Skocz do zawartości

daron64

Members
  • Postów

    7850
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez daron64

  1. A powiedzcie jak to jest że sprzedażą złomu dla takich złomiarzy co jeżdżą i odbierają - oni mają jakąś wagę, czy na oko, aby w ch*ja przywalić? Bo coś mi tam jeszcze zostało, a niespecjalnie mam czas teraz na wozenie
  2. Na 15 ha, to nie chce mi się w to bawić. Ta stówa raz na jakiś czas nie zmieni nic w moim zyciu
  3. W ogóle dobrze, że poprayskalem w ten weekend, bo teraz dowalilo tyle wody, że w pszenicę mogę mieć problem przez najbliższe kilka dni żeby wjechac. Miejscami w polu kałuże stoją
  4. A mi nigdy nie udało się uzyskać tak intensywnej barwy jak z kupnego kwalifikatu. Nieważne ile bym nie mieszał w tej betoniarce, to żeby było tak intensywnie czerwone - dawki zaprawy, nawozu takie jak zalecane, wody też, czasem nawet więcej - nigdy nie udało mi się uzyskać takiego super efektu. Próbowałem z mniejsz miłością materiału, długim mieszaniem itd - ni chu chu. Dopiero jak na próbę dawałem więcej zaprawy, ale to tak naprawdę - ze dwa razy więcej, to było widać różnicę. No i też jak zboże postało dłużej przed siewem, to widocznie ciemniejsze się robiło i kolor taki bardziej nasycony. Ale jak oglądałem ziarno, to wyglądało na w miarę chyba równomiernie pokryte, tyle że ta barwa nie była tak intensywna. Prysniesz z jesieni, to nawet jeśli będziesz musiał robić wiosna poprawkę, to i tak jesienny zabieg Ci większość gówna wyczyści. Wiosną kiedy są warunki na herbicyd? U mnie najczęściej gdzieś dopiero koło połowy kwietnia. Plus okres aż środek zacznie działać. No ale niech będzie, że to połowa tego kwietnia. To do tego czasu zboże musi konkurować o wszystkie składniki pokarmowe z zielskiem. A połowa kwietnia, to jestem po N1, N2 i pewnie już po R1/T1/siarczanie/odżywkach.
  5. To są osie z rozrzutnika, co 30, albo i 40 lat stał na dworze. Ojcu zbrakło życia, żeby zrobić z niego przyczepkę, a ja nie chciałbym powtórzyć tej historii. Jak przedtem zastanawiałem się żeby to opierdolic, to myślałem bardziej o cenach - 400 za os z oboma resorami, ta os bez resorów to z 300, opryskiwacz jak z dwiema pompami to jakiś 1000, siewnik 2200 - opryskiwacz i siewnik, do wiosny tego roku zawsze po sezonie wymyty i garażowany, do końca też chodzilo wszystko. W opryskiwaczu jeszcze zawór był kupiony nowy w ostatnim sezonie jak go uzywalem. Pompy ibie były sprawne, ale chyba 3 lata leżą w chacie w piwnicy. Siewnik jeszcze na wiosnę siał. Coś tam do urwania - jakby ktoś brał więcej rzeczy. Myślicie, że to takie realne ceny, żeby ktoś się tym zainteresowal?
  6. Fakt, że mi się spieszyło, ale nawet te 800zl, to wyszło mnie taniej niż miałbym swoje auto dwa razy gonić i tracić cały dzień na to. Cena bez resorów, jest taka sama jak z resorami 😅 Ty, no nie wiem - naprawdę. Nie, że ściemniam, żeby poczekać, że może ktoś da więcej niż mi się wydaje. Nie śledzę cen, a na olx to jakie są ceny, a za ile się sprzedają graty, to mogą być dwie różne sprawy.
  7. Korzystałem raz i super sprawa, ale moim zdaniem przy transporcie czegoś droższego niż opryskiwacz za tysiąc złotych. Za przewiezienie dmuchawy wartej ~10k, na odległość ~250km w jedną stronę płaciłem 800zl (takim większym busem oplandekowanym), a najwyższa oferta była na 1500zl. Ale fakt - wrzucić można. Sam jak wrzuciłem, to nie spodziewałem się tak dużego zainteresowania przewoźników. W godzinę miałem z 5ofert
