Skocz do zawartości

daron64

Members
  • Postów

    7852
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez daron64

  1. Nie no jego losów nie śledzę, ale kojarzę maszynę
  2. Już kiedyś chyba z lukiem o tym pisałem. Nasienie najtańsze biora. Co do żywienia, to jest w sumie niezmienne od x lat. Nie mówię, że jest dobre. Z tego, co matula opowiada, to po 3razy to norma
  3. A u nas bieda. Mamy dwóch, z czego weterynarię ma jeden skończona. Do tego drugiego można o każdej porze dzwonić, bo to w sumie i znajomy, ale np zacielenia - potrafia po 7razy do krowy przyjezdzac, a nikt inny nie przyjedzie, bo nie chcą na swój teren wchodzic
  4. Ja mam jedną taką torfowa, to najbardziej pod lasem to sąsiad MTZ sprawował, ale załatwiać, to już swoim z napędem i szpikulcem na tylni tuz musiałem jeździć, bo 60tka by stamtąd nie wyjechał. Opony nie pamiętam, żeby mu strzelały, ale felga jednego razu jak słomę mi lądował to mu pękła. Oczywiście pole najdalej od domu Kuźwa ja to takim ciągnikiem na szczudłach to chyba wyżej maski bałbym się podnieść tzn mówię o tych starszych
  5. W znalezionych sobie podsmiechujki robili, to tak profilaktycznie napisałem, żeby nie myślał, że też chce się ponabijac. Jak do tej pory sąsiad, co mi robi baloty, ladował wszystko 60tka, to nie zazdrościłem mu roboty takim zestawem. Ani tym skręcac, ani podnosić jak bardziej wilgotne, o jeździe po torfowej łące nie wspomnę już nawet
  6. A jak tam Twoje poszukiwania? Pytam bez złośliwości - temat umarł, czy cały czas szukasz?
  7. Po sobie widzę, że to bardziej jest na zasadzie takiej, że kasy starcza na życie i zostają pieniądze i mogę sobie pozwolić na kupno np czegoś do warsztatu, bez czego do tej pory się obchodzilem, ale zawsze chciałem mieć, ale nie miałem bo musiałbym powiedzmy kasę na to odkładać, a nie było z czego odkładać, bo zawsze były ważniejsze wydatki. No i chyba na takie rzeczy szło najwięcej pieniędzy, tych które zostawały. Ale też widzę, że w miarę kompletowania gratów, które zawsze chciałem (mowa też o jakichś pierdach do domu, kuchni itd, nie tylko że warsztat) to jest coraz mniej rzeczy, które chciałbym mieć i coś tam w związku z tym więcej zostaje kasy. Albo na zakupach nie robi się listy, nie patrzy się na ceny wrzucanych produktów, czy tam córa coś chce, to się człowiek nie musi zastanawiać, czy może sobie pozwolić, tylko kupuje. Albo parę stów w robocie sobie odkładam co miesiąc, na co wcześniej nie bardzo mialem pieniadze. Ale nie widze po sobie tego, że zarabiam dwa razy więcej niż jakieś 4lata temu czy ponad 4razy więcej niż prawie 10lat temu. Ale to jest właśnie chyba to przyzwyczajanie się. Z czasem staje się "normalne", że może sobie człowiek pozwolić na kupno czegoś od ręki, zamiast odkładania na to, czy posiłkowania się jakimś kredytem. Może jakby nagle skoczył z zarobkami z tysiąca na pięć, to wtedy byłaby różnica, a tak jak powoli, stopniowo, to tak się nie odczuwa tej poprawy poziomu życia. A ja z kolei kompletnie nie potrafię odkładać pieniędzy. Jak mam coś kupić, na co mnie nie stać "od ręki", to wolę wziąć sobie raty, czy jak jakiś poważniejszy sprzęt to kredyt i sobie spokojnie spłacać i już dana rzecz mieć. Inna sprawa, że jak już biorę kredyt/raty to raczej na rzeczy potrzebne, czy zarabiające na siebie.
  8. A pamiętam czasy, jak w poprzedniej robocie siedziałem za 1100zl i starczało na życie. A jak mąż koleżanki przychodził do niej i słyszałem, że zarabia 2.5k, to się wydawało człowiekowi "jakbym ja zarabiał 2.5k, to na wszystko bym miał". Potem jak w innej robocie zarabiałem 2.5k i czasem po jakichś dodatkach ta kwota się podwajala, to sobie myślałem "jakbym ja zarabiał te 5k, to na wszystko bym miał i jeszcze by zostawało". Teraz jak z pita wszystko rozbije na miesiące, to wychodzi lekko ponad 5k i co? I jakoś jak poprzelewam połowicy na wszystkie opłaty, kredyty itd, to szału nie ma. Człowiek szybko do lepszego się przyzwyczaja.
