A te gospodarstwa zadłużone zazwyczaj w bankach. Jak przyjdzie prawdziwy krach - banki przejmą i zlicytują tysiące hektarów. A kto je kupi ? Rolnicy bez funduszy ? Czy może wielkie agroholdingi z tanimi kredytami w Holandii czy w Niemczech, albo z USA.
Już powszechnie mówi się o tym, że koszt kredytu w Polsce jest najwyższy w UE. I wbrew temu, co piszą "specjaliści" nie jest to spowodowane ani opodatkowaniem banków, ani tym, że kredyty te udzielane sa w złotówkach, a nie w euro. Problemem jest to, że nadal jesteśmy kolonią do wyzysku dla przedsiębiorstw z zachodniej europy czy USA. Tu się po prostu pompuje zyski na maksa, aż do krwi. To, na co firma na przykład francuska, nie pozwoli sobie we Francji, bez problemu robi w Polsce. Tak samo banki. A nasz rząd udaje, że nie widzi problemu. Rozwiązanie drogich kredytów jest dość proste - bierze się na przykład oprocentowanie banku centralnego razy X a wszytsko co bank narzuci powyżej - 90% podatku od nadmiernych zysków. Do tego średnia marża UE na kredyt, a jak marża jest większa - 90% podatku od nadmiernej marży. Jakoś przez 30 lat III RP żaden rząd nie potrafił opanowac kosztu pieniądza w tym kraju. Może niech ktoś przytoczy, na ile są zadłużone gospodarstwa rolne i jaki to stanowi ekwiwalent liczby hektarów. Widać po programach naborów w ARiMR, że ludzie już troszkę otrzeźwieli, ale to jeszcze za mało.
LKS - cena na pszenicę paszową 600zł brutto tam, gdzie jeszcze biorą.