  8. A u mnie wszystko było nierówne - czyli nawóz donasienny nie działa?
  9. daron64

    Ford 6610 & Dubex 2S

    @griga Lepiej było chyba poświęcić ten czas i wystawić drożej sprawdzony i opisac faktyczny stan, albo wstrzymać się ze sprzedaza, az znajdziesz czas, bo teraz to ogloszenie zalecialo takim typowym handlarzem. Postaraj się spojrzeć na to z boku - ile zajmuje napuszczanie trochę wody do opryskiwacza i odpalenie go? 10min, skoro już był podczepiony? I już, bez żadnego wielkiego sprawdzania, coś więcej można by było o jego stanie napisać. Teraz ten opis wygląda jakbys wiedział o jakimś defekcie, ale dla własnego dupochronu pisał, że nie sprawdzany, bo brak czasu itp. Żeby nie było - nie twierdzę (i nie sądzę), że tak jest. Na ile Cię tu z forum znam i co tam poza nim rozmawialiśmy, to też nigdy bym tego nie zasugerował!!! Ale jak mówię - postaw się z boku i postaraj się spojrzeć na to obiektywnie. Tu mała * - nie śledzę cen opryskiwaczy i moja ocena tyczyła się sytuacji, jesli w niedużo wiekszych pieniądzach można kupić taki opryskiwacz w pełni sprawny. Bo jeśli cena uwzględnia to, że to co nie sprawdzone może wymagać naprawy/wymiany, to wtedy nie było tematu.
  10. Zależy jak na to spojrzeć, ale auto z hakiem jest na benzynę, a pali 10/100, to koszt transportu znacząco podnosi wartość sprzętu. Jak masz 300km, to zawsze możesz wynająć gdzieś przyczepkę na dobę
  11. W cenie paliwa mogę kawałek podrzucić 😁 Ewentualnie niebezpiecznie blisko rosji
  12. Podłogę to zmienialiśmy z ojcem dawno temu, to ta stara była w uj długo. Nowa krótko wytrzymała. Burty na dole profil zaczął miejscami gnić i ojciec zamiast go wymienić, to dał do niego od środka deche, to wiadomo wilgoć tam wlazila i taki pożarty. NBR
  13. Pany, a w ogóle takie rzeczy jak - dwie osie od rozrzutnika polskiego dwuosiowego, z resorami, z felgami, opony szrot - os od rozrzutnika ruskiego, z jedną felga, opona taka se/słaba, urwało się mocowanie od reszty ramy (os całą nieuszkodzoną) - mam też całą ramę, trochę rdzy jest, ale bez dziur, burty słabe (doły do zrobienia, górna część ok) - beczka z nierdzewki, ocynku czy ch*j wie czego, taka zamykana od góry klapą , pewnie coś ponad 1m³ pojemności (chyba cała) - opryskiwacz mały promar 400l z lancami do poprawy - ulamaly się przy sprężynach i polepione na sztukę, aby dokończyć oprysk, dwie pompy, nieużywany kilka lat, farba słaba, pomimo, że do ubiegłego roku zawsze garazownay - rama z osią od rozrzutnika polskiego jednoosiowego (tego małego), os ok, nowe szpilki na jednym kole, opony jedna nowa, druga ok, rama do poprawy - dyszel zgnił za mocowaniem z ramą, rama w jednym miejscu pęknięta, w drugim dziura - poza tymi miejscami zdrowa, podłoga - pół ok, pół do wymiany, burty zdjęte - boczne mogę dorzucić (jedna ok, druga dół do poprawy) jest sens coś z tego wystawiac w ogóle w internety? A jak tak, to jakie byłyby sensowne ceny żeby ktoś się na cos skusił? To mi zostało z rzeczy, ktore żal mi wywiezc na złom. Do tej pory żyłem w przekonaniu, że kiedyś sobie polepie przyczepki, ale jak to znajomy mawia - pora przestać żyć w świecie "kiedys coś zrobię" i uświadomić sobie, że "nie, nigdy tego nie zrobisz" 😅
  14. Też tak podchodziłem do sprzedaży niektorych rzeczy. Ale się wyleczyłem (prawie). Np 60 poszła na wymianę za mała przyczepkę jednoosiowa wywrotkę. Kurde żal mi było, bo 60 to jednak ciągnik, na którym pamiętam jak za dzieciaka u ojca na kolanach pierwszy raz "kierowałem" itd. Ale przeszlo mi jak przyczepka przez pierwsze dwa tygodnie przydała mi się więcej razy niż 60 przez ostatnie dwa lata. Nieuzywasz - opierdolic, a kasę przeznaczyć OD RAZU na zakup czegoś, co Ci się przyda.