  9. Kiedyś pisałem, że wzialem od wujka szpikulca do balotów i pękł - profil jak dobrze pamiętam, to 80x80x6 i rozerwała się drabinka wzmacniająca. Wziąłem dorobiłem profil w środek (ścianka 5mm), na nim obspawalem i zespawalem dwie pęknięte połówki, a na nie dałem dwa ceowniki że ścianka 5mm(albo 6 już nie pamiętam) i zespawalem do kupy w profil, drabinkę też poprawiłem. No i ostatnio wujek do mnie czy mam tego szpikulca, bo mi potrzebny. Ja że tak, że jak chce to może brać. A on czy ktoś mi spawal, czy ja ta swoja małą spawarka. Powiedziałem, że no ja spawalem. A co on na to? Ze ta spawarka napewno dobrze nie pospawalem i że trzeba było do niego przywieźć, to on by to dobrze pospawal 😅 mam magnuma snakea 200
  10. Byłem u znajomego (w sumie to znajomy ojca był) i z tego co mówił chyba będzie zawijał się z warsztatem - zajmowal się w sumie wszystkim - trzeba było coś pospawać, dotoczyć, dorobić, itd - no wszystko potrafił zrobić, naprawdę wszystko. No ale chyba myśli o skończeniu z tym ryciem- mówi że chciałby sobie na starość jeszcze na rybki pojeździć, a nie rypac, aż się przy tej tokarce przewróci. No i reasumując, ma/będzie miał w niedługim czasie na sprzedaż trochę gratów. Bo też z racji tego że mnostwo osób się u niego przewija, to czasem coś kupi, czasem coś ma na sprzedanie. No i na handel jest na już mała tokarka niemiecka, ale modelu nie spisałem ( ~4k, zdjęcia też nie mam, taka nieduża. Jego główną tokarka jest wielkości tej że zdjęcia na dole, to ta na sprzedaż to myślę, że tak z połowę mniejsza) frezarka - nie widziałem tabliczki, także nie wiem co to za sprzęt (~4k), no i będzie wiertarka w II 25, coś jak na zdjęciu poniżej. Jak zagadałem, że do takiej bez 5k pewnie nie ma co nawet podchodzić, to tylko powiedział, że "no nie". No ale tak chodzę i mysle- może by się na coś szarpnął. Jak myślicie, co najbardziej by się na gospodarce przydało? Czy w ogóle do takiego użytku jaki na gospodarce zwykle bywa, to szkoda wydawać takie pieniądze? Wiem, że samo kupno to jedno, a nauka obsługi, co można zrobić, jak można coś zrobić, z czego można coś zrobic itd to lata praktyki. Dlatego zastanawiam się, czy warto w ogóle myśleć nad zakupem czegos. Zdjecia ukradzione z netu.
  11. Toć to Zetor starszy od 90% uzytkownikow AF - awaryjnek brak
  12. Rozkręciłem przednia lampę, wyciągnąłem żarówkę od kierunku, wsadziłem ja jeszcze raz, poruszałem na boki - jebbb wszystko działa 🤦 zawołałem matule żeby popatrzyła z tyłu jak hamulec wciskam, to mówiła, że stojąc dalej z tyłu wydaje się jakby delikatnie prawa lampa słabiej świeciła (kierunek i hebel, pozycja tak samo z obu stron), ale że jak podeszła bliżej, to nie widać różnicy. Także naprawione. Nie wiem jak i dlaczego, ale zaczęło działać. Także elektryka pozostaje dalej w swerze magi 😅
  13. Szukam pomocy kogoś, kto jest mniejszym gamoniem elektrycznym niż ja. Ostatnio zauważyłem, że mi z prawej strony z tyłu w ciągniku pozycja słabo świeci (ledowa WAŚ). No i dziś sobie stanalem, pozmieniałem wsuwki wszystkie, w tym na masie lampy, no i pozycja ok, świeci tak samo jak w lewej lampie, hamulec w prawej lampie lekko słabiej swieci, a kierunek w prawej lampie tylko delikatnie się zarzy, ale nie przerywa. Jeszcze raz sprawdziłem masę w lampie - wygląda, że jest wszystko ok. W przedniej lampie nie dzieje się nic - żarówka ani nie mryga, ani się nie zarzy. Przerywacz po włączeniu lewego kierunku cyka ładnie, lampa z przodu i z tyłu normalnie mrygaja. Po przełączeniu na prawy kierunek, nie dzieje się nic, nic nie słychać na przerywaczu. Patrzyłem na łączenia na przerywaczu i na włączniku - wszystko wydaje się ok. Kable wyglądają na całe, wsuwki siedzą mocno. Przerywacz mocno się grzeje, nieważne w jakiej jest pozycji (tzn nieważne czy w prawo czy w lewo). Myślałem, że może przerywacz dożył swoich dni, ale wtedy hebale świeciły normalnie. A jak świeci słabiej, ale masa ok, to co może się dziać? No i jakby to była wina masy w tylniej lampie, to przednia (która ma oddzielna masę) swiecilaby normalnie.
  14. daron64

