Nie stać nas na zakupy drogiego, jednostkowego sprzętu z zagranicy, a marazm, jaki panuje w naszych zakładach zbrojeniowych, powoduje, że sami nic nie produkujemy. Przeżywalność na polu walki, jak pokazuje praktyka, jest podobna dla Leoparda jak dla T-72 przy braku wsparcia ze strony piechoty i lotnictwa. Nasze lotnictwo leży na łopatkach, a na sojusznków nie mamy co liczyć, tak samo jak w 1939, nikt za Warszawę nie będzie umierał. Zamiast iść z modernizację Twardego i produkcji w setkach sztuk, kupujemy po kilkadziesiąt sztuk różnych czołgów z zagranicy. W razie konfliktu - skąd weźmiemy części, sewis ?? Rozumiem, że w kraju nie możemy wyprodukowac własnego samolotu, bo zagranica nie pozwala, ale co z resztą sprzętu ? Czołgi, transportery opancerzone, śmigłowce. W tej chwili zarówno rosja jak i ukraina operuje sprzętem, który powstał tuż po II WS, a zniszczenie czołgu T55 kosztuje tyle samo, co Leoparda czy Abramsa. Ukraińcy klną na niemiecki sprzęt - bo na papierze dobry,a w terenie do d..., kosztowny, paliwożerny, o naprawach w terenie można tylko pomarzyć - jak się nie podepniesz komputerem w autoryzowanym serwisie, to d... blada. Tak sie dba o własne interesy. Tak jak przedmówca napisał - idziemy ścieżką II RP, własne zakłady drepczą w miejscu bez rządowych zamówień, a politycy na pałe kupują za granicą, bo dostają odsyp do kieszeni od lobbystów.