  15. Też tak co roku robiłem, ale w tym jak znajomy objechał mi lexem pole, pojechałem z pierwszą przyczepa, to jak wróciłem, to już 3 były nasypene do pełna 😅 a ziarno potem w magazynie - różnica nie była zauważalna. Znajomy mówił, że jak kosi, to potem nie czyści do siewu, ale na kawałkach, z których zboze ma iść na materiał, to przymyka sita i dopier**la wiatru
  16. Kiedyś miał napewno (chyba)
  17. A i mi zostało trochę króla po centrali. Na cele paszowe oczywiście. Takie resztki, co na przyczepę nie weszło. Ale po pszenicę ludzie dzwonią, a po pszenżyto nikt. Jeden tylko wziął dla kur, bo pszenica cała zarezerwowana. Ale też wolał ubiegłoroczne, bo tańsze.
  18. To u mnie z jarych to tylko owies. Kiedyś jęczmień zasiałem, ale to było jak zaczynalem sam gospodarzyć, to..no powiem tak - dobrze, że na takiej działce, gdzie tylko ja go widziałem. Pszenżyto jare - wyglądało ok, ale kurcze jakoś zaroślo mi przed samymi żniwami, potem ze zbiorem też był problem (tzn z kombajnami), także większość poszło na zmarnowanie. W tym roku pszenica jara, to już w ogóle - jak uda mi się ją sprzedać całą, to tak myślę, że zwróci się za koszenie i za azot. W ogóle mam jakis problem w tym, że w jarym zbożu zielsko mi wychodzi drugi raz. Owies bardziej zakrywa teren i nie mam tego problemu - tylko złocień mi czasem dokucza. A sam owies, to bajka - byle ustal, to praktycznie zawsze jest bardzo ładny. Teraz na kilka lat zrobiłem przerwę, bo pojawił mi się głuchy. Przedtem miałem go tylko na gorszej działce, to tam z 5 lat już owsa nie sieje, a ostatnio i na lepszej się pokazał. Co prawda jeszcze nie tyle, żeby miał być problemem, ale narazie odpuszczam owies - jak do tej pory 3 rok teraz byl, jak nie sieje go.
  19. W sumie tylko tyle, co Ty napisałeś przeczytałem. A ja z kolei miałem takie placki na polu, gdzie wiosna zanikało mi zboże. Poszło raz wapno sypkie, a potem przez kolejne lata co roku sypałem tam z ręki granulowane. Po kilku latach zboże już w zasadzie nie odbiega od pozostałej części pola. Sypkiego dałem wtedy mało, bo gdzieś chyba z 3t z kawałkiem (Morawicy), więc nie wiem czy to jego zasługa, czy jednak granulowane też pomogło. A tutaj cena to raczej dla mnie drugorzędną sprawa, bo to kawałek z 20-30arow może - nie wiem czemu ojciec zostawił tam pastwisko - taki pasek, ktory rozdzielał dwie działki 🤷 U nas w sumie w drugiej polowie października, to niedobitki tylko sieją, albo niektórzy obszarnicy, którzy się nie wyrabiają. Któregoś roku uprawiam pod siew i przychodzi do mnie pracownik obszarnika, który dzierżawił obok mnie kawałek 20ha. No i pyta, czy odpalę go na zaciąg, bo pan gospodarz nie ma na akumulatory do ciągnika, a inny pracownik przyjecha i chcial go zaciągnąc busem T5 - Johna 6garowego z wałami posiewnymi.. no i tak sobie gadamy po drodze i pytam co tak się szybko z robota uwijacie, a on na to "musimy - jak on ma 400ha, ale chyba k**wa w 200 kawalkach" i oczywiście wszystko rozrzucone po kilku gminach.
  20. Na forum bardzo dużo osób pisze jak późno sieje i że nie ma różnicy. A nawet, że jeszcze lepsze zboże jest. U mnie za to późniejszy siew słabiej wychodzi. Jakoś słabo u mnie z jesieni idzie to zboże i jak późno posieje, to jednak nie to. Patrząc po obszarnikach, to Ci którzy mają najładniejsze zboża, to np jeden z nich w tym roku siał przed 10 września. Teraz ma szczote straszna, ale idę o zakład, że jednak mu to nie zaszkodzi i zboże będzie tak za***iste jak co roku. Oczywiscie jak ktoś sieje kilkaset ha ozimin, to nie może sobie czekać. A tak trochę poza tematem - jest sens jakieś wapno granulowane rzucić tak na wierzch po zbożu przed deszczem? Bo w tamtym roku przeorałem sobie kawałeczek trawy, który mi rozdzielał pole i chyba bida tam, bo jare mi tam mocno pożółkło. Teraz jak na jesieni woziłem na drugą działkę wapno, to zapomniałem podrzucić tam z jeden rozsiewacz. Drugi offtop - oprysk z doglebowym działaniem można pryskać w deszcz? Bo dziś wracając z weterynarii widziałem jak facet pryskał, a myślałem (nie wiem czemu), że ma być wilgotno, ale że nie w trakcie deszczu. A co do resztek, to dziś je rozcienczylem trochę i przeleciałem wyższym biegiem po polu, tam gdzie poszła wczoraj mniejsza dawka.
