Case i MF na pewno ich, jakiegoś Fendta też kojarzę, ale raczej nie takiego dużego...
@songo, to gdzie Ty masz to pole tak daleko? I ile, że Ci się opłaca jeździć?
Naucz się może czytać ze zrozumieniem (pisać też, bo z interpunkcją u Ciebie mocno na bakier). Nigdzie nie pisałem, że Białoruś ma rewers, tylko że Ostrówek go nie ma.
Po drugie napisałem, że "Do kopania myślę, że też wygra Białoruś, choć Ostrówkiem nie pracowałem". Piszę to na podstawie wielokrotnej obserwacji pracy obydwu maszyn. To jedynie opinia.
Po trzecie Ostrówek SERYJNIE nie posiada biegów polowych. Uzasadnione jest to tym, że przy tak dużym (w porównaniu do bazowej "sześćdziesiątki") obciążeniu tylnej osi przy momencie obrotowym zwiększonym przez reduktor dochodziło do licznych przypadków ukręcania półosi. Może warto zapoznać się z dokumentacją techniczną maszyny, zanim zacznie się kogoś obrażać i twierdzić, że pisze głupoty.
Ale w jednym masz rację (a może chociaż to jedno udało Ci się zrozumieć z mojej poprzedniej wypowiedzi): nie miałem do czynienia z Ostrówkiem.
Wydajność przy jakiej robocie?
Ostrówek nie ma chwytaka, więc do prac przeładunkowych na pewno lepsza Białoruś. No chyba, że porównywać z przednią łychą Ostrówka, ale to już zależy od miejsca pracy - jak daleko od podebrania do wysypania i ile trzeba kręcić, ale myślę, że i tak Białoruś wygra, bo przecież Ostrówek nie ma rewersu, więc przodem się szybko nie popracuje.
Do kopania myślę, że też wygra Białoruś, choć Ostrówkiem nie pracowałem.
Do niwelacji na pewno lepsza Białoruś, bo silnik dobrze ciągnie z dołu i dobrze się nią spycha, trudno zdusić. A Ostrówek nie ma przecież biegów polowych, więc pod dużym obciążeniem będzie miał problem.
Ostrówek ma wygodniejszą kabinę, Białoruś za to jest stabilniejsza na łapach (bo są szeroko rozkładane), ale nie rozstawi się w ciasnym miejscu. Jeden i drugi sprzęt ma wady i zalety, na dzisiejsze czasy jedno i drugie to dość słaba opcja. Za 20-30 tys. można kupić przyzwoity zachodni odpowiednik Ostrówka w podobnym wieku, a jak do kopania/ładowania (bez opcji spychania) to za 10-12 tys. Fortschritta T-174, który jest duuużo mocniejszy na hydraulice, mało pali, odpala w każdy mróz (chłodzenie powietrzem), ma znacznie większą wydajność (duże chwytaki) i generalnie jest bezawaryjny.
Wyciąganie czegokolwiek ładowarką nie jest dobrym pomysłem. Waży tyle, co duży ciągnik, a koła ma mniejsze i węższe, więc raczej łatwo się domyślić, że jak ciągnik wtopił, to teleskop tym bardziej...
Sąsiad, skocz sobie do Wielunia na złom (ul. Sieradzka tuż przed torami po prawej), ostatnio u nich leżało sporo blachy dachowej trapezowej w fajnym stanie. Na oko co najmniej jakieś 100 m2. Jak ich znam, to opchną w dobrej cenie, tylko trzeba się nie bać targować. I najlepiej, jakby był szef, bo z jego synem trudno się targuje
Jak masz "konserwować" zużytym silnikowym, to już lepiej wcale... No chyba, że ma szybko zardzewieć. W oleju silnikowym podczas eksploatacji zbierają się m.in. związki siarki, które mają bardzo silne właściwości korozyjne.
Jakiego zezwolenia? Przecież na taką wielkość żadnego zezwolenia nie trzeba. Zresztą orzecznictwo sądów jest jednoznaczne: liczy się przeznaczenie obiektu, więc jeśli coś pełni funkcję budynku, a "udaje", że nim nie jest (bo np. ma koła, jak tutaj), to jest budynkiem.
Akurat na zaczep to pomysł niezbyt. Do założenia górnego cięgła trzeba go albo zdjąć (ryzyko pogubienia elementów), albo odchylić (będzie się obijał o maskę).
Nasza Sipma Z-279/1 ma 20 lat i pewnie z 1/3 tego czasu (albo i więcej) spędziła na dworze. Poważniejsza korozja pojawiła się w zasadzie tylko w jednym miejscu... To chyba najlepiej obrazuje jakość nowych maszyn...
Może i nie przemoknie, ale pod plandeką gorzej, niż pod chmurką, bo ziemia paruje i woda skrapla się pod plandeką. Przewiewu nie ma, więc korozja ma idealne warunki.