    Owies jak uprawiać?

    Klasa gleby to jedno, a pH drugie. Było poniżej 5 i dwa lata temu dopiero pierwszy raz poszła Morawica ~6t/ha. Sieje w sumie na zmianę z drugą działka owies/pszenżyto. Nie chciałem z owsa rezygnować póki matula trzyma zwierzaki jeszcze, ale po tym, ile jest w tym roku głuchego, to będę musiał na kilka lat sobie odpuścić.
  15. daron64

    Owies jak uprawiać?

    Ponoć 3b. Ale jak na całym polu u mnie - od bardzo lekkiej, do bardzo ciężkiej
  16. daron64

    Owies jak uprawiać?

    Bylem dziś w owsie i (tak jak z oziminami) mieszane odczucia. 3pierwsze zdjęcia kwalifikat bingo, czwarte zdjęcie aventis od znajomego i ostatnie zdjęcie też aventis. Jestem załamany ilością głuchego owsa, którego nie miałem do tej pory na działce. O ile w bingo w sumie dwa placki małe, to w aventisie miejscami dramat. Prawie wszystkie te place jasne z ostatniego zdjęcia to owsik.
  17. W ostatnich latach siałem kawałkami, dla spróbowania co by najlepiej wyglądało, lubin, grykę, gorczycę, rzodkiew oleista. No i na moje oko najładniej gryka wychodziła. Lubin był w miarę na lżejszych kawałkach, ale na glinie to łyso. Gorczyca taka sobie, rzodkiew miejscami była za***ista, masy od uja, a miejscami słaba. Także nie wiem z czym by tu pokombinować - bo chciałbym coś co jak najmniej potrzebuje dopilnowania. A co do owsa gluchego, to jestem załamany - 3lata nie było owsa na działce, w międzyczasie roundup poszedł i liczyłem, że choć trochę liczebność tego gówna się zmniejszy, ale to co się odwala miejscami w pszenżycie to się nie spodziewałem takiej chujni. Najgorzej, że koło domu, gdzie nie miałem owsika do tej pory, to dziś chodziłem po owsie, a tam taka sama sytuacja jak w pszenżycie - miejscami czysciutko, a miejscami place, że sam owsik Właśnie często mam problem ze wschodami - sieje prawie zawsze w drugiej połowie września, a do zimy to najczęściej słabo wygląda - rzadziutko. W tym roku to już w ogóle wybitnie. Właśnie bardzo dawno nie było u nas pszenicy i chętnie bym zobaczył jak będzie wychodzić. Ale wtedy na tych słabszych kawałkach to by wyszło miejscami 3rok pod rząd pszenżyto. Parę razy używałem axialu i zawsze robił robotę. Bardzo czysto po nim bylo
  18. No ja nie mam piasków. Raczej wszystko cięższa ziemia.
  19. Ok, dzieki. Ja akurat słomę zostawiam na polu, a trzody nie mam, prawie wszystko idzie na handel. Jeszcze ewentualnie mogę że 4ha, gdzie lepsza ziemia dać pszenżyto po pszenżycie, a na 6ha wtedy żyto i będzie jakieś porównanie w tym samym roku.
  20. Ja starego nordstena 2.5m z takich jak na foto poniżej. No i mam dwie wajchy do regulacji zakresu (2pozycje na jednej i dwie na drugiej) no i wajcha, która sobie ustawiam "dawkę" i tu też dwa zakresy (A1-A10/B1-B10). No i jak go kupiłem i jak byl ustawiony, tak nim sieje. Tzn jeśli chodzi o te dwie pierwsze wajchy. Na tym ustawieniu, na którym są to w zbożach wychodzi mi gdzieś okolice niecałych 150minumum, do jakichś 300. Trzeba będzie szukać instrukcji, albo próbować. No ale pomijając kwestie siewnika, to obstawiacie, że te żyto hybrydowe mogłoby być faktycznie najlepsza opcja?