  21. Najpóźniej 25 października siałem, a tu na forum to i nie rzadko w listopadzie sieją. Dziwna pora - jedni mają szczote na polu, kolejni pryskaja, inni dopiero myślą siać. Sąsiad zoral w sierpniu pole i zostawił to tak. Zarosło mu trochę, to wziął i przebronowal, zaczęło mu znowu zarastac to jak siałem, to on wjechał na to pole z opryskiwaczem. Wczoraj byłem na polu, to oral ten kawalek. Czy to ma być siewna orka, czy zimowa, to ciężko powiedzieć Ja jednak nie wypryskalem tych resztek. Raz, że w pracy mi się przedłużyło, a dwa że mocno temperatura spadła - to chyba lepiej niech słabiej podziała środek niż sobie bajzlu narobić. W nocy chyba też będzie mróz, albo bardzo blisko. Zobaczę jutro, jak będzie jeszcze z rana pogoda, to trochę to rozciencze i przelece, albo nie będę się pier**lil i skoczę na taki kawałek ugoru. A co do mrozu, to któregoś roku pryskalem jak były potem lekkie przymrozki i nic strasznego się nie stało.
  22. No i pan maruda też popeyskal. Moja pojechała z psem do weta, dzwonię do niej jak pokazuje temperaturę w trasie, a ta że 7 st. No to ja biegiem do ciągnika 😅 na polu elegancko (chyba) - bardzo delikatny wiaterek, ziemia nawet bym powiedział, że mocno wilgotna. Tyle co na glinie troszkę bryłki suche, ale pod nimi wilgotno. A powiedzcie - zostało mi trochę oprysku, bo raz jednym ciągnikiem raz drugim pryskalem i z innej strony zacząłem i tak jakoś mi się wydało, że za szybko idzie i wziąłem półbieg wyżej jeździłem, no i na koniec zostało mi gdzieś na pół ha. Wziąć do tego dolać wieczorem wody i wypryskac po tym, gdzie jeździłem ciut szybciej, czy zostawić w opryskiwaczu na pszenicę (w połowie tygodnia najpewniej)?
  23. Toc i ja w listopadzie pryskalem @krilan06 Pogoda mówi niby że od środy do niedzieli bez deszczu i w dzień 11-15, w nocy 4-9. wk***ia mnie to tylko, że wczoraj prognoza pokazywała w nocy ~5, to myślałem, że w sam raz rano zanim dojadę do domu, dokończę napuszczanie wody i dawanie śor, to już będzie spoko temperatura. A tu k**wa mróz. Po prostu jakos tak mnie wk***ia jak mam tak robotę rozciągnięta w czasie i że się za mną ciągnie, że coś jest nie skończone. Ja to lubię tak zadaniowo podchodzić do tematu - mam orać, to jadę i zapierdalam od rana do nocy, aby skończyć jak najszybciej. Mam siać - to samo, oswitu do nocy, aby jak najszybciej dana robota była zrobiona. Lubię to uczucie spokoju po skończonej robocie. A tak to wkurwiony chodzę cały czas, bo coś jest nieskończone. Wiem, że głupie, ale co zrobić.
  24. Ot z tymi warunkami do oprysków, to co roku taka chujnia. Chyba w tamtym tylko jakoś tak mi się super trafiało. Teraz parę dni temu chcialem pojechać prysnąć pszenżyto - wiatr urywa łeb, kolejny dzień gdzie temperatura spoko i wilgotno - wiatr urywa łeb. Wczoraj pokropiło, zaczepiłem wieczorem opryskiwacz i napuscilem wodę, żeby dziś szybko załatwić sprawę, to jak jechałem teraz na wieś, to miejscami w polach siwo i temperatura 2-3st, matula mówiła, że nad ranem to siwiusko wszędzie. Ciepłej będzie koło 10-11, ale wtedy już ziemia będzie bardziej sucha. A nigdy nie pryskalem z myślą o bardziej doglebowym działaniu i nie wiem jak sucha jest już za sucha Jutro z kolei deszcz, poniedziałek deszcz, wtorek deszcz. Od środy do soboty powinna być pogoda, ale wiadomo jak to z tymi prognozami. No i co robić? Poczekać do 10 i jechać? Odpuścić, żeby sobie bajzlu po przymrozku nie narobić?
  25. A mi znajomy, od którego kupuje środki napisał dawkowanie 2+0.2
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v