Jeszcze jest taka kwestia, że nawet jakbym wtedy nie wjechał, to nie wiem kiedy dałoby radę. Potem było trochę mrozu, śniegu, potem deszcz, śnieg i temperatura na plusie. Wydaje mi się, że lepiej wcześniej i nawet jeśli część azotu nie została pobrana, to jednak zaraz z wiosny roślina nie głodowała.
Pisałem jak rozmawiałem z kuzynem na początku kwietnia (po świętach już), a on że dopiero będzie się zastanawiał nad pierwszą dawka azotu na oziminy. W okolicy różnie ludzie robili, część sypała bardzo wcześnie, część widzę, że jeszcze nie było wjeżdżane.