Związki są potrzebne - tylko co jakiś czas trzeba przewietrzyć szafę czynowników i wybierac tam rozsądnych ludzi, a nie tych, co najgłośniej dra japę a potem siedzą cicho w kieszeni zarządu.
Płaca minimalna i jej wzrost powinna w pewien sposób odzwierciedlać inflację i wzrost wydajności pracy. Jak się oderwie ten wskaźnik od rzeczywistości, to mamy to, co mamy. A cena chleba to nie tylko koszt pracowników, ale głownie podatki i daniny, ceny energii itp. Rosnąca inflacja to głownie efekt zachłanności państwa i nakładania haraczy pseudoekologicznych. Pracownika można zastąpić maszyną, ale koszt utrzymania tej maszyny z roku na rok tez rośnie. I koszt jej wytworzenia też. I pensja minimalna ma tu znikome znaczenie, bo ci, co wytwarzają tę maszynę zazwyczaj nie zarabiają pensji minimalnej.