Dla mnie takie ukobiecanie nazw na siłę jest niepoważne. No cóż, niektórzy przeżyli Stalinogród, przeżyjemy i "premierkę".
Co do elektryków - problem jest taki, że w dzień, gdy mógłbym ładować z paneli auto, jadę dopracy i tam stoi na parkingu. Owszem, mogę tam nałądowac auto - ale nie będzie tanio, a większość firm nalicza chore kary za postój na ładowarce, musiałbym więc pilnować kiedy auto się naładuje, wyjść z pracy i przeparkować. Pod warunkiem, że znajdę wolne miejsce. A jak wróce do domu to już jest po ptokach. Chyba, że magazyn energii ze 30kWh , ale to koszt nie mniejszy niż zakup auta. Dużo ludzi puka się w czoło, i trochę mają rację - co to za ekologia, jak prąd z węgla. Poza tym - wytworzenie auta elektrycznego to ogromne obciążenie dla środowiska, według wyliczeń - większe niż auta spalinowego. Do tego - niby kupujesz auto, a co chwila producent coś w nim grzebie zdalnie. I do tego bezustanna inwigilacja zdalna. To jest moim zdaniem chore. Gdzieś w tym wszystkim producenci zatracili zdrowy rozsądek. Znam w okolicy dwa przypadki aut elektrycznych i w obu jest to sporadyczne wykorzystanie auta do wyjazdów do sklepu. Auta ładują się w dzień z paneli, a jak właściciel wróci z pracy autem spalinowym, jedzie elektrykiem po zakupy, bo i więcej parkingów dla elektryków, i na buspasy można wjeżdżać. Rozmawiałem - to w zasadzie tylko z tego są zadowoleni, bo eksploatacja jakoś ich taniością nie poraża. W upał - włączysz klimę, zasięg drastycznie spada, w zimie - też, chociaz trochę mniej niż z klimą.
Obaj użytkują auta powiedzmy budżetowe, więc z zasięgiem nie poszaleje. Mają zamiar zaraz po gwarancji się ich pozbyć - zobaczymy, na ile to wykonalne.