  21. Gringo w lepszych miejscach 16, w słabszych 12-13. Czyli niczym szczególnym od pszenżyta się nie różni, jak rozumiem? Tylko jeszcze siewnik ustawić na taki mały wysiew, ehh W paru miejscach u siebie tak mam - kłos piękny, a pieterek 11. W innym miejscu pieterek 15, a kłos objętościowo kuźwa połowę mniejszy
  22. Nie, nigdy. Raz wujas siał, to mu nie poszło coś. Materiał siewny na 8ha znajomy wycenił z grubsza ja okolice 4k. Koło hektara z obsianych 8 jest pszenżyto po pszenżycie i jest moim zdaniem zauważalnie słabsze niż rok temu. Znajomy mówił, to samo. Dopilnujesz, tzn? Agrotechnika czymś się różni od pszenżyta?
  23. A takie pytanie pany mam - tu gdzie mam teraz pszenzyto, w przyszłym roku miał być owies, ale w ozimine teraz jest tyle głuchego owsa, że aż strach pomyśleć, co by było w owsie. No i wypadałoby jakaś ozimine zasiać, tylko jaka? Myślałem nad pszenica, ale znajomy, który jest przedstawicielem w jednej z firm i od którego kupuje większość śor, materiału siewnego itd stwierdzil, że jego zdaniem po pszenżycie lepiej wyjdzie żyto hybrydowe niż pszenica. Od razu zaproponował oczywiscie swój materiał siewny ale on raczej nie jest taki, żeby na siłę swoje produkty wpychać, bo i w sumie pszenicę też mógłby swoją sugerowac. Działka to mozaika od bardzo lekkiej gleby, do skurwialej gliny, 3b, pH było poniżej 5 i dwa lata temu poszło po ok. 4t Morawicy. Pszenżyto wygląda tak jak na stronie wcześniej. Wiem, że monokultura itd, ale te kwestie narazie pomijamy, jeszcze przyszły sezon musi być. Co Waszym zdaniem z tych dwóch zbóż byłoby lepszym pomysłem?
  24. A u mnie gringo bez zmian - mieszane odczucia. Miejscami jest naprawdę przyzwoite, ale miejscami pozal się Boże. Do tego zielksa miejscami od uja. Mam tak z 8ha w jednym kawałku, to te prawie wszystkie zdjęcia, gdzie jest ładniejsze, to jedna strona pola, a drugi koniec dużo gorzej. Z tych 8ha, to jakieś 2-3sa takiego bardzo przyzwoitego, że 4 takiego se - od dość ładnego, do dość przeciętnego(łagodnie mówiąc), no i jakby wszystkie placki takiej chujni zebrał do kupy, to też by się pewnie z hektar zebrał. U mnie dopiero pojawiają się pylniki na kłosach.
  25. Mam jedną łąkę torfowa i jeszcze z 15lat temu jak zaczynaliśmy baloty, to znajomi robili nam usługę. No i jedzie znajomy z prasą, jedzie, jedzie tak powoli zjeżdża w bok i jeeeeeb prosto w row. Lecimy zobaczyć co się stało. A co z Bogdanem? A Bogdan przez 1.4ha zdążył opierdolic połówkę jakiegoś bimbru i zasnął w trakcie jazdy 😅
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v