka razy już tu. Dzwonię do jednego zakladu - mówią, że do tych pomp nie ma już części i przerabiają je na innych podzespołach, tak że są już później regenerowalne (serwis bosha), dzwonię do typka z olx - ten mówi, że części są i normalnie je regeneruje. Na grupach też ktoś tam gdzieś robił, ale ten tam, ten tam, temu zrobili spoko, temu nie. Z jednym chłopakiem pisałem, to powiedział, że oddał do zakładu i początkowo wyceniali mu tak, jak mi mówili telefonicznie - ~4500 w zależności co będzie do zrobienia. A jak przyszło do odbioru to się zrobiło z tego ponad 7k, bo to trzeba było i jeszcze tamto itd. Jeden chłopak z grupy na FB mówił, że on robi tylko tam i tam, bo tam robią najlepiej, bo już dużo przerobił zakładów. Pytałem w lokalnym serwisie casea czy sami robią czy gdzieś wysyłają, to powiedział mi do jakiego zakładu wysyłają, że zawsze jest spoko zrobione, ale jak na google popatrzyłem na ich opinie, to słabe były. Używki widziałem, ale nie wiem czy bym chciał, bo to jednak też nie wiadomo kiedy uj ja strzeli. To i tak temat na po sezonie. Teraz nie mam kasy i czasu żeby czegoś szukać.
  22. A tak poradzcie - jak się nie sp***doli, to jutro bym już rozsiał. Tylko, że trochę wapna mi zostanie. Trochę tzn ciężko mi powiedzieć ile, ale kawałek jeszcze można rozsiać. Napewno dam drugi raz tam gdzie miałem najniższe pH. Ale jeszcze trochę mimo to zostanie. Nie chcę mi się jeździć całości jeszcze raz z przymknięta zasuwa i nie wiem co zrobić - czy rozsiać tam gdzie najsłabsze zboże miałem, czy gdzie najlepsze, czy na gline, czy p porostu po kolei od brzegu?
  23. Mówisz, aż tak mnie oszukali 🤔😅 Ciężko mi powiedzieć kurcze - nigdy w sumie nie widziałem jakos dłużej jak inne rozsiewaja
  24. W sumie to napewno pompa, bo jak z rana pali bez problemu, to przecież paliwo się nie cofa
  25. Tak też pomyślałem po tym, jak odpalił, po zlaniu jej woda
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v